Polska Powiatowa Polska Powiatowa
117
BLOG

Czy młodzi bezrobotni Polacy pojadą walczyć za Ukrainę?

Polska Powiatowa Polska Powiatowa Gospodarka Obserwuj notkę 13
Z jednej strony – dramatycznie kurczący się rynek pracy dla osób bez doświadczenia i rosnące statystyki bezrobocia w całym kraju. Z drugiej – zniesienie przez państwo polskie kar za służbę w ukraińskich siłach zbrojnych. Czy dla części młodych, sfrustrowanych polskich mężczyzn, pozbawionych perspektyw we własnym kraju, wyjazd na wojnę za wschodnią granicę stanie się desperacką alternatywą zawodową?

Gdy rynek pracy nie rozpieszcza

Aby zrozumieć ten dylemat, trzeba najpierw spojrzeć na brutalną rzeczywistość polskiego rynku pracy. Czasy, gdy pracodawcy rozważali niedoświadczonego kandydata, najwyraźniej odeszły w zapomnienie, a uderzenie kryzysu najmocniej odczuwają osoby wchodzące na rynek pracy. Jak alarmują analitycy i urzędnicy, zjawisko to przybiera na sile: "juniorzy" dosłownie wypadają z rynku pracy. Firmy tnąc koszty rekrutacji i wdrożeń, poszukują wyłącznie gotowych do pracy specjalistów z kilkuletnim doświadczeniem. Osoby młode, tuż po szkole czy studiach, zderzają się ze ścianą, wysyłając setki aplikacji bez odzewu.

Sytuacja wygląda jeszcze mroczniej z dala od wielkich metropolii. Symbolem tego kryzysu stało się ostatnio Podkarpacie. W powiecie brzozowskim stopa bezrobocia przekroczyła barierę 21 procent. Statystyki miejscowego urzędu pracy bywają szokujące – na jedną dostępną ofertę zatrudnienia przypadało tam ponad 1800 zarejestrowanych bezrobotnych. W takich warunkach znalezienie jakiejkolwiek, nawet najniżej płatnej pracy, graniczy z cudem, a pojęcie "budowania kariery" traci rację bytu. To rodzi ogromną frustrację i poczucie wykluczenia, zwłaszcza wśród młodych mężczyzn.

Abolicja od rządu podpisana przez prezydenta

Do niedawna każda decyzja o zaciągnięciu się do obcego wojska wiązała się w Polsce z potężnym ryzykiem prawnym. Zgodnie z art. 137 Kodeksu karnego, służba w zagranicznej armii bez uprzedniej, trudnej do uzyskania zgody polskich władz (MON i MSWiA), groziła karą od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Strach przed powrotem do kraju w kajdankach powstrzymywał wielu potencjalnych ochotników.

Sytuację radykalnie zmieniła jednak ostatnia decyzja prezydenta RP, który podpisał ustawę abolicyjną. Nowe przepisy de facto zdejmują odpowiedzialność karną z obywateli polskich, którzy po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji (od 2014 roku) zdecydowali się podjąć służbę w Siłach Zbrojnych Ukrainy. Państwo polskie, uznając specyfikę i wagę tego konfliktu dla własnego bezpieczeństwa, postanowiło puścić ten czyn w niepamięć. Wyjazd obywatela Polski na ukraiński front przestał być traktowany jak przestępstwo podlegające ściganiu.

Ukraiński mundur od zaraz?

Z perspektywy sfrustrowanego rynkiem pracy dwudziestokilkulatka kontrast jest uderzający. Podczas gdy w Polsce pracodawca potrafi odrzucić kandydata na asystenta z powodu braku kilku lat doświadczenia, za Bugiem funkcjonuje system, który wchłania ochotników natychmiast.

Międzynarodowy Legion Obrony Terytorialnej Ukrainy (oraz inne jednostki SZU) posiada zorganizowane, oficjalne procedury naboru obcokrajowców. Informacje o tym, jak złożyć dokumenty, odbyć rozmowę i podpisać oficjalny kontrakt wojskowy, są powszechnie dostępne na stronie internetowej: https://ildu.mil.gov.ua/pl/news/jak-dolaczyc-do-miedzynarodowych-legionow-obrony-ukrainy. Wojsko ukraińskie informuje, że zapewnia swoim żołnierzom wyposażenie, szkolenie oraz regularny żołd, który – zwłaszcza z perspektywy prowincjonalnej Polski – może stanowić znaczący zastrzyk gotówki. W zbrojnych jednostkach Ukrainy walczy już wielu Polaków.

Kto pojedzie na wojnę?

Czy zatem brak konsekwencji w połączeniu z biedą i bezrobociem wywołają masowy exodus młodych Polaków do ukraińskich okopów? Z pewnością decyzja o wyjeździe na wojnę o wysokiej intensywności – gdzie ryzyko śmierci, trwałego kalectwa i zespołu stresu pourazowego (PTSD) jest skrajnie wysokie – rzadko bywa podyktowana wyłącznie motywacjami finansowymi. W większości przypadków kluczowa pozostaje motywacja ideologiczna, chęć obrony wolności, nienawiść do rosyjskiego imperializmu lub po prostu poszukiwanie ekstremalnej adrenaliny i głębokie zainteresowanie wojskowością.

Nie można jednak wykluczyć, że w zjawisku zwanym "turystyką wojenną" czynnik ekonomiczny i społeczny zacznie odgrywać większą rolę. Dla części osób, które w Polsce czują się całkowicie zepchnięte na margines, wojsko ukraińskie może oferować poczucie przydatności, braterstwo, strukturę i cel, którego polski rynek pracy odmawia im na starcie.

Fakt, że w ogóle rozważamy wyjazd na brutalną wojnę jako teoretyczną "alternatywę" dla krajowego bezrobocia, jest niezwykle gorzką pigułką do przełknięcia. To potężny sygnał ostrzegawczy dla polskich decydentów i pracodawców. Jeśli państwo i gospodarka nie znajdą sposobu na zagospodarowanie potencjału wchodzącej w dorosłość generacji mężczyzn, będą oni szukać swojego miejsca i szacunku poza rynkiem pracy – czasem wybierając ścieżki najbardziej skrajne i niebezpieczne z możliwych.

Opis rzeczywistości wymierającej Polski z XXI wieku

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Gospodarka