Donaldowi Tuskowi odpadł kolejny problem kampanii wyborczej- sugerowanie, że PO jest uczciwą partią. Przyznam, że dałem się zmylić, sądziłem bowiem dotychczas, że PO w swoim ogóle różni się od SLD Millera. Tymczasem oglądamy całą gamę chamskich zachowań (od Niesiołowskiego, który jak zwykle reaguje histerycznie do stylistycznie nieodbiegających od dialogów Rywin-Michnik rozmów posłanki Sawickiej z bliżej nieokreślonym partyjnym kolegą). Najpoważniejszym problemem jest jednak to, że ujawnienie głębszych niż z początku się wydawało korupcyjnych inklinacji działaczy PO spowodowało w tej partii nerwowe poruszenie, objawiające się oskarżeniami o "polityczność" akcji, ewidentnie mającymi na celu odwrócenie uwagi od samego jej sedna.
Mentalność, jaką zaprezentowali politycy PO jest symptomatyczna- według nich każde oskarżenie członka PO jest atakiem politycznym. W Platformie panuje jak widać przekonanie, że rolą służb państwowych jest działanie na zlecenie rządzących. W głowach działaczy PO nie mieści się możliwość, że CBA może po prostu wykonywać swoje obowiązki. Ciasne horyzonty? Czy może przystosowanie do koalicji z LiD?
Ostatecznie Platformę kompromituje fakt, że to właśnie ta partia, blokując przedstawienie materiałów przed sejmową komisją, doprowadziła do konferencji CBA.
Platformę znacznie bardziej niż ujawnione materiały kompromitują reakcje jej polityków.
Nie byłem w żadnym wypadku entuzjastą Platformy, nie spodziewałem się po tej partii niczego dobrego- mimo to jestem zaskoczony rozmiarem degrengolady, jaką zaprezentowała.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)