Nie, to nie będzie notka o Migalskim, choć może jego również obejmą niektóre uwagi.
Oto ukazał się nowy sondaż partyjny, w którym PiS traci. Rzeczpospolita zapytała o komentarz dwóch politologów, oto co odpowiedzili:
"– PiS zaszkodziła niekończąca się awantura wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim – ocenia prof. Kazimierz Kik, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. – Zraża do PiS umiarkowanych wyborców, których udało się Jarosławowi Kaczyńskiemu przyciągnąć w trakcie kampanii prezydenckiej.
– Widać, że ci, którzy twierdzą, że w kampanii Kaczyński niepotrzebnie zrezygnował z twardej retoryki, mylą się – uważa Flis. – Od wyborów mieliśmy serię ostrych wywiadów i wypowiedzi prezesa PiS i jakoś nie przyniosło to partii wzrostu poparcia."(źródło)
A mnie zawsze zastanawia, skąd ci politolodzy wiedzą, że właśnie taka jest przyczyna rzekomego spadku notowań danej partii? Skąd wiedzą, że na przykład obecny spadek PiSu nie wynika ze zbyt łagodnego języka, albo z tego, że część wyborców uświadomiła sobie, iż np. milczenie o Smoleńsku było błędem i czuje się rozczarowana, albo część wyborców po prostu miała zły humor? A może po prostu PO zrobiła coś, czym ujęła za serca część wyborców PiS? A może PiSowi zaszkodził list Migalskiego, albo wcześniej krytyka prawicowych publicystów? A może zaszkodziła reakcja na tę krytykę (czy brak takiej)? A może zaszkodziło milczenie w sprawie podatków? Zbyt łagodna reakcja na sięganie przez rząd do naszych portfeli? A może zaszkodziło, że za mało w mediach pokazuje się Kaczyński, albo za dużo? Albo za dużo Macierewicz? Albo za dużo Migalski?
To nie są pytania, które przerastają możliwości nauki, tyle, że nie da sie na nie odpowiedzić na podstawie zwykłego sondażu partyjnego. Dlatego moim zdaniem profesorowie, którzy na tego typu interpretacje się porywają 1) kompromitują się jako naukowcy, 2) wyłącznie wyrażają własny subiektywny pogląd, widzimisie, wishful thinking, a zatem 3) manipulują opinią publiczną.
Uczciwie trzeba by powiedzieć: nie wiem dlaczego, ale to da się zbadać, potrzebuję na to tyle-a-tyle i za jakis czas będę wiedział... - niestety, nikt nie stanie się medialnym politologiem mówiąc tego rodzaju prawdę.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)