Czy ktoś jeszcze pamięta słynny felieton Jacka Fedorowicza z roku 1981 o słynnych konsultacjach partii z narodem. Słynny i popularny wtedy satyryk wyjaśniał, że „konsultacje” to w rozumieniu światłych sekretarzy partii nie żadne tam jakieś dyskutowanie i przekonywanie do swoich racji, a po prostu zwyczajne „informowanie”. Partią rządzi, a naród się słucha i morda w kubeł. A ponieważ w słynnych latach gierkowskich partia z narodem aż za nadto konsultowała, to monolog Fedorowicza przyjmowany był z entuzjazmem – tak mocno naród był głodny kawałka prawdy . Teraz ani prawda ani kłamanie na ludziach wrażenia nie robią. Najbardziej obojętnieją kłamstwa rządzących - tak się już do nich przyzwyczailiśmy.
Najnowsze osiągnięcie Tuska to kłamstwa z konsultacjami w sprawie ACTA, które jak pamietamy z kolejnych jego prasowych konferencji, raz były, raz ich nie było, a raz nie były pełne. Teraz, nasz wspaniały premier mówi, że podjął decyzję o zawieszeniu ratyfikacji, bo ACTA nie były skonsultowane z internautami. Zdziwiłem się tym niepomiernie, bo byłem pewny, że po tej fali protestów jaka przetoczyła się przez Polskę, żaden z polityków już nie powie, że nie wie co na temat ACTA sądzą internauci, ale uznałem, że być może nie doceniam polityków. Całą jednak twardość Tuska i jego plan wyjaśnił mi w „Piaskiem po oczach” min. Rostowski. Kiedy bowiem oznajmił, że ACTA sa dobre a tylko trzeba sobie dać sobie trochę więcej czasu na konsultacje, to gęba sama mi się otworzyła ze zdumienia. "Jak to i Ty Vincencie przeciw mnie", pomyślałem? Jednak okazało się, że Vincent mnie nie zawiódł. Z miną pokerzysty wyjaśnił mi, że te konsultacje wcale nie są po to żeby przyjmować jakieś argumenty internautów. Co to, to nie, przecież wszystko jest jasne. ACTA w niczym nie zagrażają. Te konsultacje będą więc po to, aby oświeceni rządzący mogli oświecić i naród, który jest nieoświecony. O ACTA według Rostowskiego trzeba więc rozmawiać, zbierać argumenty i wyjaśniać tym, którzy tego nie wiedzą. Rostowski nie używał epitetu Niesiołowskiego o protestujących jako idiotach. Ale jego stosunek do obywateli jest bardzo podobny. On wypowiada się z pozycji autorytetu, okazuje swoją wyższość intelektualisty. Ci maluczcy nic nie wiedzą albo nic nie rozumieją. A ja wiem jak ich podejść. Trzeba tłumaczyć. Spokojnie, cierpliwie, wytrwale. Rostowski jest pewny, że to się powiedzie, bo przecież racja jest po jego stronie. A więc to tylko keestia techiki, no ewwntualnie socjotechniki. I tak będa teraz wyglądały konsultacje w wersji Tuska, Boniego i Rostowskiego.
A po czasie… ? Protesty same się zakończą bo wypali się paliwo. A wtedy to zawieszenie się odwiesi oznajmiając, że wszystkie wątpliwości zostały wyjaśnione no i ratyfikujemy. A czemu nie? Proste? Proste. A więc do roboty. Do konsultacji !


Komentarze
Pokaż komentarze (1)