Przeczytałem w internetowym wydaniu Rzepy wywiad z Marco Politim watykanistą, o sytuacji we WŁoszech dotyczącej prób legalizacji związków homoseksualnych jak i aborcji na życzenie.
Z wywiadu da się odnieść wrażenie, że stanowisko Kościoła w tych dziedzinach jest poczytane jako w sensie negatywnym "jak mieszanie się do polityki".
Jakoś trudno mi zrozumieć ten zarzut, ze wzglu na fakt, że materia jaką się zajmuje Kosciół jest związana w życiem człowieka - "Człowiek jest drogą Kościoła".
Zatem skoro Kościół "zajmuje się" człowiekiem, moralnością, dlaczego ma niby nie zabierać głosu w ważnych sprawach
społecznych.
Przecież w procesie legislacyjnym biorą udział różne podmioty i organizacje zaangażowane w dziedzinę której dotyczyć ma opacowywany akt prawny.. . Są to organizacje pozarządowe, biznes i inne podmioty. Uczestniczą one po to, aby głos każdego środowiska został wzięty pod uwagę.... .
Skoro proces legislacyjny traktuje o dziedzinę, której "stroną" jest Kościół dlaczego ma się publicznie nie wypowiadać w tych kwestiach?
Czyżby ustrój demokratyczny gwarantował swobodę wypowiedzi tylko niektórym środowiskom?
Oskarżenia o mieszanie się Kościoła do polityki uważam za nadużycie i brak dobrej woli. Przypomina bardziej zatykanie "uszów" na racjonalne argumenty a bardziej świadczy o lęku przed "Prawdą"... .
MOżemy przyjąc teoretycznie, że to wybór większości decyduje... , ale przecież w tym wyborze muszą brać udział wszystkie środowiska a nie tylko te "bardziej"... .
A Kościół jest zbyt ważnym głosem gdyż jest nadal autorytetem moralnym w świecie.
p.s.
wywiad można przeczytac tu: http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_070411/opinie_a_2.html
Pozdrawiam,
200
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (24)