Kilka dni temu przez media przemknęła niczym kometa informacja o tym, że druga linia metra nie zostanie dokończona w "przewidywanym terminie", czyli jesieną 2014 r. Ba, istnieje zagrożenie, że nawet do końca roku 2015 budowa nie zostanie sfinalizowana, co skutkowałoby odebraniem Polsce funduszy unijnych na ten cel. Padła więc propozycja, by - uwaga, uwaga! - metra na odcinku minimalnym, czyli pomiędzy dwoma przystankami ...
Widzisz, lemingu warszawski, jak jesteś traktowany? ... Ale oburzać się nie należy - należy Ci się to jak psu zupe, za głosowanie na Panią Prezydent i za nieodwołaniem jej w referendum.
No, ale to tylko taka dygresja.
Warto chyba przypomnieć w tym miejscu, kiedy rzeczywiście miała być gotowa druga linia metra: otóż, szanowni Państwo, ten skok cywilizacyjny był nam obiecywany na Euro 2012, czyli półtora roku temu. Pamiętnego dnia 11 września 2010 r. (ponad trzy lata temu) zamknięto ul. Prostą - niby niewielką, ale kluczową dla ruchu w tej części miasta. Zgodnie z przewidywaniami, korki zrobiły się przepotworne, ale potem ludzie jakoś przywykli (przecież nawet "za Hitlera" ludzie jakoś musieli żyć), kierowcy poszukali objazdów - i jakoś to się kręci. Fakt, korki są, ale ... chyba mieszkańcy już do nich po prostu przywykli.
(Swoją drogą, sytuacja jak z dowcipem z rabinem i kozą - jakaż to będzie radość, gdy Prosta zostanie otwarta!)
Policzmy wspólnie na paluszkach, dobrze? Półtoa roku opóźnienia mamy w tej chwili, czyli do końca roku 2015 tego opóźnienia będzie .. trzy i pół roku.
Trzy i pół roku jeżdżenia w korkach, czyli nieekonomicznego i nieekologicznego. Trzy i pół roku marnowania czasu, który jest bezcenny, w korkach. Trzy i pół roku jeżdżenia objazdami, czyli znów - marnowania czasu i pieniędzy, i zatruwania środowiska.
Nie mówiąc już o tym, że jest to niebezpieczne - przy włączaniu się do ruchu w Towarową należy przeskoczyć wszystkie pasy ruchu aż do ostatniego, i stłuczki są tam na porządku dziennym - znów wymierne straty finansowe.
Które przecież nie były konieczne - wystarczyło ukończyć budowę drugiej linii metra w terminie!
I proszę mi nie pisać, że "wszędzie tak jest", bo nie jest. A przecież nawet w Polsce - tylko tej sprzed kilkudziesięciu lat - możliwe były inwestycje WIĘKSZE, budowane w krótszym czasie!
Nieskończenie drugiej nitki metra do końca 2015 r. będzie tragedią finansową oraz cywilizacyjną. Finansową, bo UE nie jest durna i nie kupi puszczenia ruchu między dwiema stacjami - tego jestem pewna, i tak czy inaczej trzeba będzie zwracać pieniądze. Cywilizacyjną oczywiście również, bo chyba oczywiste jest, że nie jest wielką filozofią budować coś przez nieskończony czas, gdy ma się na to pieniądze. To akurat potrafi każdy mieszkaniec trzeciego świata. Sztuką jest coś wybudować dobrze i w terminie!
Gdybyśmy mieli w Polsce dziennikarze, to zajmowaliby się oni bieganiem za Panią Prezydent i wyduszaniem z niej informacji, co jest robione, aby do tej katastrofy nie dopuścić.
A gdyby ci dziennikarze jeszcze mieli trochę oleju w głowach, to potrafiliby policzyć, ile Polska realnie traci na opóźnieniu budowy metra.
Tylko czemu jestem dziwnie spokojna, że takich dzienikarzy w Polsce nie ma? ...
Wszak łatwiej jest na ten temat napisać felieton ... A że felietonem Pani Prezydent przejmie się mniej więcej tak, jak zeszłorocznym śniegiem? ...
Cóż ...


Komentarze
Pokaż komentarze (51)