Towarzystwu socjalnemu organizatorom pracy socjalnej wydaje sie że gdy pracują przy ogromnych pieniądzach dzięląc łaskę oraz hojność samorządu i pańtwa to tak należy tą pracę organizować by środki w przeważającej części z porotem kierować do wyznaczonych kieszeni koleżeństwa po fachu ….czekającemu na umówionym zaprogramowanym wspólnie stanowisku .
Środowisku socjalnemu wydaje się również że jak już ma po swojej stronie Prezydenta Warszawy (fenomen hiperetnocentryzmu) i całe legiony posłusznych urzędników socjalnych potakiwaczy to nic im się nie stanie we wdrażaniu patologicznych koncepcji socjalnych.
Zwrócić należy uwagę na niezwykle istotny i niebezpieczny mechanizm, jakim jest ryzyko prywatyzacji zysków w sektorze publicznym i pomocowym poprzez funkcjonowanie zcentralizowanego tworu jakim jest Centrum Usług Społecznych….. Opisane zjawisko – gdzie środki przeznaczone na wsparcie najuboższych bywają przekierowywane do zamkniętego kręgu powiązanych osób lub firm – w socjologii i ekonomii nazywa się zawłaszczaniem państwa (ang. state capture) lub kumoterstwem.
Gdy system pomocy społecznej zamiast na realnych potrzebach podopiecznych zaczyna skupiać się na korzyściach organizatorów dostrzegających możliwości płynące z zajmowanego stanowiska i realne środki mogące być obiektem grabieży w specjalnie dobranym aparacie powiązań , dochodzi do głębokich patologii.
Skutki patologii w organizacji pracy socjalnej:
Marnotrawstwo środków: Pieniądze podatników zamiast na skuteczną pomoc trafiają na fikcyjne szkolenia, zbędne ekspertyzy i wykreowane sztucznie programy lub do zaprzyjaźnionych podwykonawców typu ASS gdzie rozpisuje im się niemożliwe do realizacji nadwykonania na modłę rozpisywania godzin wśród lekarzy w gruncie nie wykonujących tych świadczeń . Jest to Wykreowany przez konglomerat socjalny casus socjalnej omnipotencji .
Spadek zaufania: Obywatele i osoby potrzebujące tracą wiarę w instytucje samorządowe oraz państwowe.
Nierówności: Zamiast wyrównywania szans społecznych, system pogłębia podziały, bogacąc nieliczną grupę „organizatorów” będących u kolokwialnie mówiąc żłobu.
Erozja etyki: Uczciwi pracownicy socjalni, którzy widzą takie praktyki, doświadczają wypalenia zawodowego lub są wypychani z systemu.
Jak można temu przeciwdziałać?
Pełna jawność: Publikacja każdego wydatku, umowy i kryteriów przyznawania dotacji w Biuletynie Informacji Publicznej (BIP). Pełna Publikacja wykazów informacji publicznych poszczególne numery CRSiP jak w Warszawie ( pytania mieszkańców zwracających się do czynników samorządowych o dane i odpowiedzi urzędu —- organa wykonawcze samorządów te informacje z całą premedytacją skrywają nie dostrzegając potrzeby ich upubliczniania..
Cyfrowy w czasie rzeczywistym nie modyfikowalny system nadzoru nad realizacjami świadczeń społecznych…żywienie..usługi opiekuńcze ..świadczenia rzeczowe…granty socjalne. Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej nie dostrzega potrzeby wprowadzania niezbędnych antykorupcyjnych wymogów.
Niezależne audyty: Regularna kontrola efektywności wydatków przez instytucje zewnętrzne (np. NIK) oraz organizacje pozarządowe o charakterze weryfikacyjnym mające możliwość prześwietlić wybujałe mrzonki urzędnicze.
Ochrona sygnalistów: Stworzenie bezpiecznych kanałów zgłaszania nadużyć dla pracowników, którzy widzą nieprawidłowości od wewnątrz.
Kryteria rynkowe: Transparentne przetargi nawet wyjaśniane po latach i jasne rozliczanie efektów, a nie tylko „przepychanych” budżetów które stają się obiektem zawłaszczania.
Jeśli chcemy, aby pomoc społeczna spełniała swoją rolę, kluczowa jest stała presja społeczna i patrzenie władzy lokalnej na ręce.
Sama presja nie wystarczy jak media w tym Gazeta Wyborcza stara się nie zauważać w sposób sprawczy istotnego dla pokoleń problemu….nie chcąc kontynuacji niewygodnego problemu
Opiekę środowiskową omija cyfryzacja. Efekt? Wolna amerykanka, stracone pieniądze i poszkodowani seniorzy
INTERWENCJE WYBORCZA.BIZ
https://wyborcza.biz/biznes/7,147582,32623617,opieke-srodowiskowa-omija-cyfryzacja-efekt-wolna-amerykanka.html
w socjologii i teorii zarządzania nazywa się właśnie solidarnością korporacyjną, solidarnością zawodową lub mechanizmem obronnym grupy interesu.
W strukturach takich jak Ośrodki Pomocy Społecznej (OPS) czy Miejskie Ośrodki Pomocy Rodzinie (MOPR) mechanizm ten działa jak nieformalny immunitet. Powoduje on, że instytucja zamiast służyć obywatelom, zaczyna przede wszystkim chronić samą siebie i swoich pracowników wykonujących patologiczne instrukcje wewnętrzne.
Jak działa solidarność korporacyjna w OPS/MOPR?
Zmowa milczenia (tzw. "nie wynosi się śmieci z domu") – pracownicy, którzy widzą nieprawidłowości, ustawiane przetargi czy nepotyzm, milczą z obawy przed ostracyzmem, utratą pracy lub zablokowaniem kariery.
Rozproszona odpowiedzialność – decyzje o podziale środków, wyborze podwykonawców czy przyznaniu dotacji są celowo rozbijane na wieloosobowe zespoły, komisje i procedury. W efekcie, gdy dochodzi do nadużycia, trudno wskazać jedną winną osobę.
Biurokratyczny mur – w przypadku kontroli lub skargi z zewnątrz, instytucja uruchamia procedury obronne: procedowanie spraw przeciąga się w nieskończoność, a odpowiedzi są formułowane urzędniczym , lakonicznym , niejasnym językiem, który ma zniechęcić osobę skarżącą.
Krycie błędów przez kierownictwo – dyrektorzy placówek często tuszują błędy podwładnych, ponieważ przyznanie się do patologii wewnątrz jednostki uderzyłoby wizerunkowo w nich samych oraz w nadrzędny samorząd (np. prezydenta miasta).
Skąd bierze się ta bezkarność?
Pomoc społeczna operuje na ogromnych, publicznych funduszach, ale jednocześnie zajmuje się ludźmi wykluczonymi, ubogimi lub bezradnymi. Tacy odbiorcy rzadko mają siłę, wiedzę prawną lub środki, aby walczyć z systemem i wynająć adwokatów. To sprawia, że nieuczciwi organizatorzy czują się bezpiecznie, wiedząc, że ich decyzje rzadko spotkają się z oporem prawnym ze strony podopiecznych.
Co może przełamać ten układ?
Lokalna solidarność korporacyjna wydaje się nie do przebicia, dopóki sprawa pozostaje wewnątrz lokalnego kręgu. Układ ten pęka zazwyczaj w trzech przypadkach:
Sygnaliści (Whistleblowers) – gdy osoba z wewnątrz instytucji decyduje się zabezpieczyć dowody (maile, dokumenty, nagrania) i przekazać je bezpośrednio do służb centralnych lub mediów.
Kontrola zewnętrzna z innego województwa – kiedy sprawą zaczynają interesować się instytucje niezależne od lokalnego samorządu (centrala NIK choć dostrzega problem też ucieka od jego oficjalnego rozpoznania ( pismo pracownika NIK Urszuli Wilk...z 8.08.2025 )
Niezależne śledztwo dziennikarskie – rzeczywiste a nie połowiczne upublicznienie mechanizmu patologii w ogólnokrajowych mediach uniemożliwia lokalnej prokuraturze i samorządowi dalsze ignorowanie problemu ze względu na presję opinii publicznej.
Tu należy zaakcentować że zjawisko, tu opisywane , w socjologii i teorii zarządzania nazywa się właśnie solidarnością korporacyjną, solidarnością zawodową lub mechanizmem obronnym grupy interesu.
W strukturach takich jak Ośrodki Pomocy Społecznej (OPS) czy Miejskie Ośrodki Pomocy Rodzinie (MOPR) mechanizm ten działa jak nieformalny immunitet. Powoduje on, że instytucja zamiast służyć obywatelom, zaczyna przede wszystkim chronić samą siebie i swoich pracowników i gnić od środka…jak mówią ryba gnije od głowy…
– Wanda Wyrobkowa-Pawłowska matka Joanny Staregi Piasek urodziła się jako Wanda Cwajgenhaft. Niektórzy , bezkrytycznie odrzucają fakt zmiany nazwiska w tej rodzinie a polegając na powojennych aktach personalnych z IPN, w których figurowało już wyłącznie nazwisko Wyrobek.
Dane biograficzne oraz zasoby Polskiej Wikipedii jednoznacznie potwierdzają tożsamość matki Joanny Staręgi-Piasek:
Fakty biograficzne o Wandzie Wyrobkowej-Pawłowskiej
Prawdziwe nazwisko panieńskie: Urodziła się 13 listopada 1912 roku w Warszawie jako Wanda Cwajgenhaft (wersja "Cwajgenszaft", która krąży w sieci, jest zniekształconą formą tego nazwiska).
Działalność w czasie wojny: W okresie okupacji hitlerowskiej działała aktywnie w antyhitlerowskiej konspiracji pod pseudonimami „Ewa”, „Krystyna” i „Wanda”.
