2005 rok. Prezes PiS Jarosław Kaczyński przedstawia Kazimierza Marcinkiewicza jako kandydata zwycięskiej partii na premiera. Drugorzędny, mało komu znany polityk staje nagle w centrum zainteresowania. Marcinkiewicz premierem zostaje, wsparty przez PiS, LPR i Samoobronę, przy sprzeciwie PO.
W ciągu następnych kilku miesięcy premier Marcinkiewicz konsekwentnie buduje swój wizerunek, z całkowitym wsparciem swojej partii, wykorzystując program PiS do budowania własnej popularności.
Przez cały ten czas jest wściekle atakowany przez Tuska i całą PO, obrzucany błotem i pomawiany w sposób wręcz obrzydliwy. Ataki ustają- na chwilę- dopiero, gdy Jarosław Kaczyński decyduje się przejąć obowiązki premiera- Platforma, grajac na rozłam w PiS, staje się dla Marcinkiewicza znacznie milsza. Ataki- równie, a nawet bardziej obrzydliwe- ponawia, kiedy orientuje się, że Marcinkiewicz będzie kandydatem PiS na prezydenta Warszawy.
Wybory były premier przegrywa. Od tego czasu, z łaski (jakkolwiek by to nie zabrzmiało) Prawa i Sprawiedliwości zajmuje prestiżowe i suto opłacane stanowisko w europejskiej bankowości.
Kilkanaście dni przed wyborami Kazimierz Marcinkiewicz udziela swojego poparcia kandydatowi Platformy Obywatelskiej Jarosławowi Gowinowi przeciw Zbigniewowi Ziobrze z PiS. Sprawa mało kogo interesuje, rola Marcinkiewicza wydaje się w tej kampanii skończona.
Nic z tego. Na parę dni przed wyborami Kazimierz Marcinkiewicz oświadcza, że udziela swojego poparcia Platformie Obywatelskiej. Głosować będzie na Donalda Tuska.
Proszę mi powiedzieć, gdzie tu jest przyzwoitość? Honor? Kultura osobista? O wdzięczności nie wspominam, jak widać w pewnych środowiskach niezwykle staniała.
Platformie Obywatelskiej gratuluję nowych członków. Szczególnie ich kręgosłupa moralnego. Budowanie na nieprzyzwoitości, nielojalności i braku jakiegokolwiek honoru jak widać staje się specjalnością naszych "lyberałów". Ciekawe, do czego doprowadzi?
PS. Gdybym spotkał kiedyś premiera Marcinkiewicza, chętnie zapytałbym go, jak to jest- przyłączać się do ludzi nie tak jeszcze dawno go opluwających i bezpodstawnie atakujących. Kompleks kata i ofiary?
PPS. Głosuję na PiS. Nie mam innego wyjścia. Mimo wszystkich niezgodności między poglądami moimi i głoszonymi w programie tej partii. Bo jest to partia ludzi uczciwych i przyzwoitych. To jest, wbrew powszechnie powtarzanym opiniom, niezwykle ważne. Najważniejsze.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)