Jednym z głównych argumentów przeciwników jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) jest twierdzenie, że ten sposób wybierania Parlamentu pozbawia część społeczeństwa parlamentarnej reprezentacji. Oczywiście, w pewnym sensie jest to prawda- problem w tym, że trudno ocenić, gdzie ma przebiegać granica posiadania lub nieposiadania parlamentarnej reprezentacji. Próg wyborczy bowiem, niezależnie od swojej wysokości, powoduje wycięcie części poglądów w życia parlamentarnego (sama ordynacja zresztą "przyznaje się" do niereprezentatywności poprzez zniesienie progu dla mniejszości). Tak więc jedyną sprawiedliwą pod tym względem ordynacją byłaby ordynacja proporcjonalna, pozbawiona progów. Do czego to prowadzi, wspominać nie trzeba.
Z drugiej strony, patrząc na sposób pracy parlamentu, trudno nie zauważyć braku przełożenia reprezentacji parlamentarnej na wpływ danej partii na politykę kraju. Przykładów daleko szukać nie trzeba- zarówno w czasie rządów PiS i przystawek, jak teraz, największa partia opozycyjna może tyle co nic. Ot, pokrzyczeć, ale nawet kandydata na wicemarszałka Senatu musi dać rządzącym do zaakceptowania.
Obecny system zupełnie zatem nie bierze pod uwagę proporcjonalności, zarówno pozbawiając reprezentacji, jak niedopuszczając opozycji do wpływu na państwo (relatywnie duży wpływ na politykę ma za to mały koalicjant, niezbędny do dzierżenia władzy przez zwycięzcę).
Jednomandatowe okręgi wyborcze nie są więc pod względem reprezentatywności gorsze od ordynacji proporcjonalnej, pozwalają za to na lepszą wśród wyborców znajomość programów kandydatów na posłów, a przede wszystkim doprowadzają do tego, że zwycięzca wyborów przeważnie bierze całą władzę- nie ma zatem problemów ze zrzucaniem odpowiedzialności na koalicjantów czy nieproporcjonalnie dużym znaczeniem cieszących się kilkuprocentowym poparciem partyjek.
Ważnym czynnikiem jest też zmniejszone znaczenie kierownictwa partyjnego (nacisk wierchuszek partyjnych na pojedynczych posłów jest w JOW znacznie mniej znaczący). Idzie za tym zdecydowane zmniejszenie możliwości handlu ustawami i ograniczenie znaczenia lobbingu.
Krótko podsumowując- JOW to DOBRO.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)