Pogromca Smoków Pogromca Smoków
36
BLOG

Rozbój na Kosowym Polu

Pogromca Smoków Pogromca Smoków Polityka Obserwuj notkę 23

15 czerwca 1389 roku wojska serbsko-bośniackie stoczyły na Kosowym Polu bitwę z Turkami. Mimo iż europejskie armie poniosły porażkę, batalia ta, przyniósłszy wojskom Murada i Bajazyda dotkliwe straty, uratowała serbską suwerenność. Ponad sześćset lat później Serbowie mieli mniej szczęścia. Islamska agresja, choć niemająca zorganizowanego charakteru, zakończyła się pełnym zwycięstwem napastników, a Serbii- a także innym państwom- pokazała, ile znaczy suwerenność w oczach możnych tego świata. Warto przy okazji zwrócić uwagę na jedno podobieństwo pomiędzy wydarzeniami rozgrywającymi się w ostatnich latach w Kosowie a bitwą sprzed wieków. W bitwie na Kosowym Polu oddziały tureckie wspomagane były przez wojska europejskie, chrześcijańskie. Albańczycy, którzy ukradli Serbii Kosowo, także wsparci zostali przez wojska państw wywodzących się z tradycji europejskiej.

Europa i Stany Zjednoczone zarządziły należącą do Serbii ziemią, odmawiając Serbom prawa do decydowania o własnym dziedzictwie, nie zezwalając na obronę własnych terenów przez Albańską agresją. Owszem, niezorganizowaną na sposób wojskowy- w czym to jednak zmienia fakt, że ochrona mieszkających w Kosowie Serbów przed represjami ze strony albańskich bojówek uznana została za działanie nieuprawnione? Od kiedy suwerenne państwo nie ma prawa bronić swojej terytorialnej integralności?

Wiele już napisano o sprawie Kosowa, nie chcę powtarzać znanych wszystkim argumentów na dowód, że sprawa ta jest pod względem etycznym hańbą dla wszystkich, którzy przyczynili się do zaistnienia obecnego stanu rzeczy, że jest to zwyczajne złodziejstwo, tyle że na państwową skalę... Trudno bowiem twierdzić inaczej. Nie ma dyskusji nad uzasadnieniem złodziejstwa i gwałtu na mieszkających na swych rdzennych ziemiach Serbach. W tej kwestii sprawa jest oczywista dla każdego, choć w najmniejszym stopniu uczciwego człowieka.

Ważne są konsekwencje uznania niepodległości Kosowa przez inne kraje. Nie chodzi nawet o to, że niewątpliwie spowoduje to ożywienie innych ruchów separatystycznych i doprowadzi do zamieszek i zamachów. Istotą rzeczy nie jest nawet to, że ogłoszenie przez Kosowo niepodległości spowoduje zapewne kolejną wojnę na Bałkanach- choć te dwa powody, jako że doprowadzą do śmierci tysięcy osób, są zupełnie wystarczające, by żaden odpowiedzialny rząd nie uznał samozwańczego rządu.

Istota rzeczy tkwi w zakwestionowaniu sensu suwerenności państwa. Każde państwo powinno zdać sobie sprawę, że uznając niepodległość Kosowa, zrzeka się prawa do ochrony swojej integralności terytorialnej i dopuszcza możliwość oderwania części swych ziem w drodze jednostronnej deklaracji samozwańczych władz poszczególnych terenów. Uznanie Kosowa jako odrębnego bytu państwowego to także zobowiązanie do niechronienia własnych obywateli przed agresją imigrantów.

Oczywiście, powyższe sytuacje nie zaczną zdarzać się nagminnie- nie każdy separatysta ma poparcie USA czy innej dostatecznie silnej militarnie frakcji. Stworzony zostaje jednak precedens, dający podmiotom silnym militarnie najzupełniej legalną możliwość ingerencji w wewnętrzne sprawy suwerennych państw. W ten sposób tracą wartość wszelkie konwencje i umowy międzynarodowe. Teraz Rosja, Stany czy Komisja Europejska może oderwać od dowolnego właściwie państwa kawałek terytorium zasłaniając się prawami zasiedlających dany teren ludzi. Nawet, jeśli możliwość ta wykorzystywana będzie rzadko, to samo jej istnienie jest potężnym środkiem nacisku na suwerenne państwa. Właściwie słowo "suwerenność" zupełnie traci swoje znaczenie.

Z naszego, polskiego punktu widzenia sprawa ma jeszcze jeden, bardzo istotny aspekt. Otóż, jeśli rząd uzna niepodległość Kosowa, będziemy mieli do czynienia z sytuacją, w której nie tylko przeczymy swojej suwerenności, ale też drażnimy Rosję. Czyli nic nie zyskując (a nawet sporo tracąc) doprowadzamy jeszcze do pogorszenia stosunków z Moskwą. Być może Donald Tusk sądzi, że skoro dajemy Rosji możliwość ingerencji w np. naszą spójność terytorialną, to Putin wybaczy sprzeciwienie się rosyjskiemu zdaniu na temat Serbii i Kosowa, ale i tak nie uznawałbym tego za scenariusz korzystny. Krótko mówiąc- poprzedni rząd krytykowano za drażnienie Rosji w imię naszych interesów. Jaka reakcja będzie adekwatna, gdy aktualny rząd doprowadzi do poważnego zgrzytu bezinteresownie (a nawet szkodząc naszemu interesowi)?

Wychodzi, że trzeba będzie Tuska pochwalić i niewątpliwie jego media tak zrobią. Platformowa logika musi być zachowana.

W każdym bądź razie dla mnie Kosowo zawsze będzie częścią Serbii. Jakkolwiek mało mój sprzeciw znaczy, aprobując oderwanie prowincji aprobowałbym rozbój, a nie zamierzam w żaden sposób wspierać gwałtu i złodziejstwa.

Time Shop   Blog poświęcony zabytkom Łodzi Rybowicz  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Polityka