Lech Wałęsa dla Wirtualnej Polski: "Andrzej Gwiazda inspirowany przez SB". Wypowiedź byłego prezydenta- oprócz tego, że hmmm... trudna w odbiorze ze względu na styl wypowiedzi i niewyraźną konstrukcję tekstu- zawiera kilka dość znamiennych stwierdzeń.
Oczywiście- dodam na marginesie- cała wypowiedź nie odbiega od dotychczasowej "twórczości" p. Wałęsy, skupiającej się na atakowaniu Kaczyńskich, Gwiazdów i innych nie uznających Wałęsy za półboga. Poza tym tytuł wypowiedzi, który przytoczyłem na początku, jest obliczony najwyraźniej na wywołanie wrażenia, że Gwiazda w jakiś sposób współdziałał z SB, a do tego oskarżenia nawet Wałęsa się nie posuwa.
Cały tekst jest więc o tyle ciekawy, że zawiera kilka sformułowań świadczących o poczuwaniu się przez byłego prezydenta do wspólnoty z jakąś grupą osób- "Ale kiedy podważane jest nasze zwycięstwo, muszę odpowiadać"; "W sytuacji takiego nikczemnego zachowania i uderzenia w nas"; "Uderzył w nas wszystkich, w całe pokolenie walki". Nie piszę, z jaką, bo to jest co najmniej problematyczne... Oczywiście, na pierwszy rzut oka chodzi Wałęsie o opozycję za PRL. "Pokolenie walki"... kojarzy się jednoznacznie. Tyle tylko, że stwierdzenia typu "podważane jest nasze zwycięstwo" dość wyraźnie przeczą pierwszemu wrażeniu.
Lech Wałęsa- co jest bardzo przykre, ale nie zaskakujące- sugeruje w swojej wypowiedzi, że jedynymi osobami walczącymi z komunistami za PRL byli ludzie, którzy teraz stoją po jego stronie- i wyklucza wszystkich innych, którzy kwestionują rozmiary i postulowane przez Wałęsę znaczenie tamtych wydarzeń. Widać to wyraźnie: "uderzył (...) w całe pokolenie walki". Czyli sam Andrzej Gwiazda i ludzie, którzy to jego, a nie Wałęsę uważają za bohatera walki z komunizmem, nie zaliczają się do tego grona. Lech Wałęsa forsuje kłamliwą wersję zdarzeń, krzywdząc wielu zasłużonych opozycjonistów.
Paradoksalnie jednak wypowiedź byłego prezydenta można uznać za obiektywnie prawdziwą. Trzeba tylko pod wałęsowskie "my" podstawić inne znaczenie, zamiast znaczenia "my"= "opozycjoniści", co Wałęsa zapewne miał na myśli. Co prawda w swoim tekście sugerował, że chodzi mu o znaczenie "my"= "Solidarność", ale jest to jawne nadużycie, ponieważ Gwiazda i jego środowisko też należeli do "S", uznajmy zatem, że Wałęsa mówiąc "my" ma na myśli "my, prawdziwi opozycjoniści". Załóżmy teraz, że w tekście Wałęsy "my" nie oznacza "opozycjonistów", ale "część ludzi 'Solidarności', którzy umówili się z komunistami w sprawie późniejszego podziału władzy". Ponieważ brzmi to przydługo, użyjmy słowa "koteria", jako wygodnego zamiennika.
Nagle widzimy, że wypowiedź byłego prezydenta dla "WP" staje się absolutnie prawdziwa, na dodatek- nikogo nie wyklucza i nie obraża. Wszystko zaczyna się zgadzać- bo przecież działania Kaczyńskich "i całej tej grupy" istotnie w koterię są wymierzone. Prawdą jest, ze Andrzej Gwiazda jest koterii wrogiem. A przede wszystkim- absolutnie prawdziwe jest to, że koteria odniosła przy Okrągłym Stole zwycięstwo (bo Polska czy "S" przy Okrągłym Stole wygrały co najwyżej symbolicznie, co też jest pewnym sukcesem).
Jeśli więc w ten sposób rozumieć tekst Wałęsy, wszystko jest w porządku. Może oprócz tego, że były prezydent usiłuje grać nami wszystkimi, pisząc jednoznacznie "[Gwiazda] Dał narodowi w twarz" (dopisek w nawiasie mój). Otóż ani ja, ani wiele pytanych przez mnie osób (związanych za PRL z opozycją) nie uważa się za uderzonych w twarz przez Andrzeja Gwiazdę, natomiast wiele działających za PRL w opozycji osób uraził tekst Lecha Wałęsy.
Ciekawe, dlaczego były prezydent zachowuje się ostatnio tak nerwowo i nieostrożnie, zrażając do siebie kolejnych ludzi...? Czyżby ciągłe zagrożenie lustracyjne mąciło mu umysł?



Komentarze
Pokaż komentarze (14)