Pogromca Smoków Pogromca Smoków
28
BLOG

Szukam żony (blond włosy); kopnij mnie

Pogromca Smoków Pogromca Smoków Polityka Obserwuj notkę 0

Dla tych, którzy mieli przyjemność chodzić do szkoły podstawowej 15-20 lat temu tytuł powinien być znajomy. Niewtajemniczonych od razu wtajemniczę- chodzi o kartki, które dzieci w podstawówce nalepiają sobie na plecy w celach rozrywkowych. Oczywiście wszyscy wiedzą, że ofiara nie szuka żony, ani tym bardziej nie chce być kopnięta- jak jednak łatwo się domyślić, oblepiony gęsto obrywa słowem tudzież nogą. Słowem- zabawa jest przednia i pozawala podstawówkowym liderom ugruntować swoją pozycję, ich klakierom udowodnić wierność (znaczy, koleżeństwo), szarakom trochę się dowartościować a zupełnym ofiarom poczuć choć przez krótką chwilę lepiej (proszę nie cytować tego swoim dzieciom, to bardzo niewychowawcze).

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy obserwowania sceny polityczno-medialnej miałem dojmujące wrażenie, że zachowania jej aktorów już gdzieś widziałem. W końcu doszedłem- po prostu, oczywiście z zachowaniem skali, małpują oni zachowania będące na porządku dziennym w szkołach podstawowych. W skrócie wygląda to tak: została wybrana ofiara- a raczej grupa ofiar, które oznaczono odpowiednimi kartkami. Kartki są przeważnie treści "kopnij mnie", najczęściej (co rzadko spotyka się w szkołach, ale jak wiadomo co dziesięciolatek to nie autorytet) z uzasadnieniem "bo zagrażam demokracji". Zdarzają się jednak inne kartki- premier, na przykład, wśród kilku zdobiących jego grzbiet posiada i "szukam żony, blond włosy", która szczególnie pobudza emocje co poniektórych dziennikarzy.

Dalsze analogie także są dość wyraźne- używane do kopanie środki nie są zbyt wyrafinowane i przeważnie bliźniaczo do siebie podobne, niczym te kopniaki. Na kopaniu rzeczonej grupy dowartościowują się najbardziej liderzy, czyli dotychczasowe autorytety, co prawda ostatnio osłabione- dzięki temu jednak znacznie bardziej agresywne. One to przeważnie kartki nalepiają, ewentualnie wyręczając się swoimi zaufanymi. Szaraki- czyli mniej uznani dziennikarze, publicyści czy szeregowi politycy- maja dzięki kopaniu swoje chwile chwały, swoje "pięć minut" oraz nadzieję na awans i bycie autorytetem. Zupełne miernoty, których jedyną zaletą jest dokładne posłuszeństwo względem autorytetów (czyli de facto tworzenie czegoś w rodzaju armii) odbierają w ten sposób zapłatę za wierność. Wszak dowartościowanie, poczucie przynależności do elity to niebagatelna wartość.

Rzecz jasna analogie nie są pełne- na przykład w szkołach ofiary wybierane są przeważnie bez szczególnego wyrachowania. Poza tym szkolne ofiary, w przeciwieństwie do polityczno-medialnych, raczej nie są realnym zagrożeniem dla opartych na przeróżnych znajomościach tudzież walucie powiązań liderów... Ale nic nie jest doskonałe.

Time Shop   Blog poświęcony zabytkom Łodzi Rybowicz  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka