Znaczy, przepraszam, Nobel. Pomyliło mi się, pewnie dlatego, że przy okazji swoje Noble odbierali naukowcy i "symbol kobiety XX wieku" jakoś tak.. jakby to określić... niezbyt do nich pasował. I nie chodzi tu o płeć.
Napisałem "prawie", ponieważ laureatka ze względu na stan zdrowia na ceremonię nie przybyła. Chwała jej za to; nie zmienia to jednak bijącego po oczach faktu, że nagrodę otrzymała. Na równi z ludźmi mogącymi poszczycić się osiągnięciami naukowymi. Na równi też z niejakim Albertem (czy innym Anthonym, trudno stwierdzić, bo co poniektórzy politycy mają prostacki zwyczaj posługiwania się zdrobniałymi formami imion; cóż, zdrobniały intelekt, zdrobniałe imię...) Gore, który do światowego pokoju przyczynia się, walcząc z globalnym ociepleniem. No i, przyznajmy, pierwszy sukces już osiągnął- może te 0,8 miliona dolarów (połowa nagrody) to nie jakieś tam kokosy, ale na drobne wydatki będą w sam raz.
Jak globalne ocieplenie ma wpływać na światowy pokój, jakoś nikt nie wyjaśnił. Podobnie jak nikt nie udowodnił, że walka z tymże ociepleniem ma jakikolwiek sens- bo zanosi się na to, że jest walką z naturalnymi mechanizmami przyrodniczymi; na szczęście można porównać ją z osuszaniem oceanów. Oba równie przeciwne naturze i równie wykonalne.
Wpływ ocieplenia na poziom oceanów (zalanie "wielkich połaci ziemi" ma być przyczyną konfliktów; kto się boi bandy wściekłych Holendrów?) celnie, wyczerpująco, na podstawie danych naukowych- i ciekawie- z opisał ostatnio Redshift.
Oczywiście myliłby się każdy, kto by sądził, że walka z globalnym ociepleniem (ogłupieniem, ocipieniem, jak kto lubi) pociąga tylko efekty noblowsko-humorystyczne. Niestety- ten bój jest przede wszystkim bojem o rozwój- a ściśle biorąc, zacofanie. W ramach walki z ociepleniem dochodzi bowiem do dławienia rozwijających się po pięćdziesięcioletnim socjalistycznym zniewoleniu gospodarek państw naszego rejonu.
To już jest groźne; dlatego z obrzydzeniem słucham słów jednego z czołowych polskich polityków, który zobowiązuje się do podjęcia tej walki. Z punktu widzenia naszej racji stanu to tak, jakby ukorzył się przed Putinem...
Zaraz... Jak to jest z tym OECD...?
Wracając do tematu- walczący o utrącenie naszej (między innymi) gospodarki socjaliści, godni następcy tych, którzy okupowali nas w latach 45-89 czy szarpiąca godne szacunku wartości feministka honorowani (nie poprzez samą nagrodę, bo ta zdewaluowała się kompletnie, ale poprzez towarzystwo wybitnych naukowców) to bardzo wyraźna wskazówka kierunku, w jakim podąża "postęp". Jednym z ostatnich tryumfów tego nurtu będzie Nobel- tym razem nie ten literacki czy pokojowy, warte tylko pieniędzy, które się z nimi wiążą- ale Nobel medyczny dla WHO za udowodnienie (z użyciem naukowej metody zwanej głosowaniem), że homoseksualizm nie jest chorobą.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)