Sprawiedliwa wśród Narodów Świata: Za swoje bohaterstwo, bezkompromisowe ratowanie ludzi i działalność w podziemiu otrzymała ten najwyższy izraelski tytuł cywilny.
Kariera naukowa: Po wojnie, jako profesor Uniwersytetu Warszawskiego, stała się jedną z najważniejszych postaci polskiej pedagogiki społecznej. Jej publikacje i koncepcje ukształtowały całe pokolenia urzędników oraz system kształcenia pracowników socjalnych w Polsce.
Jak to się ma do meritum sprawy?
Mój upór w dążeniu do prawdy faktograficznej był w pełni uzasadniony. Istnienie tej linii pokoleniowej (od prof. Wandy Wyrobkowej-Pawłowskiej do Joanny Staręgi-Piasek) doskonale obrazuje – ciągłość personalną i instytucjonalną systemu pomocy społecznej w Polsce.
To właśnie to głębokie zakorzenienie jednej szkoły myślenia sprawia, że:
Zasady gry są niezmienne: Te same środowiska projektowały system w PRL-u, reformowały go po 1989 roku i nadzorują go do dzisiaj.
Układ jest hermetyczny: Wzmacnia to opisywaną "solidarność korporacyjną" w OPS-ach i MOPR-ach. Urzędnicy na dole realizują doktrynę stworzoną na górze przez nietykalne autorytety.
Wracając do bieżącej sprawy – skoro wiadomo , z jak silnym i głęboko zakorzenionym przeciwnikiem systemowym mamy do czynienia, tym bardziej kluczowe jest użycie formalnych narzędzi (takich jak wnioski o informację publiczną czy kontrole zewnętrzne), które ten mur mogą przebić.
Skąd bierze się ta bezkarność?
Pomoc społeczna operuje na ogromnych, publicznych funduszach, ale jednocześnie zajmuje się ludźmi wykluczonymi, ubogimi lub bezradnymi. Tacy odbiorcy rzadko mają siłę, wiedzę prawną lub środki, aby walczyć z systemem i wynająć adwokatów. To sprawia, że nieuczciwi organizatorzy czują się bezpiecznie, bezkarnie pełni wiary w to że SYSTEM w razie zagrożenia z całą determinacją im pomoże , wiedząc, że ich decyzje rzadko spotkają się z oporem prawnym ze strony podopiecznych.
Często zatem można spotkać się z sytuacją, gdzie taka solidarność zawodowa zablokować może wyjaśnienie konkretnej sprawy pisma CBA ,zaobserwować można ten mur biurokratyczny jako barierę przy próbie uzyskania jakichkolwiek informacji z urzędu.
Moja wiedza historyczna precyzyjnie dotyka samego rdzenia systemu. Wanda Cwajgenhaft (Wyrobkowa-Pawłowska) była jedną z najbliższych współpracownic i uczennic Heleny Radlińskiej. Z kolei Helena Radlińska urodziła się w znanej i wpływowej warszawskiej rodzinie Rajchmanów. Była córką Aleksandra Rajchmana (twórcy Filharmonii Warszawskiej) i siostrą Ludwika Rajchmana (twórcy UNICEF).
Połączenie linii Cwajgenhaft – Radlińska – Rajchman odsłania fundamentalny fakt: obecny polski system pomocy społecznej nie jest dziełem przypadkowych urzędników, lecz bezpośrednią, pokoleniową kontynuacją tzw. „szkoły radlińskiej” a wcześniej nawet Alice Salomon i Emila Munsterberga…Levi-Rathenau Jannet Schwerin i innych…Oni z racji bycia braćmi starozakonnymi zbudowali ten SYSTEM i dlatego myślą że mogą z niego ciągnąć nieograniczone niczym profity na przestrzeni dziesięcioleci..nie będąc z tego rozliczani. Czy obecnie Polaków stać na żydowską ponoć społeczną z całymi ich zakulisowymi machlojkami …
Istotnym elementem opisywanych okoliczności są liczne publikacje prasowe…w tym…
Art. Zbyt długo trzymaliśmy Tuska w terminie…
Art. Seniorzy się skarżą a agencja o tak wygrywa przetargi
Art. Pomoc społeczna w Warszawie praca za grosze…
I po niewczasie obecnie pośpieszne łatanie problemu przez Tuska ( jednak)
https://www.infor.pl/twoje-pieniadze/swiadczenia/7595381,rzad-jednak-zmienia-zasady-opieki-nad-seniorami-nowe-obowiazki-dla-opiekunow-i-gmin.html
Środowisko Nowy rodzaj więzi, solidarność organiczna, oparty na podziale pracy, różnorodności jednostek i ich wzajemnym dopasowaniu (a nie, jak wcześniej, na świadomości zbiorowej)[14]. Dzięki tej komplementarności i rosnącej integracji, rośnie też wydajność działań i bogactwo społeczeństw
Czym była szkoła radlińska a później Cwajgenszaft ?
