Wersja short *
Jeden prezydent z Warszawy
taki był Gruzji ciekawy
że poleciał szabelką
pobrzękiwać niewielką
na pohybel, zwyczajnie, dla wprawy.
*(prawa autorskie wspólne z dzieckiem dorosłym numer 2)
Wersja long (osobista)
Prezydent mojego kraju udał się do Tbilisi, by otwartym tekstem, nie przebierając w ostrych słowach, odważnie przypomnieć Rosji, jaka jest jej „prawdziwa twarz”, poinformować, że „przyjechał tu walczyć” oraz że dość już dominacji naszego wielkiego sąsiada, bo dziś Gruzja a jutro może przyjść kolej na Polskę i my się nie damy…
Wydał mi się dziwnie podobny do moich kolegów z Greenpeac’u czy aktywistów ruchu antywojennego, z którymi czasem sama krzyczę cos przez tubę.
No dobrze, ale ja nie jestem prezydentem niedużego kraju, który ma całkiem sporego sąsiada.
I nie na moich ramionkach spoczywa odpowiedzialność za bezpieczeństwo Polski.
W tak delikatnej sytuacji nawet ja wolałabym bardziej ważyć słowa niż pobrzękiwać po szlachecku szabelką.
Jednak mnie jakoś by uszło walenie z grubej rury.
Czy ujdzie prezydentowi?
No i nam wszystkim?



Komentarze
Pokaż komentarze (7)