Mieliśmy już Rzeczpospolitą Szlachecką, zwaną też Pierwszą Rzeczpospolitą. Później, krótko, była Druga Rzeczpospolita. Kolejna Rzeczpospolita przez jej zarządców została znieważona przydomkiem Ludowa, a po niej nastała Rzeczpospolita Trzecia, jako prosta jej kontynuacja. Po Trzeciej Rzeczpospolitej przez chwilę mieliśmy Czwartą, ale najlepsze miało dopiero nadejść.
Wybory parlamentarne wygrała Platforma Obywatelska i od 21 października żyjemy w Cudownej Rzeczpospolitej Donalda Tuska.
Cuda zaś dzieją się różne. Opieszałe zwykle sądy aresztują zatwardziałych kryminalistów, że wspomnę niejakiego Sakiewicza, ściganego listem gończym przez wszystkie cywilizowane kraje. Niestety, Sakiewicz, jako reprezentant Piekła, ma w sobie na cuda pewną oporność, więc tą potyczkę z Dobrem wygrał.
Do kraju wracają już pierwsi emigranci- niedawno powrócił Henryk Stokłosa, przez obalony reżym wygnany i w dodatku podejrzewany o przestępstwa! Do powrotu szykuje się Ryszard Krauze. Fakt, że niejaki Ćwiąkalski został ostatnio ministrem sprawiedliwości, nie ma oczywiście przy tych spektakularnych powrotach znaczenia.
Spektakularny cud miał miejsce w Sejmie- Donald Tusk gadał trzy godziny, nic nie powiedział (to prawie jak chodzenie po wodzie, a znacznie lepiej, niż kwachowe chodzenia po wódzie) i na dodatek nie wszyscy posłowie zasnęli. No, przynajmniej nie wszyscy na raz.
Platforma, jako partia na cudownej licencji, wie oczywiście wszystko najlepiej, więc w cudowny sposób majstruje przy komisji ds. służb specjalnych, kombinując, jakby tu nie wpuścić do niej Macierewicza. Niestety, tenże należy do PiSowskiego piekła, a tam cuda Platformy nie sięgają, więc sprawa jest trudna.
Poza tym wszystkim w cudowny (i rekordowo szybki) sposób wyparowały wszystkie obietnice wyborcze PO, więc partia ta będzie pierwszą, która nie będzie musiała tłumaczyć się z ich niezrealizowania.
Ponieważ zaś o cuda najlepiej prosić na kolanach, polityka zagraniczna partii obecnie rządzącej już sprowadziła Polskę na tą, ze wszech miar wygodną, pozycję. Donald Tusk padł na kolana przed Rosją i być może niedługo sprzedamy Rosjanom zdrowe, polskie mięso. Być może. A niewątpliwie zostaniemy pochwaleni przez rosyjskie i zachodnie media, co przecież zawsze powinno być celem polskiej polityki zagranicznej.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)