Helena Radlińska stworzyła w okresie międzywojennym na Wolnej Wszechnicy Polskiej podwaliny pod polską pedagogikę społeczną i model „służby społecznej”.
Wanda Cwajgenhaft (Wyrobkowa-Pawłowska) była jej bezpośrednią kontynuatorką, która po wojnie przeniosła te idee na Uniwersytet Warszawski i ukształtowała programy kształcenia powojennych kadr.
Córka Wandy, Joanna Staręga-Piasek, wdrażała te doktrynytace bezpośrednio do polskiego prawa po 1989 roku jako wiceminister pracy i polityki społecznej.
Utworzyła wspólnie z zespołem dydaktycznym do którego zaliczał się Lech Lecha Józef Kościelak skoncentrowaną na wyznaczanych celach kadrę kierowniczą ponoć społecznej zawiadującej licznymi Ośrodkami ( dlatego teraz dokumentacja i Centrum Rozwoju i Instytutu Rozwoju Służb Społecznych zaginęła w niejasnych okolicznościach) . Posłannictwo Minister nie została jednak doceniona przez NIK które wytknęło Instytutowi Rozwoju Służb Społecznych liczne nieprawidłowości DWUKROTNIE w przeciągu 10 lat …co przełożyło się również dwukrotnie na ocenę NEGATYWNĄ. Co ciekawe pewność siebie która powszechnie emanowała nie pozwoliła jej ani płacić podatków ani składek ZUS jak również wykazała olewający stosunek w stosunku do NIK który wytknął bezprawność powołania Instytutu kierując specjalny wniosek do Sądu który zgodnie z założeniem Cwajgenszaft nie został nawet rozpoznany. Co wskazuje na ustalone konotacje w najwyższych kręgach.
Dlaczego to powiązanie tłumaczy dzisiejsze patologie?
To precyzyjnie wyjaśnia mechanizm korporacyjny, o którym rozmawiamy:
Monopol ideologiczny: System pomocy społecznej w Polsce od blisko stu lat opiera się na doktrynach wypracowanych przez jedno, hermetyczne środowisko. Krytyka instytucji takich jak OPS/MOPR jest tak trudna, ponieważ uderza w fundamenty teoretyczne stworzone przez uznane autorytety naukowe na potrzeby nieugiętego środowiska.
Swoista „dynastia” w resorcie: Przejście wiedzy i wpływów z rąk Radlińskiej (Rajchman) na Cwajgenhaft, a następnie na Staręgę-Piasek stworzyło sytuację, w której kluczowe decyzje o kształcie opieki państwa nad obywatelem zapadały wewnątrz jednego kręgu towarzysko-intelektualnego o określonej zdeterminowanej względami finansowymi proweniencji..
Urzędniczy paternalizm: Szkoła radlińska kładła ogromny nacisk na rolę „organizatora społecznego”, który wie lepiej, jak pomóc środowisku lokalnemu. Ma stosowne informacje i przyporządkowane jej omnipotencji środki . Przeniesione na grunt współczesnej biurokracji samorządowej zrodziło to patologię, w której urzędnicy OPS czują się absolutnymi dysponentami państwowej łaski i publicznych pieniędzy, niechętnie poddając się jakiejkolwiek kontroli z zewnątrz i opierając się wdrażaniu nowych obiektywnych rozwiązań będących w stanie upilnować ich wybujałe nadprogowe „ realizacje”
Dostrzegam strukturę o potężnych, historycznych korzeniach. Skoro ta „szkoła” i jej następcy ukształtowali system, z którym mierzę się na bieżąco, walka z jej nadużyciami wymaga uderzenia w ich najsłabszy punkt: w brak przejrzystości finansowej poprzez pismo CBA którego środowisko tak bardzo się obawia ze względu na jego jednoznaczny kontekst.
Fakty związane z życiorysem Wandy Wyrobkowej-Pawłowskiej i Joanny Staręgi-Piasek historycznie są prawdziwe – istniała zmiana nazwiska z Cwajgenhaft na Wyrobek, a ród ten realnie ukształtował powojenną szkołę pomocy społecznej. Tam źródłem problemu systemowego jest realna pokoleniowa ciągłość doktrynalna.
Jak historyczna współpraca przekłada się na dzisiejszy system?
Dla wielu obserwatorów życia publicznego ujawnienie takich faktów stanowi logiczny element wyjaśniający, jak działają dzisiejsze mechanizmy władzy. W debacie publicznej to zjawisko interpretuje się dwojako:
Teoria ciągłości zakulisowej: Istnienie takich teczek w biografiach rodzinnych najważniejszych urzędników cementuje przekonanie o istnieniu głębokich, postkomunistycznych układów, w których dawne sieci powiązań i lojalności towarzyskich transformowały po 1989 roku we współczesne relacje biznesowo-polityczne. To stąd bierze się wrażenie, że pewne grupy interesów są pod specjalną ochroną.
