Odchodząc od polityki... - tyle "jej", jak i komentarzy, że ostatnio ona mnej mnie interesuje - wolę poczytać innych na ten temat. A ponieważ tak modnym jest słowo "sukces"(również w polityce), chcę się pochylić nad tym ważnym w naszej cywilizacji "słowem-celem". Dlatego też przez kolejne dni zamieszczę kilka wpisów dotyczących tematu "sukcesu". Dziś pierwsza część.
Sukcesem dla wszystkich, jest to co wiąże się z tzw. "spełnieniem" w dziedzinie zawodowej, osobistej, duchowej, rodzinnej, finansowej, itd... . KAżdy z nas pewnie ukratkiem lub wprost "chciałby" go mieć: chciałby czegoś ważnego dokonać, może być sławnym(blogowiczem, :-)))), być szanowanym, mieć autorytet, wypasiony samochód, dom,itd.
Czasem można mieć wrażenie, że do "czegoś" dochodzą "ci sprytniejsi", "rozpychajacy się łokciami", "nie przejmujący się człowiekiem ale potrupach". Czyli budują go na tzw. pragmatyźmie ---> pragmatycznie utrącono poprawki do kunstytucji, które "stanęły na drodze do sykcesu"???? Co to za sukces miał być?
Pragmatyzm to ważne słowo. Ono własnie jest miernikiem zdobywania sukcesy "na skróty". W polityce pragmatyzm - czasem może oznaczać niedobry kompromis. W normalnym żyiu? MOże mała dygresja:
Na ulicy również widzimy często zabieganych ludzi w białych kołnierzykach, z wypasiona komórą i autem, ciemnych okularach, tzw. nadzianych..., :-)) ---> tzw. ludzie niezależni, mający swój świat, swoje pieniądze, niemal samowystarczalni. Pewnie zaraz ktoś powie: weź się odczep chłopie od ludzi którzy swoją ciężką pracą doszli do czegoś w życiu.... . OKI, nie mam nic przeciwko ciężkiej pracy.. . Ale chcę zwrócić uwagę na jeden fakt zaobserwowany z autopsji.
Pamiętam w mojej miejscowości, że ludzie którzy wyjechali za granicę po powrocie przestawali poznawać na ulicy swoich sąsiadów, znajomych.. . Jakoś lepsze auto, ciuch, zielony banknot w portfelu zmienił ich nie do poznania. Jakoś zawsze trudno było mi zrozumieć tę zmianę mentalnościową: wcześniej towarzyscy otwarci na otoczenia. Po przyjeździe z pełnym portfelem z zagranicy, nie znający sąsiadów, nie zauważający znajomych - jacyś obcy, inni... ???? Dlaczego?
"Niezalażenie jak mocno ściskasz pieniądze, one się nigdy do ciebie nie przytulą".
MI się wydaje, że człowiek sukcesu = szczęśliwy nie zamyka się przed ludźmi, nie izoluje się od nich. Człowiek sukcesu-szczęścliwy raczej jest radosny i chce dzielić radość... , niż być smutny i bać się spojżenia w oczy innym. Gdyż pieniądze to nie wszystko, a szczęście mieszka w "drugim człowieku", więc nie warto się od "niego" izolować.. .
Takim "szczęśliwym człowiekiem sukcesu" jest dla mnie chociażby Pan red. Krzysztof Leski z blogu. Który ma dystans do siebie i swojej pracy, napewno ciężko pracuje ale nie na tyle, aby sprawiać wrażenie "syzyfa UBABRANEGO PO PACHY - będącym niewolnikiem swojego sukcesu... . (Pan Leski akurat, jakoś naturalnie wrzucił mi się w wyobraźnie.. - chyba dlatego, że swoim sposobem bycia wzbudza moją sympatię i szacunek).
Tyle na dziś. C.D.N
Pozdrawiam,


Komentarze
Pokaż komentarze (1)