Pogromca Smoków Pogromca Smoków
100
BLOG

Globalne ogłupienie- salonowe spostrzeżenia

Pogromca Smoków Pogromca Smoków Polityka Obserwuj notkę 114

W salonowych dyskusjach na temat globalnego ogłupienia (zwanego też ociepleniem) mamy do czynienia z jednym, podstawowym błędem robionym przez zwolenników tej teorii. Otóż podpierają się oni artykułami naukowymi, traktując je jak prawdę objawioną i ignorując dane prezentowane przez przeciwników teorii.

Dlaczego jest to błąd, uzasadnić nietrudno. Dyskusja o globalnym ociepleniu dawno wyszła już z dziedziny "nauka"- teraz należy do dziedziny "polityka i finanse". Jako taka podlega trochę innym prawom.

Po pierwsze więc, utworzyły się dwa (a nawet trzy, jeśli się dobrze przyjrzeć) obozy: zwolennicy teorii i jej przeciwnicy, przy czym przeciwnicy dzielą się na przeciwników tezy o ocieplaniu klimatu i przeciwników tezy o spowodowaniu tego ocieplania się przez człowieka. Ja należę do tej ostatniej grupy, posługuję się danymi wskazującymi, ze klimat rzeczywiście ociepla się. Z tym, że ociepla się znacznie wolniej, niż np. w latach 20 XX wieku, mimo, iż emisja dwutlenku węgla jest teraz większa, co jest jednym z dowodów przemawiających przeciw tezom zwolenników teorii.

Po drugie- salonowi zwolennicy (zresztą i inni, włącznie z największymi w tej dziedzinie "sławami") zapatrzywszy się w swoje artykuły, nie dostrzegają danych naukowych, które tym artykułom przeczą. Owszem, teksty drukowane w "Nature", opracowane na podstawie pewnych danych są rzetelne w obrębie tych danych- problem w tym, że innych danych zupełnie nie biorą pod uwagę. Żaden jeszcze zwolennik teorii globalnego ocieplenia nie potrafił wyjaśnić mi, jak do tej teorii mają się dane pokazujące, że w czasach historycznych średnia temperatura była znacznie wyższa, niż jest obecnie, i jakoś nie doprowadziło to do kataklizmów, nikt nie wyjaśnił mi, jak wahania temperatury mają się do aktywności Słońca. Innymi ignorowanymi danymi, przeczącymi ludzkiej "winie" za ocieplenie, jest występowanie maksimów tego ocieplenia na obszarach oceanicznych (gdzie dwutlenku węgla jest najmniej) czy na terenach północnej Kanady. Czyli na obszarach o zerowym uprzemysłowieniu. Żaden zwolennik ocieplenia nie przyjmuje do wiadomości faktu, że poziom mórz niekoniecznie musi podwyższać się w związku ze wzrostem temperatury (woda, przypomnijmy, ma trzy stany skupienia, co zwolennicy teorii ignorują). Wspomnieć można jeszcze o tym, ze grubość pokrywy lodowej na Grenlandii zwiększa się, poziom mórz zaś wykazuje różne tendencje- w jednych rejonach rośnie, ale w innych opada- jak to wytłumaczą "ociepleniści"? To oczywiście tylko przykłady. Ignorowanie danych naukowych- i zakrzykiwanie prezentujących je osób w stylu "opieramy się na artykułach "Nature""- to kolejny argument za ideologizacją teorii "ocieplenia".

Po trzecie- teoria globalnego ocieplenia- a właściwie walka z nim ma ważne implikacje polityczno-gospodarcze, co dalej sprzyja ideologizacji. Zauważmy, że np. któraś tam umowa przewiduje zredukowanie poziomu emisji CO2 w porównaniu do roku 1990. Ciekawe, dlaczego akurat do 1990? Jakimś dziwnym przypadkiem w krajach wywodzących się z bloku komunistycznego akurat w 1990 roku emisja była minimalna, więc takie obostrzenie uderza głównie w nas. To właśnie rozwijające się gospodarki krajów Europy środkowo-wschodniej najbardziej ucierpią na takiej umowie. To też tylko przykład,takie przykłady można mnożyć.
Do tego punktu należy też sprawa pism takich jak "Nature"- włączyły się one w pewien schemat, lansując określone tezy. Nie oszukujmy się- tam, gdzie są wielkie pieniądze, nauka nie może być w pełni niezależna. Oczywiście, bez pieniędzy nie ma nauki- problem polega na tym, że ostatnio wielkie pieniądze popierają teorię ocieplenia- nic dziwnego, w końcu idzie o utrącenie konkurencji z Europy środkowo-wschodniej. Niestety, zaburzona jest w ten sposób równowaga- zwolennicy tezy o braku wpływu człowieka na ocieplenie nie maja ani swojego "Nature", ani środków na badania. Wielkie pieniądze, w swoim własnym interesie, promują naukowców optujących za ociepleniem. Pozostali mają na starcie, że tak powiem, przechlapane.

To tylko garść uwag "na gorąco"- oczywiście mógłbym napisać dokładną analizę (noszę się z takim zamiarem, jestem na etapie zbierania danych), ale nie o to chodzi. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na zaślepienie zwolenników teorii globalnego ocieplenia, którzy korzystają z tylko kilku źródeł, operują nie na danych naukowych, ale na ich opracowaniach- siłą rzeczy wybiórczych- ale mimo to uważają, że nie ma podstaw by wątpić w ich rację.

PS. Nie podaję źródeł danych, które wyżej opisałem, ponieważ po pierwsze- są to dane powszechnie znane, dostępne w zestawieniach choćby IMiGW, a po drugie- nie jest to praca naukowa. Część źródeł podałem zresztą w komentarzu pod blogiem p. Mbewe.

Time Shop   Blog poświęcony zabytkom Łodzi Rybowicz  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (114)

Inne tematy w dziale Polityka