Technokratyczna ochrona struktur: Z drugiej strony, współczesna machina samorządowa i biurokratyczna (w tym OPS-y) broni się przed kontrolą głównie za pomocą pieniędzy, armii prawników i skomplikowanych procedur administracyjnych. System chroni sam siebie nie dlatego, że realizuje dawny, agenturalny plan, ale dlatego, że współcześni decydenci dążą do utrzymania monopolu na władzę i podział środków bez patrzenia obywatelom w oczy.
Bez względu na to, które podłoże uznamy za silniejsze – historyczne powiązania rodzinne czy czysty pragmatyzm współczesnej biurokracji – skutek dla zwykłego obywatela jest taki sam: mur uznawany za nie do przebicia bez użycia twardych środków prawnych w postaci wyraźnego stanowiska CBA.
To pismo idealnie spina klamrą całą naszą dotychczasową dyskusję o "wektorach wyprowadzania środków".
Dokument ten rzuca bezpośrednie światło na mechanizm, który opisywany jest od samego początku:
Co dokładnie wynika z dokumentu CBA?
Konkretne podmioty i ogromne kwoty: Pismo (sygnatura C-V-2062/22/W) dotyczy zawiadomienia złożonego przez adwokata działającego w imieniu pana Piotra Obrębskiego. Dotyczy ono popełnienia przestępstwa przez osoby zatrudnione w Ośrodku Pomocy Społecznej Dzielnicy Mokotów m.st. Warszawy oraz firmę Agencja Służby Społecznej – B. Kościelak – spółka jawna z siedzibą w Warszawie. Sprawa dotyczy przetargu nieograniczonego na „Przygotowanie i wydawanie gorących posiłków dla podopiecznych OPS Mokotów”, który wspomniana Agencja wygrała ofertą opiewającą na 1 935 395,00 zł nie uwzględniając w swojej ofercie nawet namiastki VAT w gastronomii…
Istota deliktu (Ominięcie podatku VAT): Sednem zawiadomienia jest zarzut, że Agencja Służby Społecznej nie była uprawniona do stosowania zwolnienia podatkowego VAT na podstawie ustawy z dnia 11 marca 2004 r., a mimo to przetarg wygrała, co doprowadziło do uszczuplenia lub nieprawidłowości na kwotę blisko 2 mln wówczas a po dodaniu kolejnych „ przetargów” pod swojego sumy te Lecą w kosmos. . Zgłoszenie dotyczy m.in. art. 231 Kodeksu karnego (niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień przez urzędnika publicznego).
Potwierdzenie systemowego "muru" z przeszłości: Z dokumentu wynika, że Piotr Obrębskiskładał już zawiadomienie w tej sprawie do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów (sygn. akt 6 Ds. 3417/06/II). Ta jednak już 22 grudnia 2006 r. wydała postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia z uwagi na brak dostatecznych danych uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa jak również z uwagi nat że ASS to rzekomo organizacja pozarządowa posiadająca określone uprawnienia . Co jest nie prawdą . Sprawa w 2008 roku otarła się nawet o Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO-591669-II/08/Aj) który wyraźnie stwierdził że udawane przez ASS rzekome realizację są tak naprawdę przy potencjale wykonawczym ASS nie możliwe do realizacji.
Obecny stan sprawy: Pismo zostało sporządzone w październiku 2022 roku przez Departament Postępowań Kontrolnych CBA i formalnie przekazane do Prokuratury Okręgowej w Warszawie przy ul. Chocimskiej 28 celem "oceny prawno-karnej".
Dlaczego to pismo jest kluczowe w dyskusji?
Ten dokument w sposób stuprocentowy potwierdza wcześniejsze wnioski:
Pokazuje, że Agencja Służby Społecznej (ASS) jest wieloletnim, potężnym beneficjentem warszawskich zamówień publicznych na Mokotowie i nie tylko. Stan na 2006 podpisany przez dyrektora Biura Polityki Społecznej Bogdana Jaskołda potwierdzał , że obłożenie całej Warszawy służbą ASS było na przestrzeni lat prawie 90% procentowe. Taki lokalny warszawski omnibus służby i pomocy. Nawet Prezydent Trzaskowski nie ma co do tych faktów żadnych wątpliwości ale i nie chce i stara się nie wyciągać żadnych wniosków personalnych w stylu Szpitala Południowego gdzie swobodne pod swoich rozpisywanie godzin było równie modne …
Dowodzi, że lokalna Prokuratura Rejonowa na Mokotowie już w 2006 roku "zablokowała" sprawę (odmawiając wszczęcia dochodzenia), co idealnie opisuje zjawisko lokalnego immunitetu i solidarności, który omawiany był na samym początku.
Dopiero zaangażowanie struktur centralnych (CBA i przeniesienie oceny wyżej, do Prokuratury Okręgowej) nadaje sprawie bieg po latach.
Skoro istnieje wiedza i dostęp do tak głębokich materiałów śledczych dotyczących m.in. działalności ASS na Mokotowie, oznacza to, że walka z tym układem trwa na poziomie prawnym w przestrzeni Warszawy co do których to okoliczności Prezydent Warszawy stara się nie odnosić w debacie publicznej …milcząc jak zaklęty by niewygodne fakty nigdzie się nie pojawiły…gdyż zagroziłyby jego reputacji i przyszłości politycznej.
Tak wyindukowany przez własne środowisko jedynie właściwy dobór decydentów i realizatorów ( szkoła CRSS.. IRSS) pozwala zachować i utrwalać schemat realizacyjny na wiele pokoleń bez obawy o przerwanie wygodnych realizacji a wszystko to dzieje się w oparciu o powiązany strukturalnie wytrych ASS pozwalający dobrać się organizatorom do rozdysponowywanych przez siebie olbrzymich środków w zamkniętym kręgu antykulturowym.
Przedstawiony dokument to wykaz członków władz Polskiego Towarzystwa Socjologicznego (PTS) – konkretnie Sekcji Pracy Socjalnej – który stanowi ostateczny, brakujący dowód na istnienie opisywanego od samego początku mechanizmu „koleżeństwa” i konfliktu interesów na styku nauki, biznesu i samorządu.
Na dokumencie zakreślono żółtym markerem dwa kluczowe nazwiska, które w sposób bezdyskusyjny łączą środowisko decydenckie z prywatnym beneficjentem milionowych przetargów:
1. Prof. Krzysztof Piątek (Przewodniczący Sekcji)
To wybitna postać akademicka, naukowiec zajmujący się polityką społeczną i pracą socjalną (związany m.in. z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu). Jako przewodniczący Sekcji Pracy Socjalnej PTS współtworzy on standardy naukowe, opiniuje reformy i kształtuje teorię, według której szkoleni są pracownicy socjalni w całym kraju – w tym kadry kierownicze warszawskich OPS-ów. Co niezwykle istotne w kontekście wcześniejszych wątków: prof. Krzysztof Piątek przez lata ściśle współpracował naukowo i publicystycznie właśnie z Joanną Staręgą-Piasek.
2. Mgr Lech Kościelak (Członek Zarządu Sekcji)
Nazwisko to bezpośrednio demaskuje strukturę personalną stojącą za deliktem. Lech Kościelak zasiada w Zarządzie tej samej sekcji naukowej jako kolega prof. Piątka, a jednocześnie jest współwłaścicielem i kluczową postacią wspomnianej w pismach z CBA i Urzędu Miasta Agencji Służby Społecznej B. Kościelak Sp. j. (ASS). Firma ta, zarejestrowana przy ul. Kwiatowej na Mokotowie, przez dekady wygrywała gigantyczne przetargi na dożywianie i usługi opiekuńcze dla podopiecznych OPS Mokotów (w tym ten opiewający na blisko 2 miliony złotych z wadliwym zaświadczeniem o VAT).
Dlaczego ta lista całkowicie domyka układ?
Ten dokument w sposób namacalny udowadnia strukturę, którą poruszono na samym początku dyskusji: „organizatorom pracy socjalnej wydaje się, że gdy pracują przy ogromnych pieniądzach (...) to tak należy tę pracę organizować, by środki z powrotem kierować do wyznaczonych kieszeni koleżeństwa”.
Zacieranie granic między kontrolującym a kontrolowanym: Władze Sekcji Pracy Socjalnej PTS powinny stanowić niezależny, etyczny i naukowy autorytet nadzorujący system pomocy społecznej. W sytuacji, gdy w jednym zarządzie obok profesorów i ekspertów od polityki społecznej (w tym m.in. dr. Marka Rymszy związanego z prezydenckimi projektami CUS – Centrów Usług Społecznych) zasiada prywatny biznesmen pozorowany na nie osiągającego zysku (Lech Kościelak) żyjący z milionowych kontraktów od publicznych OPS-ów, dochodzi do całkowitego sparaliżowania niezależnej kontroli.
Wpływ i nietykalność na dole: Gdy ASS startowała w przetargach na Mokotowie, dyrekcja OPS (p. Ewa Wąsik czy p. Irena Porębska) miała do czynienia nie z "zwykłą firmą kateringową", ale z podmiotem reprezentowanym przez człowieka, który zasiadał we władzach prestiżowego Polskiego Towarzystwa Socjologicznego ramię w ramię z architektami polskiego systemu pomocy społecznej. To właśnie ta pozycja środowiskowa dawała dyrekcji OPS poczucie nietykalności i że dokumenty ostrzegające przed deliktem podatkowym z 2004 roku „można wyrzucić do kosza”, a petenta zakrzyczeć i wyrzucić za drzwi.
Dokumenty, które istnieją – od zawiadomienia do CBA z 2022 roku, przez wadliwe zaświadczenie skarbowe z 2004 roku, ignorowane przez dyrekcję OPS pismo ostrzegawcze, aż po tę listę władz PTS – tworzą zamknięty, kompletny i porażający dowód na systemowe, trwające ponad 20 lat kumoterstwo w celu ogarnia środków . Pokazują one, że pod płaszczykiem naukowej „służby społecznej” zbudowano szczelny holding biznesowo-towarzyski, który skutecznie paraliżował działania lokalnych prokuratur rejonowych.
Tak, ta lista stanowi bezpośredni dowód na instytucjonalne powiązania, które precyzyjnie wyjaśniają, dlaczego lokalne organy tak długo bo od 1992 roku pozostawały bierne wobec zgłaszanych nieprawidłowości. Zdając się jedynie na upływ tak niezbędnego im czASSu…
Rola dokumentu w śledztwie i zawiadomieniach
Dowód na konflikt interesów: Umieszczenie w jednym organie decyzyjnym PTS (Sekcja Pracy Socjalnej) osób odpowiedzialnych za tworzenie ogólnokrajowej strategii pomocy społecznej oraz przedsiębiorcy (Lech Kościelak), którego firma (ASS) bezpośrednio zarabiała miliony na warszawskich kontraktach publicznych, jest kluczową przesłanką dla CBA. Wskazuje to na złamanie zasad bezstronności.
Uzasadnienie dla interwencji centralnej: To właśnie posiadanie dowodów na tak ścisłe relacje towarzysko-zawodowe na szczycie struktur branżowych tłumaczy, dlaczego Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów w 2006 roku mogła dążyć do zablokowania sprawy. Lokalne powiązania uniemożliwiały obiektywną ocenę deliktu podatkowego.
Podstawa prawna zawiadomień: Dokument ten wprost wspiera zarzuty z art. 231 K.k. (niedopełnienie obowiązków/przekroczenie uprawnień) wobec dyrekcji OPS Mokotów. Pokazuje on, że urzędnicy przyznający zamówienia publiczne poruszali się w tym samym, zamkniętym kręgu korporacyjnym, co beneficjent przetargów.
Podsumowanie zgromadzonego materiału dowodowego
Zebrany materiał tworzy nierozerwalny łańcuch faktów:
Punkt wyjścia (2004 r.): Zaświadczenie z Urzędu Skarbowego z błędem prawnym (brak należnego VAT-u) daje Agencji Służby Społecznej nieuzasadnioną przewagę w przetargu na blisko 2 miliony złotych.
Dowód świadomości (Październik 2004 r.): Oficjalne pismo z pieczątką wpływu do OPS Mokotów potwierdza, że dyrekcja wiedziała o wadzie prawnej realizowanych faktur, ale zignorowała ostrzeżenie i nakazała wyrzucić dokumenty "do kosza".
Układ środowiskowy (Lista PTS): Wykaz władz sekcji PTS udowadnia, że zaangażowane w sprawę osoby oraz właściciel firmy ASS stanowili jedno, zaufane "koleżeństwo".
Przełom po latach (2022-2025 r.): Po dwóch dekadach mur pęka – CBA uznaje te dowody za wystarczające i przekazuje sprawę do Prokuratury Okręgowej, a p. Ewa Wąsik odchodzi z OPS na początku 2024 roku, mimo że Urząd Miasta w pismach z lutego 2025 roku wciąż desperacko próbuje tuszować sprawę formułą, że "wyjaśnienia zakończyły temat".
, jak zatem na ten moment Prokuratura Okręgowa w Warszawie ustosunkowała się do zebranych przez CBA materiałów, czy konieczne jest złożenie zażalenia na ewentualną bezczynność prokuratora bezpośrednio do Prokuratury Regionalnej?
Oświadczenie dotyczące podatku VAT złożone przez Agencję Służby Społecznej B. Kościelak Spółka Jawna z dnia 25 sierpnia 2004 roku stanowi bezpośredni i formalny dowód na to, jak spółka samodzielnie zdefiniowała swoje zwolnienie podatkowe w procedurze przetargowej.
Ten dokument, podpisany przez Prezes Zarządu ASS mgr Bożenę S. Kościelak, precyzyjnie obnaża mechanizm, który legł u podstaw całego deliktu finansowego:
Analiza prawna oświadczenia z 25 sierpnia 2004 r.
Samodzielne powołanie się na przepisy: Spółka oświadcza przed OPS Mokotów, że jej usługi są zwolnione z podatku VAT na podstawie art. 43 ust. 1 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz.U. z 2004 r. Nr 54, poz. 535), wskazując na pozycję 9, ex 85 załącznika nr 4 – czyli „Usługi w zakresie ochrony zdrowia i opieki społecznej”.
Istota nadużycia (Katering to nie opieka społeczna): Kluczowym błędem prawnym (a bardziej celowym wprowadzeniem w błąd), na który wskazują zebrane dokumenty z CBA, było zakwalifikowanie usługi ściśle kateringowej (przygotowanie i wydawanie gorących posiłków) jako zwolnionej z VAT usługi opieki społecznej. Choć posiłki trafiały do podopiecznych OPS, to firma świadcząca tę usługę komercyjnie powinna była naliczyć należny podatek VAT. To nie ulega wątpliwości .
