1 obserwujący
70 notek
25k odsłon
352 odsłony

Czy Jezus Pochodzi od Małpy?

Jan Wieczorek Wszystko co Najważniejsze
Jan Wieczorek Wszystko co Najważniejsze
Wykop Skomentuj8

Na przestrzeni życia każdy z nas zastanawia się skąd się właściwie te życie wzięło, czy powstało samo z siebie w wyniku teorii ewolucji, czy też jest dziełem stworzenia. Z punktu naukowego (kulturoznawczego) interesujące może być pytanie, w co właściwie wierzą Polacy, którzy niemal w 90% deklarują katolicyzm.

We wcześniejszych tekstach próbowałem ukazać rozmaite opozycje, które wpływają na naszą tożsamość (prawda – fałsz, wartości duchowe – materializm itd.), w tym tekście ukaże zjawisko konformizmu (łac. conformo – nadaję kształt), który na potrzeby dostosowania się jednostki do społeczeństwa, wywiera na ludzi presję tradycji, religii, nauki i kultury.

W socjologii konformizm uważany jest za element socjalizacji, przystosowania się do życia w społeczeństwie i w grupie. Nakazuje on podporządkowanie się wartościom, zasadom i normom postępowania obowiązującym na danym terenie, w danej grupie społecznej.

W psychosocjologii podejmuje się m.in. badania na temat tego, jakim jednostka ludzka może ulec zaburzeniom w procesie szukania oparcia w grupie (społeczeństwie). Degeneracja procesu uspołecznienia socjalizacji jednostki ludzkiej w wyniku łamania norm wymaga wtedy np. kary więzienia i procesu resocjalizacji człowieka, należy jednak zadać sobie pytanie z wyższej półki, czy całe społeczeństwa, a nie jedynie jednostki ludzkie mogą brnąc w patologie i rozmaite aberracje i czy aby całe narody nie wymagają procesu naprawy „resocjalizacji”. - W naszych realiach jest to pytanie z zakresu czy np. naród Polski jest zainfekowany czy zdrowy ...

Odejście od wartości prezentowanych przez ogół nazywane jest dewiacją społeczną, nieprzystosowaniem do społeczeństwa lub w łagodniejszych określeniach nonkonformizmem lub antykonformizmem, może też być procesem alternacji, czyli zmianą grupy odniesienia (np. ktoś był katolikiem jak deklarowani wszyscy, a teraz jest biblijnym chrześcijaninem).

Wróćmy więc do deklaracji, czyli tego, że 90% Polaków deklaruje katolicyzm. Zastanówmy się zatem jak, to się ma do rzeczywistości, skoro wiadomo, że większość Polaków, jednocześnie uczona jest oprócz dogmatów katolickich, także wiary w teorię ewolucji, która jak wiemy wyklucza istnienie Boga.

Logika wskazuje, że w żaden sposób nie można pogodzić tych opozycji, choć nawet największe autorytety ze świata katolickiego m.in. papieże próbują pogodzić ewolucję z katolicyzmem .[1] Także w życiu niekiedy mamy sytuacje zero-jedynkowe, a nie odcienie szarości, które skłaniają nas do dokonywania wyborów np. biorę ślub, albo go nie biorę, a jeśli go nie biorę, to nie mogę mówić, że jestem po ślubie, natomiast jeśli tak mówię, to zwyczajnie kłamię.

Konformizm panujący w naszym kraju daje więc efekt natury zbiorowej wędrówki ku kłamstwie. Nie można być bowiem chrześcijaninem i zarazem ewolucjonistą, który nie wierzy w Boga, podobnie jak nie można być ateistą wierzącym w Boga, słowem należy coś wybrać, z tych dwóch opozycji: by być jak to mówi Biblia zimnym, albo gorącym, a nie pośrednim: letnim  i próbującym godzić ze sobą dwie zupełnie odmienne narracje w wytłumaczeniu np. śmierci i moralnego upadku człowieka. 

Mamy więc ukazaną opozycję: ateizm z teorią ewolucji kontra kreacjonizm zbudowany na biblijnym chrześcijaństwie. Przedstawiona opozycja, w wyniku konformizmu, który jest uleganiem, identyfikacją i introjekcją ukazuje prawdziwy stan naszego społeczeństwa, w większości deklarującego wiarę w Boga i równocześnie w większości przyjmującego wiarę w teorie ewolucji, a więc i w to, że człowiek pochodzi od małpy. Ten wzajemnie wykluczający się pogląd  jest prezentowany i komunikowany w nauczaniu kościoła i lansowany w mediach publicznych za sprawą hierarchii i inteligencji katolickiej. Postmodernistyczna nowo mowa  bez większej refleksji, na temat tego, co, jest logiką, wiarą, metodologią, prawem czy teorią, relatywizuje dziś wykładnie katolickiego nauczania, w których mamy całe zbiory rozmaitych zaprzeczeń, powodujące destrukcje fundamentów chrześcijaństwa, ale i odwrotnie pośmiewisko z Darwina, z którego próbuje się uczynić apostoła nowej oświeconej globalnej religii.

Wobec tak formułowanych dogmatów tj.: kulturowego zderzenia katolicyzmu z ateizmem, należy uznać, że mamy m.in. w Polsce nową jakość kulturową, która każe nam co roku masowo obchodzić święta Bożego Narodzenia, jak i święta Wielkanocne i jednocześnie wierzyć w to, że Jezus pochodzi od małpy, a ściślej, że uformował się on podobnie jak wszystko inne w wyniku teorii wielkiego wybuchu miliardy lat temu!    

Ta absurdalna sytuacja (odmiana nowego mitu kulturowego), jest tylko pozornie absurdalna, a to dlatego, że my, jako uczestnicy tego absurdu, nie rozumiemy, iż credem katolicyzmu wcale nie jest wiara w Boga i w to, co widnieje na kartach Biblii, a raczej jest nim reguła podporządkowania się na zasadzie konformizmu i tradycji instytucji religijno-politycznej budującej globalny autorytaryzm papieża i Watykanu, gdzie głównym punktem odniesienia credo nie jest Bóg, lecz reguła FIDES, tj.: wiernego i poddańczego podporządkowania się nauczycielskiemu urzędowi kościoła, który w wyniku zmiany warunków kulturowych podlega ciągłemu modelunkowi.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo