Od 3 lat walczę o dostęp do dokumentacji medycznej. Sprawa jest zupełnie apolityczna. Chcę wykazac bład medyczny i fałszerstwo dokumentów. Dokumenty ważne są do mojego leczenia. W tydzień po tym, jak lekarz powiedzial mi, że ja symuluje chorobę, okazało sie, że jestem chory a on nie potrafił tej choroby zdiagnozowac. Jestem z małego miasta. Z Siedlec. Sprawa w ogóle dotyczy jednej ulicy. Mieszkam przy niej ja, lekarz ma przy niej gabinet, jeden z posłów też przy niej mieszka a nawet jeden sędzia. I policja jest też przy tejże ulicy. Na przedłużeniu ulicy jest też sąd a nawet więzienie. No i Pan Prezydent Kudelski urzęduje na przedłużeniu ulicy. Linia prosta ale sprawy makabrycznie pogmatwane.
Zbliżają się wybory. Oczywiście w programach wyborczych jest wszystko: ulice, śmietniki, elewacje, kanalizacje i dotacje. Kandydaci nie nabierają już ludzi na wysokie emerytury. A ja pomyślałem o moich sprawach. Od dawna są łamane prawa człowieka wobec mnie i czy to jest kwestia dla mojego lokalnego polityka jak w innych krajach. Co może mi zaoferować prezydent Wojciech Kudelski jako mój lokalny polityk? Czy ma coś w programie dla mieszkańców Siedlec w apekcie praw podstawowych? Poszedłem do Urzędu Miasta na rozmowę. Sekretarka trzymając telefon w ręce nieco wyszkolona w arogancji odmówiła mi zapisania mnie do Pana Prezydenta. Poczekałem jednak aż odłoży tą słuchawkę i dopiero wówczas przedstawiłem pokrótce sprawę a ona że mnie nie umówi.
W końcu przywołała jakiegoś człowieka, który w te pędy mnie odciągnął od sekretariatu. To rzecznik prasowy pana Kudelskiego. Paweł Mazurkiewicz - Inspektor ds. Komunikacji Społecznej się nazywa. Pierwsze pytanie moje było czy ma on uprawnienia reprezentowania wobec mnie prezydenta jako organu władzy. Powiedział że ma. Jest to wystarczające oświadczenie nawet jeśli nie ma i przekroczył posiadane kompetencje. Odbyła się rozmowa w sali, do której długo szukał klucza ale klucz się znalazł. Była tam jakaś sesja, zawierucha. Rozmowa skończyła się obietnicą, że ów porozmawia z panem Kudelskim i mnie powiadomi, czy umówi moje spotkanie z Prezydentem Siedlec - Wojciechem Kudelskim. Miał do mnie zadzwonić.
No i czekałem i sam zadzwoniłem. Powiedział, ze nie miał czasu się moją sprawą zając. Ów pan Mazurkiewicz. I że zadzwoni jak się zajmie. Numer telefonu ma. Ponieważ oświadczył, że reprezentuje prezydenta Kudelskiego jest to stanowisko także pana Kudelskiego.
Parę lat temu, gdy nie chciałem już by Symanowicz był prezydentem w Siedlcach sam pomagałem Kudelskiemu wygrać. Wygrał. Dziś dawni sprzymierzeńcy nie mogą się z nim spotkać... Jest kampania wyborcza. Prezydent Kudelski nie ma czasu dla wyborców? Dla mnie. Cóż Panie Prezydencie, nie będę czekał do końca wyborów, bo nie wiem, czy po wyborach będzie Pan miał dla mnie czas. Nie zależy już Panu na moim głosie?
Piszę o tym dlatego, żebyśmy byli świadomi, iż musimy glosować na tych, którym ufamy i którzy nas szanują. W sprawach mnie dotyczących otrzymałem wielką pomoc Pana Marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, Pana Posła Krzysztofa Tchórzewskiego. Poseł Tchórzewski przyjął mnie ot po prostu "z marszu". Akurat był w biurze poselskim miał chwilę wolnego czasu i porozmawiał. Podjął interwencję poselską. Obaj są z PiS-u. Pan Wojciech Kudelski zaś mnie w ogóle nie przyjął. Też jest z PiS-u. Czy mam mu ufać? Czy wyborca jest potrzebny Panu Kudelskiemu? A później będa komenatrze w mediach, że jak sondaże PiS idą w górę, to PiS nie ma czasu dla wyborców.
A później będą komentarze w mediach, że jak sondaże PiS idą w górę, to PiS nie ma czasu dla wyborców. Nie tego potrzebuje PiS Panie Prezydencie.


Komentarze
Pokaż komentarze