Pogromca Smoków Pogromca Smoków
28
BLOG

Lokomotywy? Wątpię

Pogromca Smoków Pogromca Smoków Polityka Obserwuj notkę 16

Redaktor Igor Janke relacjonuje w Salonie "mecz" PiS-PO. CO prawda niezbyt wiadomo, jaki konkretnie mecz Szanowny Gospodarz ma na myśli (początkowo myślałem, że piłkarski, ale skoro PO uderzyła "między oczy", może chodzić o wrestling), jest to jednak kwestia czysto techniczna.

Ad rem. Red. Janke ogłasza wszem i wobec, że przejęcie Sikorskiego* to wielki sukces PO, tak wielki, że "jeśli jeszcze utrzyma Rokitę i Gowina, to może wygra te wybory". Ośmielę się z tym sądem nie zgodzić. Mam wrażenie, że uzależnianie wyniku zbliżających się wyborów od tego, kogo która partia będzie miała na listach, jest cokolwiek ryzykowne, żeby nie powiedzieć, że ma nad wyraz kruche podstawy.

W tekście naszego Gospodarza jest jeszcze kilka innych, ciekawych tez, z którymi nie wypada po prostu nie polemizować. Po pierwsze, kwestia, czy podkupienie** Sikorskiego rzeczywiście jest "mocnym ciosem", jak uważa to red. Janke. Obawiam się, że niezbyt. Radosław Sikorski odszedł z rządu PiS stosunkowo dawno, jego następca natomiast okazał się być znacznie od niego sprawniejszym szefem resortu (jakkolwiek znacznie mniej medialnym). Osoby, które pamiętają ministrowanie Sikorskiego, pamiętają też główny powód jego odejścia. Czyli zastarzałą niechęć do Antoniego Macierewicza, której minister Sikorski nie był w stanie, nawet w imię realizacji bardzo ważnego zadania (rozwiązania WSI) przynajmniej na jakiś czas powściągnąć. Oczywiście, zawsze można twierdzić, że powierzenie rozwiązania WSI Macierewiczowi było złośliwością Jarosława Kaczyńskiego- tyle, że jeśli ktoś tak twierdzi, rzadko należy do wyborców PiS, z punktu widzenia kampanii wyborczej jest to więc bez znaczenia.

Nie kwestionując zatem niewątpliwej wartości Radosława Sikorskiego jako Ministra Obrony trzeba zauważyć, że jest to człowiek, który ze względu na wyżej wspomniane uwarunkowania nie należy do ulubieńców elektoratu PiS. Poza tym zmiana barw, jaką zaprezentował, wśród wyborców PiS nie przysparza mu zwolenników. Jego wolta przeciągnie zatem na stronę PO stosunkowo niewielu wyborców. Z drugiej strony- nie sądzę, by taki transfer wyszedł Platformie na zdrowie, jeśli chodzi o walkę na drugiej flance- krótko mówiąc, Sikorski może odstraszyć wyborców wahających się między PO a LiD.

Zdziwiło mnie trochę stwierdzenie, że redaktora Janke śmieszy "bajanie o niehonorowym zachowaniu", ponieważ PiS nic nie zaoferowało Sikorskiemu. Szanowny Panie Redaktorze! Tu nie chodzi o samo przejście Sikorskiego do PO. Chodzi o to, kiedy to przejście się odbyło. Zmiana frontu w gorącym czasie walki przedwyborczej do najszlachetniejszych działań, sam Pan przyzna, nie należy. Ciekawe zresztą, że Sikorskiemu "niezagospodarowanie" jakoś dotychczas nie przeszkadzało, dopiero kiedy przyszło do tworzenia list, poczuł się zawiedziony i skrzywdzony.

Red. Igor Janke wyraża przekonanie, że gdyby w PiS "obok siebie stali Kaczyński, Ziobro, Dorn, Jurek, Ujazdowski, Marcinkiewicz, Sikorski i Zalewski", partia byłaby o wiele silniejsza, przede wszystkim o wyborców wykształconych, zamieszkałych w miastach. Jest w tym trochę racji- dochodzimy jednak do wspomnianej na początku wiary w "lokomotywy wyborcze". Wszystko zależy od tego, czy Prawu i Sprawiedliwości uda się- a na razie udaje się całkiem nieźle- zepchnąć kampanię wyborczą na tory "korupcyjno- konfrontacyjne". Jeśli uda się przekonać wyborców, że gra idzie o kształt państwa- o dalszą walkę z korupcją, pozycję Polski na arenie międzynarodowej, bezpieczne ulice czy "solidarne państwo" (jako zwolennik PiS z braku innej możliwości, to ostatnie piszę z ewidentnym niesmakiem)- polityczne transfery stracą lwią część znaczenia, a kampania zasadzać się będzie raczej na sporze o to, kto jest w stanie zrealizować powyższe postulaty. Mówiąc krótko, lokomotywy zostaną wyeliminowane. Jeśli Platforma odpowiedni wcześnie tego nie zauważy, przegra. Jeśli zauważy, ale nie będzie w stanie odpowiednio zareagować- także przegra. Jeśli zareaguje właściwie, szanse będą w miarę wyrównane- PO musiałaby jednak zrezygnować ze swojej "transferowej kampanii"- ale przecież włożyła w nią tyle sił, tyle poświęceń...

Oczywiście, może się też zdarzyć, że PiSowi nie uda się zniwelować znaczenia "lokomotyw", na to się jednak nie zanosi- PO, której powinno na tym zależeć, jak na razie daje się jednak wciągać w walkę reklamówkowo-billboardową, co jasno określa tok kampanii.

Platformowe "bomby" zatem, nawet jeśli niektóre z nich będą wyjątkowo silnie rażące, najpewniej wybuchną gdzieś "w polu", nie czyniąc PiS większej szkody. Jarosław Kaczyński stawia na taki scenariusz, może zatem pozwolić sobie na stratę kilku, nawet prominentnych, działaczy. PiS dąży do tego, by "twarzą" kampanii była przyszłość Państwa Polskiego, a nie oblicza polityków- łatwo zatem przecenić siłę kolejnych "ciosów"- szczególnie, że przejście Mężydły było szokiem, Sikorskiego- sporym zaskoczeniem... a następne będą co najwyżej ciekawostkami. No chyba, żeby do PO przeszedł Jarosław Kaczyński.

___________________________________________________________

*Swoją drogą zastanawiam się, jak były członek ROP czuje się pod partyjnym przewodnictwem Tuska, byłego KLD-owca i jednego z zamachowców z 1992 roku?

**Śpieszę z wytłumaczeniem, spotkałem się bowiem z twierdzeniem, że nie można mówić o "podkupieniu", skoro PiS za "transfer" nie dostało pieniędzy (nie uzyskało jakichkolwiek korzyści). Otóż jest to twierdzenie błędne i wynika z niezrozumienia języka polskiego. "Podkupienie" bowiem nie zakłada zapłacenia poprzedniemu "właścicielowi" "zawodnika"- ale zapłacenie samemu "zawodnikowi" za zmianę barw klubowych. W tym przypadku walutą było pierwsze miejsce na liście, ale zasada pozostaje nienaruszona, mamy więc do czynienia z "podkupieniem".

Time Shop   Blog poświęcony zabytkom Łodzi Rybowicz  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka