1 obserwujący
21 notek
15k odsłon
  74   0

Przekroczenie kompetencji przez TSUE jak konstytucyjność ostatniej ustawy o KRS.

Obóz władzy podobnie argumentuje przekroczenie kompetencji przez TSUE w wyrokach o polskim sądownictwie, jak uzasadniał konstytucyjność ostatniej ustawy o KRS.

Argumentuje tak, by to trafiło do odbiorcy, który nie lubi złożonych odpowiedzi, który hołduje prostej, a nawet prostackiej wizji świata, a niestety takich namnożyło się sporo w ostatnich czasach, także jako skutek usilnego podważania autorytetów naukowych przez nam panujących.

Władza bowiem używa JEDNEGO, jedynego dowodu, że ma rację.

W przypadku ostatniej ustawy o KRS chodzi o brak wyraźnego wskazania w Konstytucji podmiotu wybierającego 15stu sędziów do tej rady.

I mało wzrusza akolitów rządzących art.173 stanowiący, że władza sądownicza musi być niezależna od pozostałych i niewiele art.186/1, że KRS stoi na straży tegoż, a przecież już małe dziecko wie, że nie wyznacza się lisa na ochroniarza kurnika.

Lekceważą fakt, że Konstytucja określa dokładnie kogo wybiera Sejm, Senat, czy Prezydent i że nie można zwiększać uprawnień jednej władzy wobec innej ponad te explicite wyrażone w Ustawie Zasadniczej, bo jednym z jej podstawowych zadań jest właśnie określenie zasad podziału władzy.

No i w końcu podnoszony przez nich namolnie argument sam się dyskwalifikuje, ponieważ prowadzi do debilnych rozwiązań jak te, że tą sędziowską 15stkę do KRS może wybierać osobiście i wyłącznie np. szef największego klubu w Sejmie, minister sprawiedliwości czy wicepremier d.s. bezpieczeństwa, pod tylko takim warunkiem, że tak uchwali Parlament, a Prezydent to podpisze.


Podobnie dzieje się przy sprawie praworządności, gdy po stronie obozu rządowego staje wyłącznie argument, że traktaty wyraźnie nie przekazały organizacji sądownictwa Unii, a co nie jest tak przekazane jest wyłączną kompetencją państw członkowskiego.

Po pierwsze jest to podwójna nieprawda, bo sfera sprawiedliwości zgodnie z art.4 TFUE jest kompetencją dzieloną, a Unia nam nie organizuje sądownictwa, a co najwyżej legalnie dyskwalifikuje taką organizację, która nie spełnia traktatowej zasady praworządności ( dokładnie państwa prawnego), czyli, zgodnie z interpretacją TSUE (do której ma on prawo), niezależności władzy sądowniczej od pozostałych, zresztą ujętej tak samo w art.173 naszej Konstytucji.

Nawet w dziedzinie wyłącznej kompetencji prawa członkowskiego, czyli edukacji, TSUE miałoby uprawnienia do zdelegalizowania krajowej ustawy, gdyby przewidywała ona np. sadzanie Żydów i czarnoskórych w oślich ławkach?!

No i w końcu, jeżeli TSUE nie ma kompetencji w zakresie naszego sądownictwa, to czemu wszystkie ustawy o polskim wymiarze sprawiedliwości były opiniowane przez Biuro Legislacyjne Sejmu w zakresie zgodności z prawem unijnym?!

Ponadto polski TK nie orzekł o niezgodności prawa europejskiego z Konstytucją ( do czego miałby jeszcze prawo, ale i tak musielibyśmy wtedy albo z Unii wyjść albo zmienić Konstytucję ), ale o niezgodności takiej a takiej INTERPRETACJI traktatu z polską Konstytucją, a przecież prawo do ostatecznej  i wiążącej nas interpretacji traktatów unijnych ma tylko i wyłącznie TSUE. De facto TK orzekł wtedy o wyrokach TSUE, czyli to polski sąd konstytucyjny przekroczył swoje kompetencje, tym razem wedle naszej Konstytucji.

O tym, że wtedy działał w TK nielegalny skład i że TK dopuścił się oczywistego KŁAMSTWA w swym orzeczeniu ( co stwierdził sędzia Pszczółkowski ) już nie wspomnę.


Niestety wielość podobnie mocnych, jak nie mocniejszych kontrargumentów słabo przebija się do zwykłego przedstawiciela elektoratu partii rządzącej, który oczekuje podania mu na tacy nieskomplikowanego życia zapewnianego socjalem, wizji świata jak i poglądów, więc jak kania dżdżu łaknie propagandowej mantry w stylu : "Konstytucja nie mówi, kto ma wybierać sędziów do KRS" czy "Unia nie ma kompetencji organizowania nam sądownictwa".






Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale