Ja to z Gazetą nie chcę mieć nic wspólnego – cedzi przez zęby w powietrze starsza pani w osiedlowym sklepiku, kiedy pytam czy jest jeszcze Wyborcza. Pani kupiła właśnie Nasz Dziennik oraz Superexpress i z wymownym westchnieniem wskazuje mi na nie ręką.
A ja bym chciała Wyborczą, bo lubię ten piątkowy dodatek telewizyjny – tłumaczę starszej pani. - Samej Wyborczej to nie lubię. Ale – mówię – strasznie mi żal, że nie lubię, bo to przecież była NASZA gazeta na początku. Pani odwraca się do mnie i widzę jak oczy za okularami zaciągają się lekką mgiełką. No właśnie – kiwa głową - była nasza. Wszystkich. Boże, jak żal… Przecież ja tylko w kółko kawę donosiłam jak dzieciaki rozlepiały te plakaty, co Wałęsa z każdym się fotografował.
***
Zysk Agory za ostatnie półrocze to – jak podała sama Agora - 47 milionów*. A wszystko zaczęło się od nie tak znów duzych pieniędzy przekazanych dawnej polskiej opozycji na stworzenie wolnej gazety. Przy okazji pierwszych po-komunistycznych wyborów.
Co by było, gdyby ówczesne środowisko Gazety podzieliło się tymi pieniędzmi z grupami takimi, jak choćby grupa Antka Macierewicza. Co by było, gdyby z tych pieniędzy powstała nie jedna Wyborcza tylko kilka gazet, odzwierciedlających różne opcje ówczesnej opozycji? Albo gdyby w ramach wspólnie wydawanej, jednej gazety były w niej obecne – jako wydzielone części – kolumny lewicowe, prawicowe, centrowe?
Tak - myślę - środowisko Gazety powinno to zrobić. Ale zaraz potem pytam sama siebie: – a niby dlaczego akurat ono miałoby mieć świadomość, że jest grupą uprzywilejowaną, że ma większa rangę niż inne grupy i ze wobec tego powinno lepiej niż inni widzieć konsekwencje własnych działań? Przecież póki się jest w jakiejś grupie, a inne grupy nas krytykują, nie ma się świadomości, własnej uprzywilejowanej pozycji. Ma się świadomość tego, że się jest krytykowaną ofiarą, i że trzeba się za wszelka cenę bronić.
No, ale gdyby jednak z jakiegoś tajemniczego powodu środowisko Gazety miało wówczas świadomość, że jest w pozycji uprzywilejowanej i gdyby - wyciągając z tego wniosek - uznało, że pieniędzmi na pierwszą niekomunistyczna gazetę trzeba się podzielić, bo tak będzie sprawiedliwiej i pożyteczniej dla wszystkich. Co by było? Czy polski świat byłby dziś inny? Czy mniej byłoby dziś zawziętej wściekłości na Gazetę i Adama Michnika?
Mniej.Bo nie byłoby zawiedzionej nadziei starszej dziś pani, która w Gazecie nie mogła znaleźć odzwierciedlenia swoich poglądów, a znajdowała wciąż i wciąż połajanki i pouczenia o tym co powinna myśleć. Nie bolałoby jej serce (bo starsze panie jeszcze czują jak je serce boli, a to w końcu spora grupa wyborców). Nie byłoby dziś w sklepiku osiedlowym łzy za szkłem okularów.
No ale było jak było i dziś Gazetę, z której zrobił się cały wielki koncern, obarcza się odpowiedzialnością za większość polskich kłopotów, zaś jej naczelny został Wujkiem Samo Zło.
A starsza pani założyła potem ten cholerny beret. Miała inne wyjście? Przecież człowiek musi czuć, że jest częścią jakiejś wspólnoty.
***
Musimy uważać na taka prostą rzecz: żeby się przestać nawzajem wykluczać. Zwłaszcza, że za chwilę znów wybory.
*http://gospodarka.gazeta.pl:80/gospodarka/1,69806,4377099.html?nltxx=849684&nltdt=2007-08-10-04-06



Komentarze
Pokaż komentarze (23)