1 obserwujący
70 notek
25k odsłon
121 odsłon

Baśń o samorealizacji

Wenus z Miną (Zosia Samosia) autor Jan Wieczorek
Wenus z Miną (Zosia Samosia) autor Jan Wieczorek
Wykop Skomentuj

W dobie współczesnej najbardziej popularnym mitem serwowanym niemal całej ludzkości, jest opowieść o samoistnej samorealizacji. Temat ten wdrażany jest do naszych głów zarówno przez kręgi naukowych materialistów, skupiających się jedynie na „szkiełku i oku”, jak i też przez rozmaite wątki pseudoduchowe, które w praktykach religijnych upatrują czynnika zbliżającego człowieka do formy samozbawienia przy pomocy praktyk samodoskonalenia się.

Kosmogonia współczesnego świata jest jak baśń dla dzieci, którym wieczorami czyta się bajki o samoistnym samorealizującym się świecie powstałym z tzw. „osobliwości” tj.:, niedającym się określić stanie wszechświata takim, jakim my go widzimy, przed tzw. wielkim wybuchem.

W praktyce uczymy się w domach i szkołach, a nawet i na uczelniach całego zestawu niepotwierdzonych faktami teorii, które każą nam wierzyć w osobliwość, tak samo jak w jakieś bóstwa lub prawdy absolutne. Ze względu na paradygmaty naukowo-kulturowe i nagłośnione przez media autorytety naukowców, spełniających współcześnie rolę cywilizujących ziemie kapłanów, nie jesteśmy już w stanie zreflektować się nad tym, że wiara w samoistną i samorealizującą się osobliwość, jest z rodzaju pseudoteorii o tzw. płaskiej ziemi lub o wpływie konstelacji gwiazd na nasze życie, co nazywamy horoskopem.

Baśń o samorealizacji, jest tak naprawdę jedną i tą samą ideologią, która rozprzestrzeniała się niemal na całe doznanie bytu i rzeczywistości. Jak już wspomniałem punktem startowym jest stan przed wielkim wybuchem – „osobliwość”, czyli rzecz, o której nikt nic nie może przecież mądrego powiedzieć, a już na pewno naukowo ustalić, dlatego zwolennicy tej teorii opierają się jedynie na wierze w taki stan rzeczy, a nie na faktach, nie ma, więc powodu windować tej teorii ku rejonom sprawdzalnej nauki, gdyż badacze mogą jedynie w tej kwestii snuć domysły, dywagować, bredzić i wytwarzać narracje baśniowo-mitologiczne.

Co było przed osobliwością, pozostaje już dla przeciętnego człowieka, rzeczą trudną do ustalenia, a przez to niegodną refleksji. Kolejno jak wiemy współczesna nauka lansuje od ponad 200 lat teorię ewolucji, która jeśli rozłożyć ją na czynniki proste zakłada samorealizujący się układ poszczególnych odniesień. I tak najpierw same w wyniku spróbuj, a może wyjdzie, powstają atomy, kolejno kosmos, galaktyki, układy planetarne, ziemia, magnetyzm, atmosfera, ciśnienie, związki chemiczne zwane aminokwasami („zupa prebiotyczna”)  etc. i na samym końcu życie. W wyniku tej samorealizacji życie powstaje z form prymitywnie prostych, aby przez miliardy lat przybrać formy współczesne inteligentne i samo się realizujące. Mało się kto też krytycznie zastanawia ile czasu w tej koncepcji trzeba było, aby np. ze ślimaka odciśniętego w skamienielinie powstał człowiek. Ponieważ w tej koncepcji potrzeba dużo wiary, aby uwierzyć w makroewolucjonizm, dlatego też ten samorealizujący się projekt podlega zabiegom kosmetycznym mającym go uwiarygodnić, polegającym na rozłożeniu w abstrakcyjnym czasie i przestrzeni (miliardy lat, tego samego punktu odniesienia w regule uniformizmu i miliardy lat świetlnych potrzebnych do pokonania przez nas istniejących normalnie rozciąganych odległości kosmicznych) analizy wszechrzeczy.     

W wyniku takiego mityczno-baśniowego zabiegu: - dawno, dawno temu, jak w klasycznej bajce, przeciętny umysł człowieka nastawia się na przyjecie narracji polegającej raczej na pseudonaukowej hipnozie, niż na konkretach (np. brak ogniw przejściowych), przecież to wszystko samo stało się tak dawno, że wszystko mogło się zdarzyć, by coś, co nie umiało latać, nauczyło się latać; by coś, co nie umiało pływać, nie utopiło się, a raczej rozmnożyło się w wodzie i kolejno czmychało na drzewa, by stać się małpą i w dalszych procesach myślącym abstrakcyjnie człowiekiem.  

W wyniku teorii ewolucji życie dokonało samoistnej-samorealizacji, powstało samo z siebie, zresztą jak wszystko co nas otacza: materia, siły, żywioły, stany skupienia, zmysł, koncept, inteligencja, wszystko samo z siebie na zasadzie procesów ślepego samostanowienia w długich przestrzeniach czasowych z uwzględnieniem  przyjętego odniesienia w jednostajnym dozowaniu  warunków - uniformizmie, który pozwala  m.in. naukowcom na pomiary węglowe czy uranowe. W tej koncepcji teoretycznej ot paradoks, z jednej strony mamy uniformizm tj.: stałe warunki np. obecności węgla C14 w otoczeniu itd., a z drugiej zmienne ewolucyjne, a więc zmienna wynika ze stałej w samorealizacji.

Po odłożeniu na bok współczesnej kosmogonii, przekładającej się praktycznie na każdy aspekt współczesnego myślenia, z wyłączeniem chyba jedynie ot, paradoks lansowanego relatywizmu poznawczego, który stwierdza, że nie ma prawdy absolutnej, a co za tym idzie i teorii absolutnej wielkiego wybuchu i ewolucji. Zajmijmy się rzeczami prozaicznymi, czyli tym, co projektuje w zakresie tożsamości i ideologii niemal każdy człowiek, samorealizacja jest przecież projektem, który ma dać każdemu poprzez realizację naszych marzeń: szczęście, wolność i doskonałość.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale