Pogromca Smoków Pogromca Smoków
150
BLOG

Mentalność chama i mentalność zwycięzcy

Pogromca Smoków Pogromca Smoków Polityka Obserwuj notkę 37

Półleżący w swojej ławie poselskiej Grzegorz Schetyna na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Podobnie na miejsce w niej liczyć może Donald Tusk, Jerzy Szmajdziński i inni posłowie, którzy dowiedli, że chamstwo zawsze z człowieka wyjdzie. Prostacko podparty Schetyna jest jednak najlepszy jako symbol. O Lepperze nie piszę, bo on nigdy się ze swoim chamstwem nie krył.

Prostacka mentalność znacznej części naszych elit politycznych daje o sobie znać w różny sposób. Objawia się agresją, jawnym okazywaniem lekceważenia, służalczością, mędrkowaniem- pozowaniem na autorytety i wyrocznie w różnych dziedzinach, mściwością i innymi paskudnymi przymiotami. Niewielu jest polityków, którzy nigdy nie dają dowodów chamstwa- ci nieliczni, których udało mi się wyłowić, to Ryszard Legutko, Jan Rokita, bracia Kaczyńscy, Bogdan Borusewicz, Jarosław Gowin, Ludwik Dorn, Ryszard Bugaj, Krzysztof Putra, Kazimierz Ujazdowski i kilku innych ministrów... Zapewne jeszcze paru mniej rzucajacych się w oczy polityków.

Bardzo spektakularny przykład prostackiej mentalności dał Aleksander Kwaśniewski. Zwrócił się do Niemców, by ostrzej traktowały Polskę, jeśli PiS wygra przedterminowe wybory. Poddaję to pod rozwagę tym, którzy nazywali go "wielkim człowiekiem" czy chociaż "wielkim politykiem". Z idola postkomunistów wyszedł mały, partyjny aparatczyk, który nie może pogodzić się z trzeciorzędną rolą, jaką przyszło mu pełnić. Żeby zaszkodzić swoim pogromcom, posuwa się na granicę zdrady- a być może granicę tę przekracza. W naszej historii mieliśmy już do czynienia z takimi, którzy jeździli po ościennych mocarstwach, prosząc o twardszą politykę- wszak Polacy nie potrafią rządzić się sami. Kwaśniewski znakomicie wpisuje się w czarną tradycję. Szkoda słów.

Całe zresztą SLD dostało dzisiaj drgawek. Wypowiedź Szmajdzińskiego, w której zarzucał on politykom PiS "szaleństwo" polityczne, upolitycznienie prokuratury czy obniżenie pozycji Polski na świecie jest bezczelnoscią do kwadratu- jak w ogóle może coś takiego mówić człowiek, który należał do ekipy rządzącej w latach 2001-2005? Przyzwoity człowiek milczałby ze wstydem, gdy padałyby słowa o zagrożeniach demokracji czy upolitycznieniu prokuratury- milczałby, bo rządy SLD to jeden ciąg takich wydarzeń, bo ludzie SLD to przeważnie ludzie PZPR- komuniści jednak z kulturą nigdy nie mieli nic wspólnego.

Jak ludzie świętujący imieniny Jaruzelskiego śmią pouczać solidarnościowców w sprawach demokracji?

Jak ludzie sprzedajacy ustawy mogą krytykować za (prawdziwe czy wymyślone) psucie państwa?

Jakim prawem partyjni koledzy Sobotki, zapatrzeni w Kwaśniewskiego, który podpisał jego ułaskawinie krytykują działanie prokuratury?

Wybory wygra PiS. Śmiejący się z przemawiającego Kurskiego Tusk przekazuje to swoją lekceważącą postawą. Mentalność chama sprawdza się co prawda w polityce, sprawdzała się przynajmniej do czasu, kiedy przeciwnik prezentował podobną mentalność. SLD zresztą to nawet nie mentalność chama- raczej mentalność pokojowego pieska, który pod nieobecność panów szczerzył zęby. Ciągle zresztą szczerzy, tyle że od dwóch lat mało kogo to przestrasza. Wraz z PiS pojawiła się jednak mentalność zwycięzców, mentalność "fighterów", ludzi którzy potrafią na swoją korzyść rozegrać sytuacje na pozór beznadziejne, nie odwołując się przy tym do pomocy zagranicznych mentorów (bo takowych nie posiadają), a przy okazji mając przeciw sobie większość najbardziej wpływowych mediów. Na poddywanowe rozgrywki, dotychczas masowo stosowane w Polskiej polityce, najlepszą receptą nie jest wyhodowanie nowych, silniejszych buldogów- najlepiej sprawdza się jawne wystąpienie, odwrócenie dywanu i pokazanie rzeczywistości. PO nic nie wygra, dopóki będzie grała według komunistycznych zasad, które dała sobie narzucić.

Wiem, to brzmi sztampowo i dziecinnie. Zwycięzca, "fighter"... Cóż jednak zrobić, kiedy te porównania są najlepsze. Partia aktualnie rządząca realizuje swój program nie oglądając się na opinię zagranicy czy reakcje mediów. To ważne, bo ustala drabinkę politycznych wartości- najpierw interesy Polski, interesy zagranicy ewentualnie potem, jeśli nie kolidują z naszymi, interesy przeróżnych lobby w zupełnej odstawce.

Sytuacja jest już dość jasna. Wybory wygra PiS, które jednak w żadnym wypadku nie będzie w stanie wejść w jakąkolwiek koalicję, z wyjątkiem układu z PO. Wszystko zależy więc od partii Tuska. Albo będzie słabszym partnerem w koalicji z PiS, albo rozgrywajacym sojuszu z LiD (i ewnetualnie PSL- ewentualnie, bo raczej nie stawiałbym dużych kwot na przekroczenie przez tą partię progu wyborczego). Obawiam się, że Platforma wybierze tą drugą opcję. Wtedy nie będę nawet zbulwersowany. Co najwyżej pełen współczucia dla postsolidarnościowej formacji, która kończy tak marnie.

Obym się mylił.

Time Shop   Blog poświęcony zabytkom Łodzi Rybowicz  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (37)

Inne tematy w dziale Polityka