Jak właśnie doniosły media (wp.pl), w krakowskim zakładzie karnym zagłodził się na śmierć więzień. Osadzony w więzieniu za kradzież portfela (sędziemu, więc stróże prawa podziałali sprawnie) podjął głodówkę 10 września 2007 roku.
Powszechnie wiadomo, że dzisiaj jest 2 kwietnia roku 2008, zatem od chwili, kiedy więzień rozpoczął głodówkę upłynęło prawie 7 miesięcy. Jeśli jednak ktoś sądzi, że zmarły więzień wykazał wyjątkową wytrzymałość, głodując grubo ponad pół roku, jest w błędzie. Po prostu nasze media, jeszcze niedawno tak wyczulone przykłady łamania praw człowieka przez aparat państwowy, jakoś śmierć więźnia przeoczyły. Złodziej sędziowskiego portfela zmarł 18 stycznia, dwa i pół miesiąca temu.
Przeczytawszy informację o zgonie na Wirtualnej Polsce, pomyślałem, że dobrze by było przeczytać o brutalnym polskim wymiarze sprawiedliwości na innych portalach. Niestety, onet.pl jakoś nie zamieścił; podobny zawód spotkał mnie na interia.pl. Wchodząc na dziennik.pl nie oczekiwałem, że redaktorzy zamieszczą notkę, ale była, nawet niezbyt głęboko.
Czujna zawsze na prawa człowieka gazeta.pl jakoś tym razem zaspała; informacja, która w normalnej sytuacji biłaby po oczach, opatrzona setkami komentarzy internautów i dziesiątkami autorytetów, krytykujących krwiożercze państwo, tym razem znalazła się dopiero w czasie przeglądania działu "kraj".
Jak widać, nikogo specjalnie nie obchodzi los jakiegoś tam Rumuna, co to do szpitala więziennego trafił po 1,5 miesiąca głodówki (co to jest 6 tygodni bez jedzenia, prawda?) a później dopiero po kolejnych 2,5 miesiąca?
Ciekawe, czy sugestia, że zapewne idzie o to, iż tym razem szefem Ministerstwa Sprawiedliwości nie jest jakiś PiSowski aparatczyk, ale szacowny Profesor Ćwiąkalski, blisko związany ze środowiskiem "Gazety Wyborczej" byłaby sugestią demaskującą skrajny populizm i złą wolę? Co na to "Gazeta Wyborcza" i inne media, obwiniające poprzedni rząd np. o ilość zabitych na drogach?
Powyżej podałem dobitny przykład na zależność polskich mediów od bieżących układów politycznych. Informację, którą podczas niesprzyjających mediom rządów eksponowano by na pierwszych stronach jako przykład opresyjności, nieprofesjonalizmu i Bóg wie czego jeszcze, teraz jest wstydliwie się przemilcza, kryje gdzieś wśród natłoku innych. Żadne "autorytety" nie krytykują rządu i ministra sprawiedliwości, wiadomy redaktor nie grzmi z wyżyn swej gazety, w internecie nie szaleje masowa akcja zbierania podpisów pod petycjami o dymisję dla ministra, premiera, naczelnika więzienia...
Wystarczyło pięć miesięcy jedynie słusznych rządów PO, by problem przestrzegania praw człowieka w Polsce zniknął. Cud. Strach pomyśleć, jakie cuda przyjdą z czasem.


Komentarze
Pokaż komentarze (29)