Wczoraj media na całym świecie podały informacje o śmierci Chrisa Kyle’a, żołnierza US Navy Seals, najskuteczniejszego strzelca wyborowego Ameryki, który ma na swoim koncie 160-255 trafień. Kyle był prawdziwym bohaterem, który cztery razy był na misji w Iraku. Nie zabijał niewinnych ludzi ( w przeciwieństwie do wroga), lecz uzbrojonych, islamskich bandytów, którzy chcieli zabijać innych, w tym cywilów. Uratował dzięki temu wiele istnień. Jednakże jak to często bywa, znaleźli się tchórze i nikczemnicy, którzy nie kryją radości ze śmierci „Diabła z Ramadi” (tak komandosa nazywali terroryści), szkalują go i jednocześnie biorą ewidentnie stronę barbarzyńców, z którymi on walczył. Jeden z nich, lewak i alterglobalista, którego imienia i nazwiska z pogardy nie wymienię, pisze nawet na S-24 o „irackich bojownikach niepodległościowych” i „polskich najemnikach”. Gdy czyta się podobne bzdury, normalnego, myślącego człowieka szlag trafia. Lewacy i ci, którzy plują na żołnierzy walczących z islamskim terroryzmem, a jednocześnie rozgrzeszają islamskich bandytów każdego dnia mordujących niewinnych ludzi i niszczących całe państwa, są jeszcze gorsi niż terroryści. A to dlatego, że terroryści to jawni wrogowie zachodniej cywilizacji i nie kryją się z tym, gdy tymczasem lewactwo żyje w dobrych warunkach na Zachodzie, korzysta z jego wolności, demokracji i osiągnięć, by niszczyć go od wewnątrz we współpracy z islamistami. Nie można im na to pozwolić. Pożyteczni idioci w przeszłości wysługiwali się komunizmowi i nazizmowi, a dziś islamizmowi.
Sam Kyle najlepiej określił tych, z którymi walczył:
„Nie mogli mówić, że jestem najeźdźcą, skoro sporo bojowników, ściągało do Iraku z zagranicy. A "dzikusy"? To określenie pasowało do nich jak ulał. Ktoś, kto obcina głowę i nabija na pal przed domem, by rodzina żyła w strachu, żywcem wypruwa wnętrzności, wypala oczy czy wybija zęby małym dzieciom, dzięki czemu może je wykorzystać seksualnie bez obawy o pogryzienie, jest dla mnie "dzikusem". Tak ekstremalne sceny zdarzały się bardzo często. Wcale nie twierdzę, że wszyscy Irakijczycy to "dzikusy", ale ci, z którymi walczyłem? Tak.
Zdarzało się, że walczyliśmy przeciwko bojownikom, którzy byli pod wpływem narkotyków. Gdy się takich trafiało, nie czuli, że oberwali i walczyli dalej. Pewnego razu dostaliśmy się do szpitala, który został przez nich zajęty. Na podłodze walały się osmalone łyżki, zużyte igły i różne rodzaje narkotyków. Brali je by dodać sobie odwagi, ale też by walczyć, mimo otrzymanych ran.”
Jak nikczemnym i głupim trzeba być, żeby nadal bronić islamskich terrorystów? A jednak pożytecznych idiotów nie brakuje. Na koniec przypomnę, że w Iraku zginęło 111 000-121 000 irackich cywilów (wg Iraq Body Count), z których ponad 90% zabili nie Amerykanie, siły koalicji czy irackie siły bezpieczeństwa, lecz islamscy terroryści, fanatycy religijni i zwyczajni bandyci. Z nimi właśnie walczył Chris Kyle, którego te bydlaki tak się bały.
Chwała bohaterowi z Iraku!
Pogarda dla tych, którzy go opluwają!
polish_allied


Komentarze
Pokaż komentarze (6)