Póki co Tusk wygrywa na razie bitwy- ciekawe czy wygra wojnę. Biorąc pod uwagę bardzo pobłażliwie patrzące na ten rząd media jest to wiele prawdopodobne. Obserwując bowiem echa medialne „afery hazardowej” i „afery stoczniowej” można coraz częściej odnieść wrażenie że tym złym jest tak naprawdę Kamiński a ludzie PO, którzy może mają coś tam na sumieniu, lecz to przecież normalne- w końcu władza kusi- są przez niego gnębieni.
Coraz bardziej rozmywa się istota tej sprawy. Istotą jest to, że ktoś lekką ręką mógł- w dobie kryzysu- przepuścić kilkaset milionów złotych, ludzie władzy mogli na zamówienie półświatka chcieć załatwiać konkretne zapisy ustawy -po prostu mogli być uwikłani w mafijne interesy oraz w drugiej sprawie- sprawie stoczni i tajemniczego katarskiego inwestora- mogło dojść do nadużyć które nawet nie pośrednio ale bezpośrednio uderzają w naszą gospodarkę, bo przecież stocznie upadły, bo ludzie nie mają co z sobą zrobić, bo mógł to wszystko być po prostu pic na wodę fotomontaż.
Tymczasem tematem numer jeden w mediach jest to, czy Kamiński afery te ujawnił bo wiedział że go chcą usunąć? Nawet jeśli tak było to nie jest to takie istotne. Ujawnienie afer mogło być z tego powodu przyspieszone. Nie ukrywajmy- Kamiński na pewno robił wszystko by znaleźć haka na rząd- w końcu wywodzi się z opozycji. Najistotniejsze w tej sprawie jest to, że znalazł te haki... i to wcale nie małe. Nie są to haczki ale olbrzymie, wielgachne haki. Gdyby ludzie Tuska sprawowali władze tak jak należy, tak jak obiecywał wyborcom premier Tusk... Kamiński nie wpadł by na trop tak olbrzymich zarzutów bo by ich nie było. Jeśli natomiast informacje CBA się potwierdzą, okaże się ludzie Tuska realizowali raczej hasło „by żyło się lepiej mafii hazardowej”, „by rządziło się jak najdłużej Tuskowi”, a nie to pamiętne „by żyło się lepiej wszystkim”.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)