Wolność szaleje w Unii Europejskiej. Jutro w uznawanej za jej „stolicę” Brukseli miała odbyć się demonstracja przeciw islamizacji Europy. Czy się odbędzie, nie wiadomo- nawet, jeśli do niej dojdzie, będzie nielegalna, bowiem lokalne władze, zapewne w ramach krzewienia pluralizmu opinii i wolności słowa i sumienia, wystąpienia zakazały. Sąd, do którego odwołali się organizatorzy, utrzymał decyzję w mocy.
O całej sprawie, jak zwykle bezstronnie, pisze „Gazeta Wyborcza”. Tytuł artykułu: „Bruksela szykuje się na nazistowską demonstrację”- od razu zapowiada obiektywne przedstawienie faktów. Dalej jest jeszcze lepiej. „Burmistrz Brukseli Freddy Thielemans jest demonstracji przeciwny - protest ze spodziewanym udziałem członków skrajnej prawicy i skinów bardzo szybko mógłby się przerodzić w gigantyczną burdę i walki z młodymi muzułmanami, którzy zapowiadają kontrmanifestację”- pisze „GW”. Co prawda ciężko zorientować się, czy opinia o burdach została wypowiedziana przez burmistrza, czy dopowiedziana przez dziennikarza, jednak wszystko wskazuje na to, że jej autorem jest Freddy Thielemans, a autor tekstu zgadza się z takim postawieniem sprawy. Zaiste, jest to ciekawy powód zakazania demonstracji- tyle, ze jakoś nie przypominam sobie, by podobne stanowisko „GW” zajmowała w sprawie tzw. „Parad gejowskich” w Warszawie- a przecież istniało realne zagrożenie burdami z udziałem Młodzieży Wszechpolskiej.
Inny cukiereczek: „U większości Belgów trudno szukać śladów rasizmu. Publicznie odżegnuje się od niego nawet skrajnie prawicowe ugrupowanie Vlaams Belang (choć trudno powiedzieć, co jego liderzy myślą po cichu)”- właściwie bez komentarza. W końcu każdemu wolno sugerować rasizm, faszyzm i ksenofobię, prawda? Nie wolno natomiast sugerować, że ktoś był agentem SB, bo to przecież nieludzkie i odwetowe.
Ale zostawmy „Wyborczą”- wyszukiwanie manipulacji tej gazety byłoby pracą dla sztabu ludzi na wiele lat. Sprawa manifestacji jest dość poważna- na płaszczyźnie ideologicznej, ponieważ pokazuje, jakim szacunkiem w Unii Europejskiej darzy się sztandarowe hasła, jak równouprawnienie wyznań, równość wobec prawa czy wolność słowa- i na płaszczyźnie prawnej, pokazując, że pewne grupy- na przykład przytoczeni wyżej geje czy muzułmanie- mogą liczyć na przywileje, jak choćby ochronę przed krytyką (o ciągłej i całkowitej zgodzie na demonstrowanie nie wspominając), podczas gdy inne- „skrajna prawica”- nie mają nawet prawa zademonstrowania swojego zdania.
Strach myśleć, do czego doprowadzi pogłębianie takiego modelu zachowań w przyszłości, skoro już w tej chwili mamy do czynienia z dzieleniem ludzi na „lepszych” i „gorszych”...
PS. O sprawie pisał jakiś czas temu Jewropejczyk, polecam.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)