Pogromca Smoków Pogromca Smoków
51
BLOG

Wycinać i demaskować

Pogromca Smoków Pogromca Smoków Polityka Obserwuj notkę 39

Redaktor Paweł Paliwoda wziął się za chuliganów, rozrabiających mu na blogu. Nie pierwszy i nie ostatni to bloger, który dość ma żenująco niskiego poziomu kulturalnego pewnej części piszących. Dotychczas jednak walka z barbarzyńcami była prywatną sprawą poszczególnych piszących, którzy wycinali co poniektóre komentarze ze swoich blogów. Redaktor Paliwoda zaś wziął się do rzeczy z rozmachem i barbarzyńców zaczął ścigać; możliwe, że zapędzi ich nawet do sądu.

Barbarzyńcy żyli na blogach i forach właściwie zawsze. O ile na moderowanych forach nie są szczególnym problemem, znikając szybko i będąc powodem co najwyżej moderatorskiej satysfakcji z ustrzelenia kolejnego trolla, o tyle na blogach potrafią paskudnie nabrudzić. Definitywne bany zdarzają się rzadko, kasowanie zaś postów niezbyt pomaga, ponieważ barbarzyńcy nie rozumieją (zapewne nie są w stanie zrozumieć) zawartej w takim zabiegu sugestii, by raczyli wynieść się z danego blogu. Jak to określił red. Paliwoda- wyrzucani drzwiami, włażą oknem. Nabrudzą, obrażą normalnych komentatorów; zanim ich wpisy zostaną skasowane przez gospodarza bloga, są w stanie rozbić rzeczową dyskusję, wywołać awanturę i zrazić wiele osób do pisania komentarzy. 

Teksty Pawła Paliwody- prawicowca, idealisty, rzecz jasna wywołują wściekłe barbarzyńskie ataki. Nie zamierzam w tej notce określać barbarzyńców jako prawicowców czy lewicowców; to nie ma sensu. W sferze kultury wypowiedzi i relacji interpersonalnych konserwatywny wzorzec zachowań jest jedynym, który gwarantuje utrzymanie dyskusji w pewnych ramach estetycznych; wzorzec ten można ubierać w praktycznie dowolne treści, bowiem dotyczy on tylko i wyłącznie formy. Jest po prostu pewną narzuconą formą, zwaną czasem "dobrymi obyczajami". Oczywiście uznanie i przestrzeganie dobrych obyczajów wiąże się z większym wysiłkiem intelektualnym, w przypadku kwestii drażliwych wymusza ich, trudne czasem, łagodzenie- z tych względów nie każdy jest w stanie zasłużyć na miano człowieka dobrze wychowanego. Ponieważ jednak wypowiadanie się na forum publicznym wymaga pewnej ogłady i dobrych manier, osoby które nie są w stanie tych manier sobie przyswoić nie powinny na szerszych trybunach istnieć.

Tutaj, niestety, problem się nie kończy. Zaprzeczanie konserwatywnemu punktowi widzenia posuwa się bowiem także do odrzucania konserwatywnych form wypowiedzi i stosunków międzyludzkich. Inaczej mówiąc- pewne osoby, nawet zdolne do przestrzegania dobrych obyczajów, świadomie je odrzucają, odrzucenie to traktując jako dodatkowy środek wyrazu. Sprzeciwiają się treści, odrzucając formę.
Oczywiście i to świadczy o miałkości intelektualnej osób, które muszą uciekać się do takich środków.

Mieszanka dwóch opisanych rodzajów barbarzyńców na blogu redaktora Paliwody, w stężeniu znacznie przekraczającym normy uznawane za bezpieczne, musiała zostać uznana za spory problem. Być może barbarzyńcy powzięli sobie za cel wykurzenie idealisty z Salonu, być może powodowała nimi tylko małostkowa złośliwość i chęć uprzykrzania ludziom życia. Trudno wnikać w czynniki powodujące osobą, której główną drogą ekspresji jest chęć niszczenia i agresja. Jakby nie było, tym razem trafiła kosa na kamień.

Redaktor Paweł Paliwoda nie sprawia bowiem wrażenia zniechęconego chamstwem, nie wydaje się, by wzorem co poniektórych brutalnie atakowanych zamierzał wynieść się z Salonu. Zamiast narzekać na chamstwo i uznać, ze jest "ponad to", ostro przeciwstawia się barbarii. Odziera chuliganów z anonimowości, pozbawia ciepłego płaszczyka, pod którym czują się bezpiecznie. Krótko mówiąc- pociąga do odpowiedzialności za wypowiedziane słowa.

Jest to posunięcie bardzo dobre ze względu na jedną z podstawowych charakteryzujących internetowych barbarzyńców cech- cała ich agresja i wyszczekanie trwają dopóty, dopóki są oni anonimowi. Jako ludzie pozbawieni odwagi cywilnej hasają po anonimowym (pozornie, rzecz jasna) internecie, wyładowując swoje frustracje i paskudząc cywilizowanym internautom przyjemność płynącą z wymiany poglądów.

Oczywiście- zaznaczam na marginesie- internetowa anonimowość nie jest niczym złym; wiele zresztą osób bardziej znanych jest pod swoimi blogowymi nickami, niż prawdziwymi nazwiskami. Chodzi o podejście do nicka- jedni szanują siebie i współdyskutantów, nawet pisząc pod pseudonimem (i z czasem, jak choćby kataryna, wyrabiają swoim pseudonimom markę o dużej wartości opiniotwórczej) inni zaś używają pseudonimów do krycia się i pozornie anonimowego chuligaństwa.

Inicjatywa Pawła Paliwody nie jest- jak niektórym zdarza się sugerować- wrzaskiem niewinnej panienki, która po raz pierwszy zetknęła się z brutalnym światem. Działanie to należy traktować jako odważną obronę wartości, wynikającą z konsekwentnego dla nich szacunku. Kładę tu nacisk na słowo "działanie"- bo podjęte przez Pawła Paliwodę kroki nie są już tylko teoretycznym (publicystycznym) wyrażaniem poglądów i przekonywaniem do swoich poglądów. Pan redaktor przeszedł do czynów. Na poletku o nazwie "internet, Salon24" wydał bitwę coraz bardziej rozpowszechniającemu się chamstwu. Owszem, znaczenie odosobnionej walki jednego, nawet najwytrwalszego blogera, nie odwróci żałosnego ogólnego trendu, nie spowoduje wzrostu poziomu dyskusji w internecie, co najwyżej oczyści trochę Salon24- jednak jest przykładem, jak należy radzić sobie z prymitywizmem. 

Życzę więc wszystkim, by ten przykład wzięli sobie do serca, redaktorowi Paliwodzie zaś uporu, by prymitywna krytyka nie zniechęcała, uczciwa motywowała, a wsparcie podnosiło na duchu. Mam zresztą wrażenie, że Paweł Paliwoda może liczyć na poparcie znacznej części blogerów, niezależnie ich od opcji polityczno-światopoglądowej.

Time Shop   Blog poświęcony zabytkom Łodzi Rybowicz  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (39)

Inne tematy w dziale Polityka