Witam,
W ferworze dyskusji o 20 stopniach zasilania, nikt nie zapytał prostego pytania: Po co nam elektrownie. Człowiek normalny taki jak ja, odpowiedziałby, żebyśmy my, jako społeczeństwo mieli prąd. Liberalni ekonomiści, jako ludzie niezbyt rozgarnięci wymyslili coś innego. Elektrownie nie są po to, żebyśmy mieli prąd, tylko po to, żeby elektrownie same sobie przynosiły zyski. Zamiast normalnych w branży strategicznej przesiębiorstw państwowych, potworzyli spółki akcyjne. A spółki akcyjne jak to spółki akcyjne nie myślą o tym, żeby społeczeństwo miało prąd tylko o własnych zyskach (firmy i własnych, osobistych: członków zarządów i rad nadzorczych).
Dlatego też zarządom nie opłaca się budować elektrowni ani inwestować w sieci przesyłowe, ani modernizować. A że spoleczeństwo nie będzie miało prądu? A co ich to ....
Dlatego jest jak jest.
Śmieszny przykład tego absurdu. Elektrowniom "opłacało się" kupować ruski węgiel. Im się opłacało a nasze górnictwo, też państwowe, padło. Elektrowniom się opłacało a społeczeństwu - nie.
Teraz, liberalny ekonomista w postaci ministra Czerwińskiego, rozkazuje elektrowniom zebranie kasy na ratowanie górnictwa. Czyli to co "zaoszczędziły" kupując ruski węgiel, wydają na ratowanie kopalń, czyli tego co same zepsuły. Elektrownie się bronią przed tym, bo to przecież spółki akcyjne nastawione na zysk i byłoby to działanie na niekorzyść firmy, więc minister musi wyrzucać rady nadzorcze i zarządy spółek. Jak się to skończy - nie wiadomo.
Tak oto, dzięki geniuszom liberalnej ekonomii, my nie mamy prądu a górnictwo padło. A oni sami, jak komuniści, dzielnie walczą z problemami, które sami stworzyli.
Pozdrawiam :)


Komentarze
Pokaż komentarze (54)