Podsumowując kończący się rok, trzeba bez wątpienia powiedzieć, że był on pełen uśmiechu.
Zimą rozbawiał nas do łez były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Rozbawiał swoją głupotą bo jak inaczej nazwać publiczne przyznawanie się do zdrady małżeńskiej i rzucanie swoich osobistych spraw na pożarcie wściekłym brukowcom. Ten nasz uśmiech był pewnie autentyczny, bo przez resztę roku patrząc na chocholi taniec polityków od lewa do prawa moglibyśmy raczej wzbudzać w sobie uśmiech przepełniony politowaniem.
O dziwo uśmiechu politowania nie przejawiali politycy. A powinni, patrząc na swoje własne zachowanie. Ich uśmiechy były pełne hipokryzji, szyderstwa i zadowolenia ze swojego cwaniactwa. Ton wszystkim uśmiechom nadawał uśmiech premiera. Donald Tusk z przyklejonym do twarzy, sztucznym, wykreowanym przez speców od wizerunku uśmiechem co rusz pojawiał się w mediach. Najpierw tym uśmiechem próbował zaklinać że kryzysu w Polsce nie ma, a potem z zadowoleniem oznajmił że Polska najlepiej poradziła sobie z Kryzysem (którego nie było???) Swoją drogą ta ostania kwestia była chyba jedyną która mogłaby wzbudzić w Polakach uśmiech z radości.
Uśmiechy na twarzy rządzących tuszowały ich głownie nieróbstwo. Przez ostanie miesiące nie przeprowadzono, ba nie przedstawiono nawet planu, żadnych konkretnych reform w ważnych dla Polski dziedzinach. Odpowiedzialnością za to obarczono Prezydenta, jednak statystyki jego wet i przyjętych ustaw mówią co innego, a po za tym trochę dziwnie mówić o blokowaniu reform przez Prezydenta, skoro rząd nawet propozycje nie przedstawiał. Co do samego prezydenta, to ten też cierpi na chorobę zwaną nieróbstwo: ma takie uprawnienie jak inicjatywa ustawodawcza, dziwne że z tego nie korzysta w obecnej sytuacji, choćby po to by inicjować publiczną debatę i tym samym pośrednio motywować rządzących do działania. Bo to działanie rządu, tak jak pisałem to tylko pozorowane ruchy, zwykłe administrowanie krajem, które czasem wprost wygląda na jedną wielką hucpę jak np. największa wpadka roku jaką była sprawa z mitycznym już katarskim inwestorem. Większa debata odbyła się chyba tylko w sprawie mediów publicznych, z powodu jednak złej woli polityków bierność tej kwestii doprowadzi pewnie do upadku tych mediów.
Rok 2009 to także jeszcze jedna będąca bardzo często na tapecie kwestia, kwestia spraw trudnych molarnie, związanych z bioetyką jak In vitro, czy sprawach związanych z aborcją i eutanazją- patrząc na kierunek zmian w tej kwestii w całej Europie trudno jest nie myśleć o tym z obawą, podobnie zresztą patrząc na kwestie dotyczące Chrześcijaństwa, które w imię źle pojętej tolerancji jest coraz bardziej atakowane przez budowniczych laicką Europę co dobitnie pokazuje sprawa z Krzyżem we Włoszech, ot podcinanie gałęzi na której nasza cywilizacja jest osadzona.
Patrząc z perspektywy Europy ważnym wydarzeniem było też bez wątpienia wejście w życie Traktatu z Lizbony. To wydarzenie jest różnie oceniane, wszystko według mnie zależy od sposobu z jaką dokument ten będzie interpretowany. Ja osobiście najbardziej boje się Karty Praw Podstawowych, która jest integralną częścią Traktatu, bowiem to po prostu bubel prawny którym uzasadnić można praktycznie wszystko.
Dużo było tych wydarzeń minionego roku, na koniec tradycyjna klasyfikacja według następujących kategorii:
Bogdan Wenta
[Trener Piłkarzy Ręcznych]


Komentarze
Pokaż komentarze (2)