Pogromca Smoków Pogromca Smoków
57
BLOG

Na marginesie platformowego oszustwa

Pogromca Smoków Pogromca Smoków Polityka Obserwuj notkę 24

Co prawda wspomniałem o tym w komentarzu pod wpisem fiaa, ale chciałbym mieć tą sprawę także na swoim blogu. Chodzi o zarobki lekarza, którego Platforma Obywatelska zaprosiła do udziału w swoim spocie propagandowym, by powiedział ile zarabia. Lekarz powiedział, że 1840 zł, a sprawa zapewne przeszłaby bez echa, gdyby nie Piotr Lisiewicz z GaPola. Oto lekarz ten zarabia 1840 zł. na etacie w szpitalu, natomiast na prywatnych fuchach dobija do 4000 zł (a jego dochody są zapewne jeszcze większe, bo jest autorem co najmniej dwóch książek o odchudzaniu).

Trochę zdenerwowały mnie komentarze pod wpisem "z niebytu", np. p. RRK zasugerowała, że lekarz musi dorabiać żeby wyżyć (za 1840 zł zapewne umarłby z głodu, niebożę), ale tylko trochę, bo p. RRK znana jest z awangardowych wypowiedzi fanatyzmem podszytych, więc przechodzę nad tym do porządku dziennego. Takie zachowanie zwolenników PO może co najwyzej pokazywać, jaki jest ich kontakt z rzeczywistością (i zarobki- skoro nie umieją wyżyć za marne 1840 zł miesięcznie, to tylko pozazdrościć).

Ja wiem, w powyższym akapicie zawarłem sporą dawkę czegoś, zapewne mogłoby być wypomniane mi jako "demagogia". Tych, którzy tak to rozumieją, wyjaśniam, że to żadna demagogia, tylko złośliwość. Niebezpodstawna zresztą.

Ad rem, jak to mawiali starożytni Rzymianie zanim wymarli (choć nie palili tytoniu). Otóż jeden z komentujących (RobertK) zapytał mnie, co mają do rzeczy zarobki lekarza poza państwową służbą zdrowia- liczyć mają się tylko zarobki uzyskiwane z pracy na państwowych stanowiskach.

Taka teza jest, obawiam się, niedorzeczna. To, że lekarz zarabia poza swoim stanowiskiem pracy jest jednym z argumentów przeciw podwyżkom i strajkom. To, że lekarz zarabia w wielu miejscach, zależnie od swoich możliwości, jest jednym z największych walorów zawodu. Powinniśmy dążyć do zwiększenia możliwości takiego działania i rozszerzyć te możliwości na coraz młodszych lekarzy poprzez reformę systemu specjalizacji, a nie zamykać lekarzom usta i wmawiać, że lekarska godność sprowadza się do pięciu tysięcy zł. pensji.

Spójrzmy bowiem, na tego nieszczęsnego górnika, zło wszelakie, który dostał podwyżkę kosztem dobra wcielonego, czyli lekarza (wszak widać od razu, kto zły- czarny, a kto dobry- biały, prawda?). Pomińmy fakt, że nierentowne kopalnie czy szpitale należałoby zamykać- chodzi o same podwyżki, rozważane z punktu widzenia zatrudnionego człowieka, bez uwzględniania rentowności zakładu itd. Otóż górnik taki pracuje na etacie w kopalni i dostaje jakąś tam pensję. Po zakończonej pracy praktycznie nie ma możliwości dorobienia- owszem, może posiedzieć np. na stróżówce za 350 zł miesięcznie, ale porównajmy tą kwotę z zarobkami uzyskiwanymi z dodatkowej pracy lekarza (czyli porównajmy możliwości zarabiania "po godzinach", jakie ma górnik z analogicznymi możliwościami lekarza; dodajmy fakt, że praca dodatkowa lekarza odbywa się w ramach jego zawodu).

Górnik (którego traktuję tu, jak łatwo zauważyć jako przykład całego szeregu tego typu zawodów) jest uzależniony od państwa- lekarz ma duże możliwości zarobkowania poza państwową opresją.

Mnie, studentowi medycyny, w zawodzie lekarza podoba się właśnie to, ze jest to wolny zawód. Lekarz, nawet podle wynagradzany, ma szereg możliwości, krótko mówiąc- sam jest sobie panem. Strajki mogą doprowadzić do zwiększenia zależności lekarza od państwa- przez umocnienie państwowej służby zdrowia, poprzez zwiększenie na nią nakładów. Państwową służbę zdrowia trzeba jak najbardziej ograniczyć, a nie dofinansowywać. Podwyżki, paradoksalnie, mogą spowodować, że lekarze będą chodzić na pasku państwa. Co z tego, że dobrze wynagradzani- de facto będą po prostu dobrze wynagradzanymi robotnikami. Zawód, który kiedyś był wyjątkowy, osiągnie w ten sposób dno.

Do ograniczenia zawodowej wolności lekarza walnie przyczyniają się też lekarskie związki zawodowe. Jak w ogóle w wolnym zawodzie może istnieć taki twór? Przecież to prosta droga do tego, by lekarze jako grupa zawodowa byli zależni od cudzych decyzji. Już teraz mówi się o groźbach wobec "łamistrajków"- co będzie, kiedy ZZ urosną w siłę? Wrażenie, jakie sprawia na mnie gardłujący Bukiel, jest jedno- przychodzi mi na myśl opętany rządzą wpływów aparatczyk, który obiecując złote góry zachęca do przyłączenia się do rewolucji. Dalsze analogie (w kwestii podziału złotych gór i wpływów wierchuszki) zapewne będą zbliżone.

Za żądaniami wynagrodzeń pójdą żądania gwarancji niezwalniania członków ZZ, co doprowadzi do przymusu przynależności do tychże. I Bukiel z kumplami będą sobie panowali nad dobrze pasionymi podwładnymi, w razie czego wiedząc, że (na skutek mechanizmu kija i marchewki) mają zastępy wiernych żołnierzy. Czy do tego dążą lekarze? Napchać portfele i zrezygnować z niezależności?

Wielokrotnie już wspominałem- strajk jest na rękę wierchuszce związków zawodowych i (w pewnej mierze) rządowi. Lekarze, nawet jeśli dostaną wyższe pensje, na strajku stracą- co prawda dostaną swoją działkę pieniędzy, ale kosztem uzależnienia od ZZ i państwa. Dla miernych rzemieślników, studiujących medycynę tylko dla pieniędzy, to wymarzona sytuacja. Idealiści- wynocha.

Warto?

Time Shop   Blog poświęcony zabytkom Łodzi Rybowicz  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka