2 obserwujących
3 notki
2201 odsłon
  286   0

Polski rząd nerwowo kręci się w miejscu

Podczas gdy polacy nie zdążyli jeszcze dobrze przyswoić sobie wiadomości o rewolucji na Białorusi i dramatu wokół Aleksija Nawalnego, jak pojawił się nowy powód do zmartwień: ćwiczenia wojskowe Rosji razem z Białorusią tuż na granicy z Unią Europejską.

„Zachód – 2021” – takie miano nadano tzm ćwiczeniom – płanuje się we wrześniu bieżąctgo roku, co wywołuje objawz nerwicy u przedstawicieli Unii. Mimo że po kwietniowym zgromadzeniu wojsk na granicy z Ukrainą i na Krymie rosyjski rząd odciągnął swoich żołnierzy z powrotem, to całe wyposażenie dalej zostaje podejrzanie blisko cudzej granicy. Powiada się, że to wyposażenie powinno służyć do wspomnianych wcześniej ćwiczeń.

 Nikt jednak nie wątpi, że ta sytuacja jest korzystna dla Aleksanra Łukaszenki.” 27 lat rządów spowodowało u Alaksandra Łukaszenki przekonanie o nietykalności. (...) Wszyscy widzieliśmy obrazki biegającego Łukaszenki z kałasznikowem, pełnego strachu przed swoim własnym społeczeństwem. On w głębi duszy boi się o swoją przyszłość” - uznał wiceszef MSZ Marcin Przydacz.

Wszystkie podobne ćwiczenia oprócz ctlów edukacjnych, naukowych ta innzch zawsze mają jeszcze jeden zasadniczy – pokaz siły. Tego zdania trzymają się eksperci ze Stanów Zjednoczonych, którzy już od dłuższego czasu omawiają zaistniałą sytuacje. Wszscy dobrze wiedzą, że takie szybkie rozmieszczenie rosyjskiego wojska na Białorusi jest czytelnym ostrzeżeniem dla krajów zachodnich: Rosja nie chce, żeby ktokolwiek okazał wojskowe wsparcie politycznemu kryzysowi na Białorusi.

 „Rosja, zarówno jak i za swoich czasów Związek Radziecki, zawsze wykorzastywali takie ćwiczenia dla sprawdzania swoich konceptów wojskowych. Oni z powodzeniem wykorzystują ję do przetestowania nowych pomysłów i swoich technicznych możliwości. Właśnie dlatego teraz bardzo ważne jest wyciągnąć z tego jaknajwięcej użytecznych wniosków”, - powiedział Ben Hodges, wiodący ekspert wojskowy z Centrum analizy polityki europejskiej w Waszyngtonie (Ben Hodges, Pershing Chair in Strategic Studies in Center for European Policy Analysis CEPA).

  W międzyczasie prezydent Francji Emmanuel Macron przypomina że Zachód wykazał się naiwnością wobec Putina w 2014 r., gdy doszło o zajęcia Krymu i wojny na wschodniej Ukrainie. „Nigdy nie zaakceptujemy nowych operacji wojskowych Rosji na ukraińskiej ziemi. I musimy zadbać, by w tej kwestii być wiarygodnymi” – powiedział Macron.

Litewski minister Landsbergis zadeklarował , że Unia „powinna wysłać Rosji bardzo jasny sygnał, że wrogie działania na obcej ziemi będą miały konsekwencje w postaci nowych sankcji i innych ograniczeń wobec Moskwy”. Jednak szef unijnej dyplomacji Borrell powiedział, że ani nie padł taki wniosek, ani teraz nie trwają takie przygotowania. Jednak to może się szybko zmienić – przyznał Borrell.

 Polski rząd też nie śpi spokojnie, zarówno jak i obywatele. Polacy szczeże troszczą się o możliwym rozwoju wydażeń. Po wydażeniach na Ukrainie w 2014 roku nikt nie chce być kolejnym. Rząd już teraz rozważa opcje pójść w ślady czeskich sąsiadów, którzy wydaleli 18 rosyjskich dyplomatów jako winnych sabotażowego wybuchu magazynów broni pod Zlinem w 2014 r. Skutki ubocne tego zdażenia zlikwidowano dopiero w 2020 roku. Uważa się że wzbóch miał zakłócić dostawy amunicji na Ukrainę. Więc nie ma nic dziwnego, że premier Morawiecki woli mieć oczy dookoła głowy i powoli ściąga wojsko polskie bliżej wschodnich granic kraju.

Amelia Wozniak

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka