Polska Powiatowa Polska Powiatowa
60
BLOG

Łazy. Konduktorze łaskawy jak najszybciej do Warszawy.

Polska Powiatowa Polska Powiatowa Społeczeństwo Obserwuj notkę 1
Łazy. Sześciotysięczne miasteczko w powiecie zawierciańskim, na skraju województwa śląskiego. Kiedyś dumnie żyjące z kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, dziś przypominające raczej poczekalnię, z której pociągi odjeżdżają tylko w jednym kierunku – w stronę lepszego świata, bez biletu powrotnego.

Zwijanie Polski w cieniu wielkich aglomeracji

Lata 90. i wielka transformacja gospodarcza zostawiły na Górnym Śląsku i w Zagłębiu krwawiącą ranę. Zamknięto kopalnie, zlikwidowano huty, a w zamian rzucono ludziom ochłapy w postaci montowni i magazynów, w których człowiek jest tylko trybikiem, tańszym w utrzymaniu niż zachodnioeuropejski robot.

Wielkie miasta tętnią życiem, pną się w górę szklanymi wieżowcami i licytują na kilometry nowych ścieżek rowerowych. W telewizji śniadaniowej słyszymy o sukcesie polskiej transformacji, o rosnącym PKB i o tym, że doganiamy Zachód. Ale wystarczy zjechać z głównej autostrady, odjechać kilkadziesiąt kilometrów od roześmianych centrów Wrocławia, Krakowa czy Warszawy, by zobaczyć inną Polskę. Polskę, która nie dogania nikogo. Polskę, która po cichu, z dala od kamer, po prostu umiera.

Oglądając krajobraz tego miasteczka, nie sposób opędzić się od myśli, że to scenografia do postapokaliptycznego filmu. Tylko że to dzieje się naprawdę. Gospodarka w takich miejscach to fatamorgana. Złote lata dawnej Huty Katowice to prehistoria, a lokalny rynek pracy to ponury żart. Gdzie pracować? W państwowej spółce kolejowej, gdzie – jak niesie gminna wieść – bez „znajomości” nie ma co składać CV? A może w agencji na „śmieciówce” przy segregacji odpadów? Zostają dojazdy. Codzienna, wyczerpująca wędrówka ludów do Dąbrowy Górniczej, Sosnowca czy Katowic. I tu pojawia się pułapka współczesnej biedy: przy rosnących kosztach paliwa i transportu oraz marnych pensjach, praca z dala od domu staje się powoli nieopłacalna. To błędne koło, z którego nie ma ucieczki.

Problemy społeczne

Młodzi ludzie, a zwłaszcza młode kobiety, uciekają stąd przy pierwszej okazji. Wyjeżdżają na studia i nigdy nie wracają, bo i do czego? Do pustostanów zarastających chwastami? W efekcie na miejscu zostaje nienaturalna nadwyżka samotnych mężczyzn. A tam, gdzie jest brak perspektyw, samotność i beznadzieja, tam natychmiast pojawia się najwierniejszy towarzysz polskiej prowincji – alkohol. 

Do tego dochodzi proza życia, która w dobie „ekologicznej transformacji” staje się gwoździem do trumny dla najuboższych. Wielkomiejskie elity nawołują do dekarbonizacji, co samo w sobie jest słuszne, bo wszyscy chcemy oddychać czystym powietrzem. Ale na prowincji brzmi to jak wyrok. Minęły czasy, gdy dom można było ogrzać byle czym – mułem, drewnem czy, niestety, śmieciami. Dziś koszty legalnego, ekologicznego ogrzewania przy niskich emeryturach i głodowych pensjach są absolutnie druzgocące. Ludzie dosłownie marzną we własnych, rozpadających się domach.

Co dalej?

Jaka przyszłość czeka Łazy i dziesiątki, a może setki podobnych miasteczek na Śląsku, w Zagłębiu i w całej Polsce? To nie będzie powolna rewitalizacja ani napływ hipsterów szukających tanich loftów. Te tanie, zapuszczone nieruchomości,  staną się co najwyżej sypialniami dla najtańszej siły roboczej z Azji czy Afryki pracującej w Dąbrowie Górniczej czy Zawierciu. Miasteczka takie jak Łazy zamienią się w tranzytowe noclegownie, bez lokalnej tożsamości, bez kultury, bez więzi społecznych. W Łazach już czuć zbliżający się koniec. Tu nie będzie już tak samo. Nadchodzi niepewna przyszłość.



Opis rzeczywistości wymierającej Polski z XXI wieku

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo