Robi się coraz ciekawiej. Ledwo wczoraj chęć sprzedaży udziałów w Przewozach Regionalnych (PR) ogłosiła Wielkopolska, a już dzisiaj województwo mazowieckie dokłada do sygnalizowanych wcześniej swoich udziałów w tej spółce, własnego przewoźnika czyli Koleje Mazowieckie (KM).
Nie można oczywiście wykluczyć, że jest to jakaś gra samorządów z rządem.
Załóżmy jednak, że znajdą się chętni na udziały w którejkolwiek ze spółek. Inwestycja, żeby miała sens, musi się zwracać. W przypadku przewozów realizowanych na zlecenie samorządów jest to zysk taki sobie. Unijne przepisy dopuszczają tak zwany godziwy zysk na poziomie 6%. Lepiej można wyjść na obligacjach. Patrząc na przychody obu spółek (KM - ok. 400 milionów, PR ok. 2 miliardy) ewentualne kwoty godziwych zysków też nie robią większego wrażenia.
Ale pieniądz jest nie tylko w przewozach dla samorządów. Nie zapominajmy o potencjale w rynku przewozowym jaki pokazały InterRegio. Wystarczy kilkadziesiąt używanych składów zespolonych albo kilkadziesiąt lokomotyw i kilkaset wagonów by zaproponować polskim pasażerom o wiele lepszy standard za niewiele większą cenę niż tak zwane "morusiowe kible". Przy czym istotną kwestią jest sposób zasilania pociągów poruszających się po Polsce: 3 tysiące woltów napięcia stałego. Czyli tak jak w części Czech, Słowacji, we Włoszech, Hiszpanii czy w Belgii. Tutaj jest drugie potencjalne źródło lepszego zwrotu z inwestycji. Zwłaszcza jeżeli ktoś planuje wymianę taboru.
Biorąc pod uwagę, że Ustawa o zbiorowym transporcie publicznym jest dopiero na etapie sejmowej podkomisji, układ Chałubińsko - Szczęśliwiecko - Grójecki nie bardzo ma jak formalnie się przyczepić do jeżdżących komercyjnie przewoźników. W przypadku kapitału obcego Komisja Europejska nie będzie się pieścić.
Co to może oznaczać? Na przykład to, że flagowy okręt Grupy PKP, czyli Intercity mógłby zacząć się rozglądać za turystycznymi wąskotorówkami i taborem dla nich a nie nowymi składami zespolonymi.
Przy założeniu, że znajdują się chętni na obu przewoźników robi się jeszcze ciekawiej. Ale o tym innym razem, bo sprawa zahacza o ... PKP Cargo.
Dlatego nie można również wykluczyć, że jest to jakaś gra samorządów z PKP S.A.


Komentarze
Pokaż komentarze