Wtajemniczeni wiedzą, że zawiesiłem obecnośc na pewnym forum z którym byłem związany przez pewien czas jako aktywny user.
Podjąłem rozstanie się z powodu tego, że niektórzy userzy nie akceptowali badań naukowych jakie prezentowałem w następujących dziedzinach: teologia, telogia Biblija, psychologia i psychiatria, raport Stowarzyszenia Lekarzy Katolickich i inne źródła. Te naukowe dane jak i teorie wprowadzały niektórych zwłaszcza fundamentalnych "wrogów" Kościoła w oburzenie więc nie przebierają w środkach aby zdezauować Kościół, praktyki religijne(sakramenty św.), jak i inne insynuacje wobec mojej osoby. MOderator zaproponował mi do prezentowania swoich poglądów, racji, badań naukowych bloga na ktorym miałbym wszelkie prawa do moderowania. Jednak w ramach forum nie może mi zapewnić "nietykalności", gdyż każdy ma prawo wpowiadać swoje poglady....????
Właściwie, ok. - skoro tak to rozstałem się z tym forum w myśl: skoro się nie poszanujesz, nikt Cię nie poszanuje. Jednak dziś dowiedziałem się, że:
"Twoja indoktrynacja również jest odbierana przez niektórych jako napaść na ich przekonania. Nie pochwalam wyrażania takich uczuć w sposób wulgarny, jednak nie uważam również, by uprawniało mnie to do całkowitego wyeliminowania osób, które wyrażają w ten sposób swoje poglądy".
Zatem zadalem sobie następujące pytania:
- czy indoktrynacją jest wyrazanie swoich opini, wyrażanie co mówi teologia, nauki biblijne o interpretacji Biblii, badania naukowe, i posiadanie własnego zdania oraz prezentowanie go w uwzględnieniem elementarnych zasad współżycia społecznego: kultury osobistej, elementarnego szacunku dla adwersarza, itp.?
Jeśli powyższe byłoby indoktrynacją to również pisanie na blogach byłoby indoktrynacją.... ?
W myśl moderatora tego forum są to poglady, które można wyrażać, a ja jeśli czuję się obrażany - ktoś nieuczciwie i niekulturalnie dezwuuje moje przekonania i poglady religijne, praktyki religijne, mogę wycofać się z forum i przenieść się na blog będący częscią forum i tam mogę czuć się szanowany i wolny gdyż mam prawo wyrzucania z bloga kłopotliwych userów.
A więc sytuacja na forum przypomina zasadę: wszystkie chwyty dozwolone. Jak ci się nie podobają idź na bloga gdzie możesz wyrzucać tych którzy Ci się nie podobają.
Potrafię to zrozumieć ale nie potrafię zrozumieć tego, że moje własne poglądy, opinie naukowców są nazywane indoktrynacją oraz upraniającą wrogo nastawionych do dazauowania i braku szacunku.
Przyszła mi taka refleksja: załóżmy, że Kosciół Katolicki w Polsce zostałby pozbawiony możliwość wyrażania swojej wiary pod zarzutem indoktrynacji: zakazano by by procesji, Mszy św. polowych, bicia dzwonów, noszenia medalików w odkrytym miejscu swojego ciała, itd.
Motywcją uzasadniającą byłby zarzut indoktrynacji, a społeczeństwo laickie miałoby prawo do swoich pogladów: insynuacji, dezauowania Katolików itp. Więc Katolikom trzeba byłoby stworzyć jakieś "getto", "park" ogrodzony wyskoim murem w każdej miejscowości, aby tam urządzali swoje praktyki religijne: procesje, msze polowe... . Tam też potrzeba byłoby zgromadzić wszystkie kapliczki i krzyże przydrożne które mogłyby w dzisiejszej formie indoktrynoć ludzi przechodzących obok nich, księża mogliby na tym wydzielonym terenie chodzić w sutannie i koloratce, a siostry zakonne w habitach,itd. Jednym słowem w imię wolności słowa i wypowiedzi Katolicy mieliby swoje getto. Gdzie mogliby być wolnymi Katolikami.
Ciekawe czy Kościoły należałoby zburzyć czy może zabudować z zewnątrz jakimiś galeriami handlowymi aby nie rzucałyby się w oczy.. . No ale co z Katedrami, Bazylikami,.. . No może krzyże chociaż pozdejmować aby nie żucały się w oczy.... .
Sytuacja tak naprawdę nie jest śmieszna gdyż się zdarzyła na forum(mówię o zarzucie indoktrynacji). Mało tego, jakoś dziwi mnie to, że tego problemu nie zauważa(lub zauważa ale przymyka na to oko) większość userów, pisujących na tym forum: to znaczy nikt nie potępił dezauowania Kościoła Katolickiego oraz paktyk religijnych poza mną oraz dosłownie kilku osób.
Potrafię więc sobie wyobrazić (przy takiej indolencji Katolików), że za lat x, może się tak zdażyć, że będziemy jako Katolicy w "katakumbach" praktykować swoją liturgię, gdyż każdy znak naszej wiary będzie przez Państwo i niechrześcijan traktowany jako nielegalna indoktrynacja.... .
Czy to prawdopodobne? Chyba trzeba powiedzieć, że wcale nie wykluczone.
Jednak napawa mnie nadzieją jeden fakt: istnienie "moherowych beretów" od o.Rydzyka. Ci nie pozwolą sobie na to(albo nie tak łatwo z NImi pójdzie) i Chwała Bogu, że oni są.... . Po powyższej analizie, mam ochotę stać się jednym z nich... .
Jakie jest Wasze zdanie? Może jestem jakoś nienormalny albo nawiedzony?
p.s.
Zapraszam do "indoktrynowania" na moim blogu!


Komentarze
Pokaż komentarze (15)