Pogromca Smoków Pogromca Smoków
36
BLOG

Z Piaskownicy vol.1

Pogromca Smoków Pogromca Smoków Polityka Obserwuj notkę 1

Coś mi się wydaje, że tematy lekarskie- i w ogóle okołomedyczne- nie opuszczą mnie jeszcze przez jakiś czas. Zastanawiam się tylko, czy wrócić do sedna- czyli studiów medycznych, odpłatności za nie, możliwości wyjazdu po ukończeniu, czy dalej gnębić strajkujących związkowców (związkowców, nie lekarzy, bo strajk odbywa się dla dobra związku, a nie lekarzy; owszem, wiem, że nie wszyscy strajkujący do związku należą- ale że popierają, czyli się solidaryzują poprzez strajk, niech poniosą konsekwencje).

Będzie o strajku i zarobkach (oraz innych zawodach ździebko). Często przywołuje się argument, że prawnicy/informatycy/inżynierowie zarabiają znacznie więcej niż lekarze, co jest "nie w porządku". Pominę prawników- stworzona przez korporacje sytuacja jest tak patologiczna, że patologiczność służby zdrowia wygląda przy niej niczym piesek rasy papillon przy bernardynie, tudzież Wróbel przy Semce albo Bugaj przy Kaliszu. Przejdę od razu do tych nieszczęsnych inżynierów i informatyków, rzekomo zarabiających więcej niż lekarze. Po pierwsze, taki informatyk tyra zwykle w jednej firmie, robi kilka zleceń dla drugiej i jeszcze dorzuca prywatne fuchy. Oczywiście, podobnie jak "inżynier", rzadko który informatyk pracuje w firmach państwowych. Implikuje to ważne następstwa- najważniejsze jest to, że musi być on po prostu dobry w swoim fachu, bo jak będzie słaby, to nie zarobi. Poza tym proszę zwrócić uwagę na zatrudnienie- po studiach lekarskich jest ono praktycznie pewne, po politechnicznych wielu absolwentów nie pracuje w zawodzie- radzą sobie tylko najlepsi. Tymczasem lekarze chcieliby- niezależnie od jakości pracy- otrzymać duże pieniądze z gwarancją zatrudnienia. Tymczasem, jak po każdym kierunku, są wśród nich lepsi i gorsi. Lepsi, dobrze pracując, powinni konkurować ze sobą o jak najlepszą pracę, gorsi- przekwalifikować się dla dobra pacjentów. Z jakichś powodów jednak tak się nie dzieje- środowisko lekarskie prezentuje zadziwiającą solidarność, której powodów nie będę tu roztrząsał.

Oczywiście, solidarność z, delikatnie mówiąc, mniej wykwalifikowanymi kolegami ma swoje plusy, dowodzi dobrych cech (no dobrze, jestem złośliwy) itd., ale ma też i minusy. Jednym z nich jest obniżenie jakości usług medycznych, wzrost cen tych usług (poprzez nieumiejętnie stawiane diagnozy, nieumiejętnie dobierane badania, nieumiejętnie dobierane leki i inne sposoby terapii chociażby), co pociąga za sobą obniżenie pensji. Dodając to do zbiurokratyzowania administracji i lewych interesów lekarzy z firmami farmaceutycznymi, otrzymujemy dość dobrze przedstawione powody niskich (choć w porównaniu do innych zawodów i tak przyzwoitych) lekarskich wynagrodzeń.

Nie można też zapominać, że lekarze są w znacznie lepszym położeniu od np. informatyków. Jeden powód już przytoczyłem- informatyk musi być jednym z lepszych w tym, co robi, lekarz nie. Drugi powód jest taki, że lekarz, podobnie jak informatyk, też ma możliwość dorabiania na boku i na kilku etatach, co w połączeniu z mniejszymi stawianymi mu wymaganiami znacznie polepsza jego sytuację. Poza tym niebagatelną rolę odgrywa brak obowiązku posiadania przez lekarzy kas fiskalnych, dzięki czemu dochody z działalności prywatnej są praktycznie nieopodatkowane. Być może gdyby wprowadzić obowiązek posiadania kas fiskalnych przez lekarzy, te 11 miliardów jakoś by się znalazło... (dobra, dobra, po raz kolejny jestem złośliwy, ale nie tak znowu bardzo bardzo).

Tezy moje potwierdza zresztą obiektywna ocena poziomu dobrobytu w poszczególnych grupach społecznych. Z niewiadomych (gdyby brać pod uwagę tylko pensje) względów lekarze raczej nie biedują, wręcz przeciwnie, należą do kilku procent najbogatszych obywateli. Prawie każdy absolwent medycyny ma w perspektywie dobrą sytuację materialna wynikającą z pracy w zawodzie. Proszę wskazać drugą taką grupę absolwentów (nawet absolwenci prawa tak nie mają, nie wszyscy niestety mają tatusiów w korporacjach).

Słyszałem dzisiaj w radiu teorię, według której lekarskie strajki i żądania finansowe są spowodowane tym, że działalność obecnej władzy, utrudniwszy znacznie branie łapówek, de facto skasowała źródło dochodu. Podwyżki mają więc być swego rodzaju odszkodowaniem...
Ponieważ wiem od znajomych, którzy mieli przyjemność być ostatnio hospitalizowanymi, że faktycznie transfer łapówkowych pieniędzy ostatnio przygasa, jest to teoria nawet prawdopodobna. Mógł być to po prostu powód, dla którego OZZLowi udało się wciągnąć do swoich rozgrywek dość znaczną liczbę lekarzy.

 

(tekst skopiowany z Piaskownicy Pogromcy Smoków)

Time Shop   Blog poświęcony zabytkom Łodzi Rybowicz  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka