Radosna nowina z samego rana mnie napadła. Województwo wielkopolskie, a niewykluczone, że i inne zachodnie województwa, chcą się wypisać z przekazanej im półtora roku temu przewozowej spółki.
Ruch w pierwszej chwili może się wydawać groźny. Po zdezintegrowaniu ogólnopolskiej siatki połączeń równia zrobi się na prawdę pochyła. Co za traf. Do „dziury” jaką jest obsługiwane przez własną spółkę województwo mazowieckie, dołączają tworzące swoje przewozowe spółki – oficjalnie – województwo wielkopolskie, a nieoficjalnie dolnośląskie i śląskie. Rzut oka na mapę i widać czym może się to skończyć.
Może ale nie musi. Wystarczy znaleźć chętnego na udziały niechętnego (na razie oficjalnie jednego) samorządu. Wystarczy, że chętny będzie z niepolskiej części UE.
Jaki plan dla zarządu samorządowego przewoźnika? Dokładnie taki sam jaki w biznesplanie ostatniego zarządu pod poprzednim właścicielem. Zaniżać koszty, zawyżać przychody. Żeby renegaci nie mogli wyjść ze spółki przez umorzenie udziałów bez wyskoczenia z konkretnej kasy. Żeby musieli te udziały sprzedać. Czechowi, Francuzowi, Niemcowi albo innemu niepolskiemu UEuropejczykowi.
Skończą się dziwne akcje MI, UTK i PKP. Komisja Europejska nie lubi dyskryminowania kapitału względem miejsca pochodzenia. Bardzo nie lubi. Jakieś zatrudnienie dla Zakładów Przewozów Regionalnych z terenów secesjonistów będzie trzeba znaleźć. Co za traf – z teatrzyku chcą się wypisać zachodnie, zamożne, generujące spore potoki pasażerów województwa. InterRegio i RegioEkspresy będą jak znalazł.
Ciekawe, czy przy zagranicznym udziałowcu, kontynuowane będą systematyczne, sprawiające wrażenie skoordynowanych, działania. Czasami wątpliwe, czasami więcej niż wątpliwe. Praktycznie wszystkie komentowane jako, w dziwny sposób, sprzyjające pewnemu przewoźnikowi wybierającemu się nieustannie na giełdę. Przewoźnikowi, który chce kupić – również dzięki sankcjonowanemu i dotowanemu monopolowi na najbardziej opłacalnych trasach – nowoczesne składy. Choć już wiadomo, że raczej nie pojawią się one przed Euro2012.
Oj, jakby się znalazł zagraniczny chętny na niechciane przez, co najmniej, województwo wielkopolskie udziały w Przewozach Regionalnych, zakrzyknę za transportowym klasykiem z drugiej strony województwa: buhahahahahaha.
Będę miał jednak poważny problem. Czy na autorów i egzekutorów polskiej kolejowej reformy patrzeć jak na kolegialnego Konrada Wallenroda, czy może jak na gang Egona Olsena.


Komentarze
Pokaż komentarze