Pogromca Smoków Pogromca Smoków
59
BLOG

Sztandar SLD wyprowadzić!

Pogromca Smoków Pogromca Smoków Polityka Obserwuj notkę 11

Święta Bożego Narodzenia są czasem spełniania życzeń. Jedne życzenia spełniają się łacniej, inne opornie, jeszcze inne nie spełniają się w ogóle. Do tych ostatnich należy, między innymi, moje życzenie, by Donald Tusk zaprezentował jakiś, choćby najmniejszy, przebłysk ideowości, cokolwiek pozwalającego sądzić, że ten człowiek w coś wierzy. Choćby w koślawo pojmowany, platformowy liberalizm. Podobnie zupełnie nieprawdopodobny wydaje się powrót naszej polityki zagranicznej na jaki-taki poziom, pozwalający chociaż mieć nadzieję, że polska dyplomacja nie kieruje się interesami co poniektórych sąsiadów.

Odrzućmy więc mrzonki, zajmijmy się kwestiami mającymi szanse na realizację. Chćby niewielkie. Na przykład życzeniem, by SLD (czy jego aktualna mutacja- LiD; te pojęcia są właściwie synonimiczne) został zdelegalizowany.

Jak łatwo zauważyć, wystarczyłby jeden przepis, brzmiący mniej więcej tak: "zakazane jest istnienie stowarzyszeń w jakikolwiek sposób dopuszczających ludobójstwo jako środek walki politycznej, ludobójstwo w jakikolwiek sposób akceptujących lub czerpiących z niego korzyści". Słowo "ludobójstwo" zastąpić można sformułowaniem "łamanie praw człowieka". Jak od razu widać, Sojusz Lewicy Demokratycznej (swoją drogą ostatni przymiotnik znakomicie obrazuje naszą demokrację) w świetle takiego przepisu jest organizacją nielegalną.

Jeśli dla kogoś nie jest to oczywiste, krótko wyjaśniam. SLD to następca PZPR. Następca, określę to, całkowity- właściwie podczas pamiętnego "sztandaru PZPR wyprowadzania" mieliśmy do czynienia jedynie ze zmianą nazwy. Struktury zbrodniczej partii, jej majątek, tak ruchomy, jak nieruchomy, większość działaczy- odziedziczył SLD. Oczywiście zmienił się program partii, slogany socjalistyczne zastąpione zostały przez brzmiące demokratycznie, ale to, co najważniejsze- pieniądze i struktura- pozostały stare.

Jak widać, formalnie zdelegalizować postkomunistyczne ugrupowanie byłoby dość łatwo.

Jeśli zaś chodzi o moralną legitymizację działania komunistów... Bez względu na obowiązujące przepisy, SLD nie ma prawa nazywać się normalną, demokratyczną partią, dopóki trwa taki stan rzeczy. Niezależnie bowiem od tego, co się głosi (i zasada ta dotyczy także partii politycznych) najbardziej liczą się czyny, działania. Mówienie o demokracji, wolności, prawach człowieka jest nic niewarte, jeśli mówiący jest recydywistą, który nie wyraził żalu za popełniane wcześniej- niedużo wcześniej- zbrodnie. SLD takiego żalu nie wyraził, a fakt zbudowania tej partii dzięki funduszom PZPR i KPZR jest dobitnym pokazaniem, do jakich tradycji, wartości odwołuje się ta partia. Slogany sloganami- czynem SLD dowodzi, że do cywilizowanych standardów bardzo mu daleko. Opieranie się na przesiąkniętych krwią fundamentach jest akceptowaniem przelewu tej krwi i jest to niezależne od tego, co się mówi.

Wbrew pozorom legitymizacja Sojuszu jest sprawą praktycznie bezproblemową. Wystarczy, że partia ta zrzeknie się (np. na rzecz budżetu państwa) komunistycznych pieniędzy i innych dóbr, oczywiście po uwzględnieniu inflacji, odsetek kredytowych, jakie musiałyby zostać zapłacone w przypadku uczciwego zdobycia pieniędzy, po obliczeniu i uwzglednieniu zysków z obrotu PZPRowskimi i KPZRowskimi funduszami oraz z wykorzystania innych dóbr (np. nieruchomości), po naliczeniu ewentualnych kar etc.

Nie czarujmy się- spełnienie tych warunków oznaczałoby doszczętne bankructwo SLD (choć na pokrycie pogierkowskich zobowiązań i tak mogłby nie wystarczyć). Tutaj chodzi o to, czy- według polityków SLD/LiD lepiej być bankrutem finansowym, czy moralnym.

Odpowiedź na to pytanie nakazuje mi zaliczyć życzenie samodzielnego rozliczenia się SLD ze swoją przyszłoscią do mrzonek.

Time Shop   Blog poświęcony zabytkom Łodzi Rybowicz  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka