Jan Rokita nie zamierza ubiegać się o mandat poselski w nadchodzących wyborach. Można powiedzieć, że Platforma się doigrała- pozostaje tylko zastanowić się, czy odejście Rokity było "wypadkiem przy pracy"- tzn., czy Donald Tusk liczył, że Jan Rokita zniesie jeszcze parę upokorzeń, ale wystartuje, czy zaplanowanym scenariuszem pozbycia się tego polityka. Bilans korzyści i strat, które pociąga z punktu widzenia różnych podmiotów to wydarzenie, nie daje jednoznacznego wyniku, ale mocno sugeruje drugi wariant.
Zacznijmy od pola bitwy. Oto współpracownicy Jana Rokity zostają wycięci z listy wyborczej w Krakowie. Ich miejsce zajmują ludzie Rokicie nieprzychylni, wcześniej wnioskujący o wyrzucenie go z partii. Jest to nie tylko upokorzenie, ale też pozbawienie możliwości efektywnego działania w nowym Sejmie- bez współpracowników, swego rodzaju zaplecza, pole manewru posła znacznie się ogranicza. Donald Tusk rozmawia na ten temat z tuzem swojej partii, ale niewiele to zmienia- co najwyżej trochę zmniejsza upokorzenie.
Dzisiaj: Nelly Rokita zostaje doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. kobiet. Premier Jarosław Kaczyński proponuje Rokicie start z list PiS.
Dzisiaj wieczorem: Jan Rokita ogłasza, że nie będzie kandydował ("Rezygnuję ze względu na to, że kocham swoją żonę"). Odpowiadając premierowi na propozycję, dodaje: "Dziękuję za komplementy, panie premierze, niech pan lepiej rządzi!". Oczywiście "lepiej" jest zachętą do poprawienia jakości rządów, a nie wyrażeniem przekonania, że "lepiej niech rządzi Kaczyński [niż ktoś inny].
Jan Rokita stwierdził też, że nie zamierza występować z PO i będzie na tą partię głosował. Jak widać, można obrazić się na swoją partię i nie pójść do konkurencji.
Przejdźmy do bilansu strat i zysków.
1. Platforma Obywatelska- odejście autora sukcesu Platformy i współautora programu tej partii jest poważną stratą. Rokita to nie tylko nazwisko- Rokita to symbol konserwatywnego skrzydła tej partii, jego odejście nieuchronnie kojarzy się z upadkiem tego skrzydła w PO. Poza tym znacznemu osłabieniu ulega efekt (i tak niewielki) przejścia Mężydły i Sikorskiego do PO. Dla Krakowskiej Platformy jego rezygnacja z kandydowania jest klęską. W skali ogólnopolskiej uwzględnić trzeba łagodzące tą stratę oddziaływania na granicy PO-LiD (niżej).
2. Donald Tusk- Rokita był najważniejszym z oponentów aktualnego kierownictwa PO. Rezygnacja Rokity wzmacnia pozycję Tuska i Schetyny w partii, oddalając widmo utraty stanowisk w razie porażki w wyborach. Poza tym uderza w nowe nabytki...
3. Sikorski i Mężydło- z jednej strony tracą oni "guru" swojego skrzydła, co niewątpliwie utrudnia lansowanie swoich tez w PO, czyli nie osłabiają pozycji wyżej uwzględnionego duetu, z drugiej- teraz nie mogą już odejść, bo postawiliby się w bardzo niezręcznej sytuacji. Czyli, jak przewidywałem, zostali potraktowani przez PO instrumentalnie, teraz zaś i oni to zrozumieli.
4. Prawo i Sprawiedliwość- umiarkowany zysk wyborczy, chociaż przede wszystkim w Krakowie. Strata- PO bez Rokity będzie znacznie mniej skora do zawierania koalicji z PiS, co jednak jest stratą niewielką, ponieważ zapewne taka koalicja i tak by nie powstała. Do zysków można włączyć jeszcze to, że Rokita zrezygnował z kandydowania po powołaniu żony na stanowisko w Pałacu Prezydenckim.
5. Lewica i Demokraci- strata. Część wahającego się pomiędzy LiD a PO elektoratu przejdzie do PO, znacznie dla nich atrakcyjniejszej ze zmarginalizowanym Rokitą niż z Rokitą-gwiazdą.
Oczywiście do odpowiedzi na pytanie, czy odejście Rokity było zaplanowane przez Tuska najważniejsze są pierwsze dwa punkty, znacznie mniej istotny trzeci. Biorąc pod uwagę ambicje Donalda Tuska połączone z brakiem u niego śladu predyspozycji do przewodzenia partii, odpowiedź jest jednoznaczna- Tusk zaplanował utrącenie Rokity, grając na jego honorze. Obrzydliwe.
Ponieważ jednak zawsze pozostaje pewien element niepewności (Tusk nie jest zbyt sprawnym politykiem- czy byłby w stanie to przeprowadzić?- zapewne tak, ale nie na 100%), najlepiej stwierdzić ostrożnie, że wiele, praktycznie wszystko przemawia za celowym utrąceniem.
Tusk nie jest zdolny myśleć w szerszych kategoriach. Mimo dwóch wyborczych porażek nie przyjął do wiadomości, że PO nie jest darem Boga dla Polaków, więc sukces wyborczy nie jest z góry Platformie dany. Trzeba na niego zasłużyć. Jeśli zaś doprowadza się do marginalizacji jednego z ojców sukcesu partii, trzeba liczyć się z niezadowoleniem tych, którzy zwrócili się ku PO właśnie dzięki pracy Rokity w rywinowskiej komisji śledczej.
Szkoda, że Rokity nie będzie w Sejmie. Jakkolwiek przeważnie nie godzę się z jego tezami, naprawdę żałuję. Tym bardziej, że świadomość tego, kto zajmie jego miejsce w Sejmie- a będzie to rzecz jasna jakiś pupilek duetu Tusk-Schetyna- jest bardzo nieprzyjemna.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)