Pogromca Smoków Pogromca Smoków
73
BLOG

Haki na PiS

Pogromca Smoków Pogromca Smoków Polityka Obserwuj notkę 22

Donald Tusk, osobowość i prezes PO, ogłosił tajemniczo, że dysponuje zaskakującymi, korzystnymi dla PO, a niekorzystnymi dla PiS informacjami. Mówiąc językiem politycznym- Tusk pogroził Kaczyńskiemu hakami. Dopóki PO tymi hakami nie pomacha, jesteśmy zdani na domysły, o co może wiceszefowi opozycji chodzić. Ponieważ zaś, jak zapewne większość opisywaczy sceny politycznej, uwielbiam snuć domysły, przeprowadzać karkołomne analizy i prognozować dalsze losy rządzących i aspirujących do rządzenia- sytuacja jest, nie tylko zresztą dla mnie, wprost wymarzona.

Informację o platformowych hakach podał portal Dziennik.pl. Autor newsa wzmacnia swój krótki tekst zapowiedzią zaskakujących nazwisk osób, które wystartują z Platformy (tak na marginesie- po dzisiejszym dniu będę umiarkowanie zaskoczony startem Rokity i bardzo zaskoczony startem Gowina, być może więc Tuskowi o to chodziło). Poza tym dziennikarz "Dziennika" zastanawia się, czy zapowiadaną przez Tuska sensacją nie będzie mająca ukazać się niedługo książka o kulisach rządów PiS, autorstwa Kazimierza Marcinkiewicza. Osobiście bym na to nie liczył- Marcinkiewicz raczej nie jest szmatą (choć ludzie potrafią zaskakiwać, o czym w ostatnich dniach-tygodniach przekonywaliśmy się kilkukrotnie).

Przyznam, że jestem do rewelacji Tuska nastawiony raczej chłodno. To znaczy- specjalnie się ich nie obawiam. Nie chodzi o to, bym twierdził, że Tusk to człowiek pokroju Leppera, więc jego rewelacje będą podobnej miary, bynajmniej- zastanawia mnie jednak sposób działania szefa PO. Sposób bardzo zbliżony do postępowania Leppera przed ujawnieniem jego "rewelacji", spotęgowany dodatkowo dłuższym czasem niepewności. Czemu służyć może takie straszenie? Raczej nie zapewnieniu sobie rozgłosu przed ogłoszeniem tajemniczych materiałów- Donald Tusk jest chętnie pokazywany przez media, szczególnie prywatne telewizje, które dbają o szerokie upowszechnienie jego opinii. Zapewne nie jest też intencją szefa PO danie Jarosławowi Kaczyńskiemu czasu na przygotowanie obrony- jeśli by tak było, fatalnie świadczyłoby to o zdolnościach strategicznych Donalda Tuska i jego umiejętnościach nauki na własnych i cudzych błędach. Lekceważenie Jarosława Kaczyńskiego kończy się źle, co dla nikogo- szczególnie dla polityka- tajemnicą nie jest.

Mamy zatem dwie możliwości- albo materiały PO są bardzo mocne, na tyle, że PiS- mając co najmniej dwa dni czasu na przygotowanie obrony- nie będzie w stanie nic zrobić, albo materiały te są słabiutkie, a siła ich rażenia zależeć będzie tylko od odpowiedniego nagłośnienia i naświetlenia. Jeśli prawdziwa jest możliwość pierwsza, pozostaje zastanowić się, czemu Tusk czeka z rewelacjami na koniec tygodnia. Zbiera dowody? Raczej nie, nie ujawniałby, że coś się szykuje. Czeka na jakieś wydarzenie, wyjście kogoś z PiS- być może, jednak także w takiej sytuacji ogłaszanie istnienia haków jest ryzykowne. Na pewno zaś nie tłumaczy konieczności wcześniejszego zdradzania planów.

Najbardziej prawdopodobny jest zatem scenariusz, w którym tuskowe informacje okażą się dęte, bazujące głównie na wykorzystaniu tworzonej wokół nich aury. Zapowiadanie bowiem takich wydarzeń wcześniej nie ma praktycznie żadnego innego sensu- materiały w miarę poważne zostałyby ujawnione natychmiast, gdy zgromadzony zostałby cały "materiał dowodowy", natomiast wcześniejsze przecieki mogłyby to zbieranie utrudnić.

Warto rozważyć jeszcze dwa scenariusze- jeden w miarę prawdopodobny, jako pewien, nazwijmy to, wariant- i drugi, prawie zupełnie fantastyczny, w ramach ćwiczenia wyobraźni.

Pierwszy- to zdrada w PiS. Poważna zdrada, dokonana przez osobę wysoko w PiS postawioną (choćby tego nieszczęsnego Marcinkiewicza- na przykład, zaznaczam). Oczywiście zdrada taka wpisywała by się we wcześniej opisane możliwości, z pewnymi jednak poprawkami. Gdyby osoba opuszczająca PiS miała mocne materiały, sprawa byłaby poważna. Sytuacja taka jest jednak mało prawdopodobna- raz, że otoczenie Kaczyńskiego jest mimo wszystko zdyscyplinowane, dwa, ważniejsze- jest to środowisko ludzi uczciwych, trudno więc podejrzewać je o bycie powodem powstania kompromitujących materiałów, trzy- sprawa nie byłaby zapowiadana, bo w takiej sytuacji zaskoczenie byłoby zdecydowanym atutem (mocne i pewne materiały, chaos w PiS, szybka gra działa na korzyść PO).

Jeśli opuszczający PiS miałby materiały słabe, w typie drobnych (i raczej urzędniczych, nie "partyjnych") uchybień w kontrolowanych przez PiS ministerstwach, zapowiadanie akcji wcześniej miałoby dodatkowy plus- zwróciłoby uwagę na "demaskatora", który mógłby liczyć na dodatkowe głosy (bo chyba wiadomo, po co dokonywałby wolty przed wyborami) i oczywiście poparcie postępowych mediów, w rodzaju "Trybuny" i "GW" czy TVN24.

Scenariusz fantastyczny to chytry plan Kaczyńskiego. Kontrolowany przeciek do PO, by później rozegrać kolejną beznadziejną (czy tym razem- "beznadziejną") sytuację na swoją korzyść i ponownie ośmieszyć opozycję. Scenariuszna tyle mało prawdopodobny, że dalsze jego rozpatrywanie nie ma większego sensu.

Skłaniałbym się zatem ku tezie, że Tusk dostał informację o jakiejś machlojce w otoczeniu PiS, o którą oskarżanie działaczy tej partii będzie ekwilibrystyką na tyle trudną, że wymagającą przygotowania ("uklepania") gruntu. Ewentualnie chodzi o książkę i woltę Marcinkiewicza, który może zdradzić jakieś "bulwersujące" (przynajmniej dla Tuska czy Komorowskiego i części dziennikarzy) informacje, tudzież ujawnić, że ktoś był podsłuchiwany. W tym przypadku "gra wstępna" wydaje się bardzo korzystna z powodów, które opisałem powyżej.

Jakby nie patrzeć- sprawa pachnie tanią sensacją albo brakiem profesjonalizmu. Ewentualnie i tym, i tym. 

Time Shop   Blog poświęcony zabytkom Łodzi Rybowicz  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka