poldek poldek
214
BLOG

Współczesna logika SUKCESU - rzecz o tym "co" i "dlaczego" uznaj

poldek poldek Polityka Obserwuj notkę 12

Wczoraj Polska i Ukraina odniosły sukces - mamy powody do radości. Jednak już jak obserwujemy naszych polityków to radość z tego sukcesu jest różna: inna jest radośc opozycji, inna koalicji, inna kibiców, itd.

Można rzec miarą wielkości człowieka, partii jest to, jakie wydarzenia uznaje za niekwestionowany sukces oraz weryfikację tego "uznania" poprzez zewnętrznyą sposób tego świętowania... .  

Ale idźmy dalej. Na pewnym etapie mojej drogi życiowej zauważyłem, że media wypowiadając peany na temat uznanych filmów, osiągnięć sportowych, sukcesów branżowych jako miernik "Wielkości tych sukcesów" wymieniają na pierwszym miejscu... ???    -To ile zarobił film, ile zarobił sportowiec: piłkarz, skoczek narciarski, produkt...

Nie wiem czy ktoś zwrócił uwagę na tę zmianę. Ja pamiętam czasy gdzie:

- o filmach kasowych mówiono nie przez pryzmat zarobionych pieniędzy ale tego co on przedstawia, problemów jaki porusza, itd

- o sportowcach(piłakarzach, "małyszach"): mówiono przez pryzmat ich osobowości, wyczynu, pracy, wielkości jako ludzi a nie przez pryzmat gaży jakie biora tygodniowo lub miesięcznie

- o muzykach: mówiono przez pryzmat "piękności" ich utworów a nie ilości sprzedanych płyt i zysków z tym związanych.. .

To przeprogramowanie kryteriów sukcesu moim zdaniem ma ogromny wpłymentalny na naszą cywilizację, na nasze dzieci, które dorastając, te kryteria przyjmuja za "normal" i wg tych kryteriów mierzą może swoje sukcesy.

Pytanie jakie chcę sobie postawić to kwestia tego, czy to jest dobrze, że we wszystkim obowiązuje kryterium "zarobków"... .

Sprowadzanie wszystkiego do sprzedarzy i zarobków niepostrzeżenie zmienia naszą mentalność i przyzwyczaja nas, że na "wszystkim można zaobić", "wszystko jest na sprzedaż", "na wszystkim trzeba zarobić" - gdyż wtedy będę miał sukces.. . 

To ile zarobię będzie miarą mojego sukcesu. Więc zarabiajmy ile wlezie aby zdobyć uznanie, przedawajmy produkty żywnościowe: które np. z prawdziwym mięsem nie miały nic do czynienia -> mięso nie pochodzi od zwierząt, które jadło to co Pan Bóg stwożył ale jakieś mączki kostne..... .

To kryterium zarobków jako miary sukcesu moim zdaniem może prowadzić naszą cywilizację jak i planetę do "katastrofy". Przecież nadmierne niczym nie skrępowane eksploatowanie środowiska prowadzi do zachwiania ekosystemu naszejj planety. Już teraz mamy do czynienia z efektem cieplarnianym i topmnieniem lodowców. Mamy do czynienia z anomaliami pogodowymi.

Ciekawi mnie też jakie anomalie takiego "myślenia poziomem zysków jako miary sukcesu" pojawiają się w naszych zachowaniach moralnych, jakości więzi małzeńskich, rodzinnych, wychowania dzieci, itd.

Jeśli "zyski" mają być najważniejszym kryterium to przecież wszystko inne będzie relatywne: moralność, i inne ważne rzeczy... .

 Wmówienie człowiekowi, że to ile zarabia jest miarą jego sukcesu jest tak naprawdę wpuszczeniem go "w maliny" - w sensie globalnym jak i moralnym. Skutki funkcjonowania takiego kryterium mogą być opłakane dla nas wszystkich o ile nie "zwolnimy" i nie zastanowimy się.

Zatem czy powielanie stereotypów, że o uznaniu w świecie i sukcesie decyduje przychód finansowy nie jest czasem niebezpieczne dla nas samych... . (C.D.N.)

Zapraszam do refleksji i dyskusji!

Pozdrawiam,

 

 

poldek
O mnie poldek

********************************* ---- poldek34@gmail.com,

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka