Pod koniec debaty „gigantów” – jak ich określił prezes TVP Andrzej Urbański - Aleksander Kwaśniewski siedział odchylony od rozmówcy, zwracając się w stronę widowni, zaś Jarosław Kaczyński skłaniał się całą swoją osobą ku Kwaśniewskiemu. Chce do Kwaśniewskiego - pomyślałam? Nie chce jeszcze przerywać? Podoba mu się ten kontakt? Nie rozumiałam o co chodzi.
Dziś (czyli we srodę) się okazało.
Sztabowcy sugerują, że debata tak się podobała, że może będzie druga, rewanżowa.
Mały Premier aż tak dobrze się czuje u boku swobodnego, luźnego, byłego prezydenta?
To dlatego PO nie może zawrzeć koalicji z LID, bo Kaczyński ma na to wielka ochotę?
To prawda: LiD jest ugrupowaniem, na którym Jarosław K. jeszcze nie próbował swych umiejętności manipulowania. Szkoda byłoby nie skorzystać z grupy, która jeszcze nie została zrobiona na szaro. To musi być miłe obserwować jak ludzie idą na lep, jak porzucają swoje programy, byleby tylko siąść na stołkach, a potem ich cebeesem albo cebea, po głowach…
Brzmi absurdalnie ale ciekawe czy PiS-LiD to będzie kolejny majstersztyk Małego Wodza, który Pani profesor Staniszkis oceni jako kongenialne posuniecie.
Zapisałam to, żeby w razie takiej koalicji sobie pogratulować.



Komentarze
Pokaż komentarze (15)