Olgierd Jedlina Olgierd Jedlina
57
BLOG

Jaka kolej, taki rzecznik

Olgierd Jedlina Olgierd Jedlina Gospodarka Obserwuj notkę 2

Kolejowym półświatkiem wstrząsnęła dzisiaj wieść straszliwa. „Spadło, spadło, strasznie spadło!” obwieścił Rynek Kolejowy.

Ogólna wymowa jest taka, że kolej w I kwartale bieżącego roku kolej straciła, w porównaniu do odpowiadającego okresu roku ubiegłego, 6,8 miliona pasażerów. W mniej groźnych jednostkach, oznacza to, że kolej straciła średnio 76 tysięcy pasażerów dziennie.
Biorąc jednak pod uwagę iż:
1.      naprawdę groźnie wyglądające spadki ma Intercity – nieco ponad 4 miliony pasażerów;
2.      naprawdę groźne spadki zanotował przewoźnik „dedykowany” połączeniom dalekobieżnym;
3.      naprawdę duży, dalekobieżny szczyt (Wielkanoc!) przypadał rok temu w innym kwartale;
można przestać się bać. A na pewno bać się mniej.
 
Czujne służby prasowe PKP Intercity, nazywane przeze mnie pieszczotliwie i prywatnie departamentem dezinformacji i propagandy, oceniły „trynd” jako wynik niezdrowej, by nie powiedzieć niedopuszczalnej, by nie rzec „opartej na kanibalizmie”, konkurencji. Na kolejowym rynku oczywiście:
Wyniki wskazują na to, że na polskim rynku kolejowych przewozów pasażerskich mamy do czynienia z modelem konkurencji, który jest nieefektywny i nie stymuluje wzrostu przewozów. Konkurencja jest dobrym zjawiskiem, ale nie wtedy, gdy staje się celem samym w sobie.
Patrząc na liczby bezwzględne – nawet się zgadza. Intercity zanotowało czteromilionowy spadek liczby pasażerów. Przewozy Regionalne jako argument za InterRegio podają cztery miliony pasażerów korzystających z „kanibalistycznych” połączeń.
Tyle, że zgadzało się do 18-tej, kiedy to Rynek Kolejowy zamieścił kolejny komentarz wiadomych służb:
Rzecznik Prasowy PKP Intercity, Paweł Ney, zwraca także uwagę na fakt zmiany w metodologii tworzenia statystyk przewozowych. – W tym roku liczba pasażerów korzystających z ulgi 80 i 99 procent spadła o 2,5 mln osób.
Przeliczmy. Cztery miliony minus – przeszacowane niesłuszną metodologią – dwa i pół daje debet na poziomie półtora miliona. Patrząc na pierwszy tych samych służb komentarz – „wcięło” cztery.
No to gdzie jest dwa i pół miliona pasażerów, których nie było ani w TLK, ani w „morusiowych kiblach”?
No przecież nie w panaaronowych busach! Nawet jakby autobusowe przystanki do wyklepania sprowadzali, to nie ma takiej możliwości, żeby przewieźć taką liczbę pasażerów przy pomocy tych wyklepanych przystanków.
Ci pasażerowie siedzą w domach, albo ruszają się – jak już naprawdę muszą – po asfalcie. Dokładnie tak jak ja oraz pół miliona innych, odciętych przez PKP Intercity od kolei, okolicznych mieszkańców.
 
Jest też druga, mniej zabawna konkluzja, która – mam nadzieję – nie spali przygotowywanej w mozole prywatyzacyjnej strategii PKP Intercity.
Otóż najwięcej na akcjach przewoźnika będą mogli zarobić ci, którzy odpowiednio wcześnie wejdą w posiadanie informacji o zmianie na stanowisku rzecznika spółki. A jeszcze więcej, na instrumentach pochodnych, zarobią ci, którzy wiedzą, iż w wielkiej kolejowej rodzinie oznacza to wycofanie się na z góry upatrzone pozycje. Do jakiegoś zarządu albo innej rady nadzorczej.
 
Ministrze Grabarczyku, jego zastępco, Engelhardtcie oraz prezesie Wachu: nie idźcie tą drogą. Zagroźcie oddaniem taboru z pakietem. Albo tylko samego rzecznika.
Moraczewski wymięknie. Zapewniam. 

»... Jednym z Polokoktowców jest Olgierd Jedlina, redaktor pisma "Pasikonik", żyjący spokojnie w swoim poukładanym świecie z narzeczoną Ewą. Jego spokój burzy schwytanie jego przyjaciela Adasia przez agentów Kilkujadka. Adasiowi udało się samodzielnie stworzyć formułę Kingsajzu, co może przynieść Polokoktowcom trwałe bezpieczeństwo, jednak dla Adasia staje się przyczyną zguby...« (http://www.zgapa.pl/zgapedia/Kingsajz.html)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Gospodarka