"Zapraszam Ławrowa, niech publikuje. Tylko ciekawy jestem, jakim cudem? To znaczy, że chyba podsłuchiwali swojego własnego prezydenta. W jaki sposób chcą ją opublikować? Chyba że mówią o rozmowie telefonicznej."
Tak stwierdził wiceminister SZ. Z tego wynika jednoznacznie co nastepuje:
- rozmowa z całą pewnością na ten temat była,
- odbyła się w warunkach, w których Tusk mógł nie bać się podłuchu, albo nie spodziewał się tego,
- Polska nie miała mozliwości podsłuchiwania, jednak wygląda na to, że Rosja jednak tak.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/rafal-trzaskowski-nie-cofamy-akredytacji-tym-ktorzy-na-to-nie-zasluguja/fd5cc


Komentarze
Pokaż komentarze (4)