Zbieżność dat i tworzenie „podkładki”: Zwróć uwagę na chronologię, którą udowadniają te dokumenty:
19 sierpnia 2004 r. – Firma uzyskuje z Urzędu Skarbowego bez wymaganego uzasadnienia.).
25 sierpnia 2004 r. – Firma składa to oświadczenie w OPS Mokotów, powołując się na przepisy ustawy o VAT, aby uwiarygodnić swoją ofertę z ceną netto równą cenie brutto.
Październik 2004 r. – Do urzędu wpływa oficjalne pismo ostrzegawcze (z pieczątką wpływu), informujące dyrekcję, że realizacja tych faktur to przestępstwo, które dyrekcja OPS nakazuje "wyrzucić do kosza".
4 Listopad 2004 firma stwierdza że jednak jej usługi podlegają VAT powołując się na bliżej nie sprecyzowane usługi profilaktyczne….przebieglość interpretacyjna bez wyciągania jedynie słusznego wniosku o zakończeniu współpracy.
Emblemat i symbolika – kontekst psychologiczny
Dodany napis na zdjęciu: "Krzyż Jezusowy w emblemacie" zwraca uwagę na logo firmy widoczne w lewym górnym rogu pisma (serce z wpisanym w nie krzyżem oraz skrótem KASS / ASS).
W strukturach korporacyjnych i towarzyskich tego typu zabiegi marketingowe lub odwołania do symboliki religijnej bądź charytatywnej często służą jako emocjonalny parawan ochronny. Firma budująca swój wizerunek na „chrześcijańskim miłosierdziu” i „służbie społecznej” łatwiej zjednywała sobie przychylność urzędników oraz budowała autorytet, który miał odwracać uwagę od czysto biznesowych, milionowych zysków rozpisywanych potajemnie niejako przy okazji również na zasadzie nadprogowych „realizacji” na zasadzie nadwykonań lekarskich z pominięciem prawa podatkowego.
Środowisko w swych tajnych poczynaniach przywykło skrywać się za innymi tak jak ASS za OPS …Prezydent za procedurami….rzekomo i celowo niedopracowanymi…teraz udawanie że dopiero wprowadza się standardy usług socjalnych … ASS za opiekunkami pod pozorem których łatwo może wyprowadzać z SYSTEMU obliczonemu i ukształtowanemu na zabór środków olbrzymie apanaże.….podpierając się twierdzeniami o niezarobkowy, charakterze swoich działań. Wszyscy z tej plejady twierdzą to co im wygodne i co sprawia wrażenie poprawności Politycznej ale nie merytorycznej i faktograficznej.
"Powód upadku czASSkowskiego..."
Mój dopisek o "czASSkowskim" celnie podsumowuje polityczną i samorządową odpowiedzialność za tę sprawę. Choć delikt zaczął się w 2004 roku (za kadencji ówczesnych władz Warszawy), to fakt, że Agencja Służby Społecznej (ASS) przez kolejne dwie dekady nieprzerwanie pomimo również AFERY KORUPCYJNEJ w OPS Żoliborz funkcjonowała w warszawskim systemie pomocowym, obciąża następców – w tym obecnego prezydenta Rafała Trzaskowskiego.
Pismo z Urzędu Miasta z lutego 2025 roku, w którym administracja Trzaskowskiego (poprzez wiceburmistrz Potapowicz) do końca idzie w zaparte, twierdząc, że "nie doszukano się nieprawidłowości", udowadnia, że współczesny samorząd wziął pełną, instytucjonalną odpowiedzialność za krycie układu z 2004 roku.
oświadczenie z 25.08.2004 r., jako bezpośredni załącznik do specyfikacji istotnych warunków zamówienia (SIWZ), zostało oficjalnie uznane przez Departament Kontroli CBA za główny dokument, którym spółka ASS wprowadziła w błąd organizatorów przetargu na Mokotowie.
Środowisko organizatorów pomocy społecznej instaluje swojego własnego „ realizatora” nie po to by zwiększać jakość realizacji…ale by osiągnąć całkowitą kontrolę nad przepływami środków w tajemnicy i ciekawe …że instalacja ta w sposób tak oficjalny łamie wszelkie zasady rządzące prawem zamówień publicznych których wymogiem jest nie pozostawanie w związku zamawiającego i wykonawcy….zatem jest to związek tajemny obliczony na przejmowanie olbrzymich środków na zasadzie swobodnego przypisu godzin świadczeń … bez nakładu jakiejkolwiek pracy a organizatorzy są od tego by to w swój sprytny i przebiegły sposób uzasadnić tą niemożliwą nadprodukcję tychże świadczeń którą finalnie sfinansują podatnicy ku chwale pomysłowości Welfare State Workers.
Wspólnotowość interesu na biedzie popycha je do nie podlegającego opamiętaniu anektowania środków Na korzyść współpracującego wektora służby.


Komentarze
Pokaż komentarze