Na linii Polska-Rosja pewnie znowu zawrze (czyli się oziębi). Minister Fotyga stwierdziła, że "groźby ze strony Rosji pobudzają Polskę do umacniania swojego potencjału militarnego", co na pewno zostanie wykorzystane przez Rosjan do ich gierek, choć biorąc pod uwagę kontekst, w jakim słowa te zostały wypowiedziane, będzie to zupełnie nieuzasadnione. Niestety, w sytuacji kiedy głównym celem rosyjskiej dyplomacji jest sprowadzenie Polski do wasalnej roli, jaką nasz kraj odgrywał za Kwaśniewskiego (kiedy prezydent RP był w Moskwie bodaj siedem razy, a prezydent FR w tym czasie- raz) do agresji wykorzystywane są wszelkie preteksty.
Rzecz jasna Rosjanie nie mieliby tak łatwo, gdyby polityka zagraniczna rządu nie była w czambuł potępiana przez opozycję. Na marginesie- takie zwyczaje zostały wprowadzone dopiero za obecnej kadencji, dotychczas obowiązywała zasada jednomyślności polskiej sceny politycznej w kontaktach dyplomatycznych. W sytuacji ostrej- i przeważnie nieuzasadnionej- krytyki wewnętrznej Rosjanie mają pewność, że każda słowna agresja, jakiej dopuszczą się na Polsce, zostanie wykorzystana przez opozycję do walki politycznej i deprecjonowania rządu- a w efekcie bezpodstawność tejże agresji nie zostanie zauważona.
Ergo: opozycja działa na korzyść Rosji. Ponieważ działania Rosji wymierzone są w ograniczenie naszej suwerenności i upośledzenie obronności, rozgrywki opozycji pachną zdradą.
Głownym polem zadrażnień jest oczywiście sprawa budowy tarczy antyrakietowej. Akurat fakt, że Rosja nie życzy sobie nowoczesnej broni w Polsce, jest zrozumiały- utrudni to Rosjanom próby zwasalizowania naszego państwa, nawet jeśli do władzy dojdzie (odpukać) usłużna ekipa LiDu. Mechanizm tego jest prosty- realne zbliżenie Polski i USA; nie łudźmy się, na razie USA to sojusznik "na gębę"- na pewno nie staną w naszej obronie w razie ryzyka konfliktu z Rosją. Dopiero kiedy Stany Zjednoczone będą miały namacalny interes, by nas bronić- na przykład całość tarczy antyrakietowej- możemy w pewnym zakresie liczyć na ich lojalność. Nie można też pomijać spraw wywiadowczych- rosyjscy agenci będą mieli bardzo utrudnione życie, kiedy CIA będzie współpracować z naszym kontrwywiadem- a będzie na pewno, bo całość tarczy będzie dla USA priorytetem.
Protest Rosji przeciw tarczy ma też podłoże "imperialne"- Rosja nie chce rakiet w pobliżu swoich granic nie tylko dlatego, że ogranicza to jej wpływy w Europie, ale też dlatego, że rosyjscy władcy, z Putinem na czele, tracą przez to ważny argument w dialogu (czy raczej- monologu) ze swoim społeczeństwem. Rosja przestaje mieć dominującą pozycję.
Teraz sprawa wygląda tak- Rosjanie grożą, że znów wycelują swoje rakiety w europejskie cele, jeśli w Polsce jakieś rakiety się pojawią. Czyli dają do zrozumienia, że Rosja ma prawo posiadać rakiety, a Polska na swoim terenie nie ma prawa mieć takiej broni. Kiedy rakiety pojawią się w Polsce- nieważne, czy będą to rakiety amerykańskie czy polskie, grunt, że nie będą rosyjskie- Rosja traci taki argument, ponieważ ktoś- USA czy Polska- może powiedzieć, ze w takim razie wyceluje swoje rakiety w terytorium Rosji. W efekcie otwiera się możliwość instalacji podobnej broni w innych krajach uprzednio zależnych od Rosji, czyli dalsze ograniczenie pozycji byłego mocarstwa.
Zachowanie Rosji poza tym bardzo ładnie pokazuje, jak Federacja traktuje naszą (i innych państw naszego regionu) suwerenność- jako niepoważną na tyle, że nie mamy prawa decydować, co umieścimy na swoim terytorium. I dlaczego instalacja tarczy leży jak najbardziej w naszym interesie.
Pragniesz pokoju- szykuj się na wojnę. Trzeba pogodzić się z tym, że największe zwycięstwo XX wieku, choć nie zostało odniesione w wyniku działań wojennych, w całości oparte było na zbrojeniach. ZSRR upadł tylko i wyłącznie dzięki Reaganowi i jego wyścigowi zbrojeń. Gdyby wtedy nie produkowano broni- czyli spełniono by postulaty pacyfistów- na pewno doszłoby do konfliktu zbrojnego.
Teraz jest podobnie- tylko równowaga militarna może zapewnić pokój. Jeśli Rosja poczuje się zbyt silna, będą powtarzać się próby zdominowania innych państw, szczególnie Polski. Każdy więc, kto w Polsce protestuje przeciw tarczy, powinien zastanowić się bardzo poważnie czy przypadkiem na jego konto nie wpływają pieniądze z Rosji. Jeśli nie, może czuć się oszukany (wtedy powinien upomnieć się o zaległe pobory). W końcu protestując przeciw tarczy robi Rosjanom kawał dobrej roboty- a dobrą pracę powinno się solidnie nagradzać.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)