Pogromca Smoków Pogromca Smoków
35
BLOG

Doktorzy

Pogromca Smoków Pogromca Smoków Polityka Obserwuj notkę 26

Było o profesorach, nie mogę pokrzywdzić doktorów. Konkretnie- lekarzy, którzy tytułu tego mogą używać bez konieczności pisania doktoratu. Najprawdopodobniej dlatego, że- jak sądzą studenci wydziałów lekarskich- ich studia są najtrudniejsze z możliwych, a studenci medycyny to boży pomazańcy. Z tego powodu dość często spotyka się sytuacje, kiedy wśród dyskutujących studentów trudnej sztuki medycznej słychać wypowiedzi typu: "a tak, on ma sporo czasu... ale co on studiuje... politechnikę...", przy czym rodzaj studiów "jego" jest zmienny, grunt, że nie jest to medycyna. Ciekawe, że przyszli lekarze nie dostrzegają interesującego zjawiska- ze studiów na Akademiach medycznych wylatuje procentowo chyba najmniej ludzi. Mało który kierunek charakteryzuje się tak wysokim stosunkiem rozpoczynających studia do kończących je.

Inne tezy studentów najtrudniejszego z kierunków są równie śmiałe. Najlepsza jest ta artykułowana przeważnie tak: "my mamy takie trudne studia, a co my będziemy zarabiali"? Rzeczywiście, ci studenci medycyny to nieszczęśliwi ludzie... Ktoś każe im studiować takie trudne rzeczy, z których później nie będą mieli pieniędzy, ba- mogą przymierać głodem. To okropne, że zmusza się część młodzieży do studiowania medycyny... Jakim cudem mimo wszystko jakoś udaje się znaleźć tylu studentów, by nie poupadały uczelnie? Nie wiem, słuchając moich kolegów odnoszę wrażenie, że na studia medyczne zapisują gwałtem.

Skoro jestem przy lekarskich pensjach, nie wypada nie wspomnieć o strajku. Wielkim strajku, który spowodowali Kaczyńscy, najprawdopodobniej dając lekarzom 30% podwyżki (nigdy wcześniej lekarze tyle nie dostali). Od razu mówiłem, żeby nie dawać, bo będzie problem- i miałem rację. Lekarskie związki zawodowe organizują zatem bezterminowy strajk, w obronie lekarskiej godności rzecz jasna. Wszelkie sugerowanie, jakoby strajk był w obronie interesów związkowych działaczy, jest- według lekarzy- podyktowane złą wolą. Tak się jednak składa, że interesy związkowców to chyba jedyna rzecz, jaka może w wyniku strajku ulec poprawie. To, że nie ma pieniędzy na postulowane przez dr. Bukiela i jego kompanów podwyżki, jest dla wszystkich oczywiste. Podobnie oczywiste jest, że strajk nie zakończy się ot tak, za nic. Logicznym wnioskiem jest więc zwiększenie uprawnień związków zawodowych, de facto- ich wierchuszki. Owszem, zwykli lekarze dostaną jakieś tam podwyżki, które i tak by dostali- więc jedynym skutkiem strajku będzie wzrost znaczenia zz.

Działania związków zawodowych ewidentnie nie mają na celu poprawy sytuacji w służbie zdrowia. Prowadzą do jak największego uzależnienia jej od państwa- co jest dokładnie przeciwne interesom tak lekarzy, jak pacjentów. Natomiast sprzyja wyższym związkowym działaczom, po pierwsze, jak napisałem powyżej- zwiększając ich władzę nad lekarzami (bo do tego prowadzi zwiększanie przywilejów), po drugie- zmniejszając prawdopodobieństwo sprywatyzowania służby zdrowia, które drastycznie zmniejszyło by rolę zz. 

I ten ostatni skutek świadczy o braku dobrej woli związkowców. Jeśli bowiem ktoś  uważa, że państwowa służba zdrowia ma jeszcze do spełnienia jakąś misję, pogratulować optymizmu i współczuć krótkiego wzroku. Niewłaściwa dystrybucja pieniędzy, nadmierne nakłady na administrację i NFZowską infrastrukturę powinny dawno już spowodować rozpędzenie aktualnego systemu na rzecz prywatnej służby zdrowia. Tymczasem od lat jedyną rzeczą podlegającą dyskusji jest "reforma"- czyli zmiana kas chorych na narodowe fundusze zdrowia i podobne wybiegi. Straty pieniędzy na drodze pacjent-lekarz są kolosalne i niezależne od tego, czy przejada je KCh czy NFZ. Niestety, kolejne rządy nie są w stanie wyciągnąć oczywistych wniosków, a urzędnicy funduszy, wiedząc że nie grozi im bankructwo, zarządzają pieniędzmi skrajnie niegospodarnie. 

Lekarze mogą więc sobie strajkować, przeważnie w błogiej nieświadomości konsekwencji swoich działań, ale nic się nie zmieni. System jest chory i żadne "reformy" nie pomogą. Są równie bezsensowne, jak reformowanie socjalizmu przez Gierka i prowadzą do tego samego- lawinowego wzrostu zadłużenia i wzbogacenia wierchuszki. Wtedy byli nią wyżsi bonzowie partyjni, dzisiaj- związkowi, ale zasada pozostaje ta sama.

Time Shop   Blog poświęcony zabytkom Łodzi Rybowicz  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka