Nadeszło ciekawe stanowisko Ministra Zdrowia do mojej wiadomości, jakie przesłał Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu RP. Komisja bowiem prowadzi własną sprawę. Dokładnie przewodnicząca tejże Komisji posłanka Stanisława Prządka. Minister wskazuje - po zapoznaniu się z danymi, że wyczerpałem drogi uzyskania dostępu do dokumentacji do mojego leczenia, dla sądu i dla PZU. Podkreśla niewydanie dokumentacji sądowi i PZU niezależnie od moich starań na wnioski tychże organów i onstytucji. Konkluduje wskazując możliwość ukrywania dokumentów z mojego leczenia w przedmiotowym okresie przed wszystkimi. I podkreśla to w piśmie "ukrycie". Minister Zdrowia! Wedle prokuratorskich siedlczan pewnie głupi albo przestępstwo robi przeciwko lekarzynie. No bo pisze Sejmowi to co ja zrobiłem to pewnie Minister jest przestępca jak ja. Tak? Mamy zatem kolejne stanowisko organu Państwa o ukrywaniu mojej dokumentacji medycznej. Semeniukowa ma tę sprawę u siebie. Taka sędzia z Siedlec. Pewnie wedle niej lekarz nie ukrywa dokumenatcji a Minister Zdrowia durniem jest. A ja myślę, że tuszując przestępstwo ukrycia dokumentów Semeniuk sama dokona przestępstwa, które w moim wypadku jeste standardem w sądownictwie w Siedlcach. Prezes Sądu Okręgowego w Siedlcach Mirosław Sokólski nakłaniał mnie Pan do rezygnacji ze starań o dostęp do dokumentów medycznych koniecznych mi żeby się leczyć, koniecznych, żeby powstał dowód z opinii biegłego urologa dla sądu i żebym dostał odszkodowanie. Dlaczego to robił? Sprawa ukrycia dokumenatcji jest wieloaspektowa. Wąsak w Siedlcach udowodniła, że lekarz zniszczyl oryginalną dokumenatcję elektroniczną i sporządzził nową po zakończeniu leczenia mnie. Gdy się zorientowąła ukreciła z miejsca łeb śledztwu. Umorzyła. Pozyskała dowody prowadzące lekarza wprost do więzenia. Później Kempka uznała moje "zażalenie" za... "polemikę"! Co miałem wedel niej pisac w zażaleniu jak nie "polemikę" wykazujaca błędną decyzje? Dokonano przestępstwa tuszownia błędu medycznego fałszowania i niszczenia dokumentów. Zrobił to sędzia Banasiuk. Twierdziła za Wąsakową, ze lekarz nie drukowął zdjęc na wynikachh badań USG. Dziś już są dowody, ze popełniły przestępstwo: Banasiuk, Wąska i ta Kempka. No i się zrobił kłopot, bo trzebaby by sedzię wsadzic za kratki na 3 lata ale koeldzy nie pozwolą przcież. Zaczeto mataczy i kłamac o mojej dokumenatcji. Sędzia Agnieszka Tomasiewicz-Celińska okłamywała posła Krzysztofa Tchórzewskiego jakoby elkarz wydał dokumenatcję sądowi a nie wydał "innej dokumenatcji". Nic nie wydał "wni tej ani innej". Okłamywała posła. Prezes sądu Iwona Więckiewicz w ogóle nie odpowiedziała na interwencję poselską. Po jakimś czasie sędzia Aneta Zyłka-Kalicka napisała do mnie, że lekarz nie dostarczył "innej dokumenatcji", o której wedle Żyłki i w porozieniu z Tomasiewicz-Celińską ja miałem coś pisac. Dogadały sie kobitki, że jedna bedzia kryc drugą w sprawie okłamywania posła Tchórzewskiego. Do dziś a mija już kilka miesięcy nie dostałem odpwoeidzi od Żyłki-Klaickiej w którym piśmei adwokata lekarza pisął on rzekomo, że lekarzz nie posiada "innej dokumentacji"? Takie pisma nie ma w aktach. Wyssała to z palca, by chronic tyłek Tomasiewicz-Celińskiej, która okłamywała posła Tchorzewskiego. Ministrowie Zdrowia to dla Siedlec durnie? Tak? A może po prostu zwykła przestępcza sitwa w organach Państwa tuszuje przestępstwo? W sprawie ukrycia dokumentów tak mataczyli, że Sobczak z Kempką wytworzyły nową sprawę bez mojego zawiadomienia i odmówiły wszczęcia śledztwa. Ale... W Łomzy toczy się śledztwo (przynajmniej tak mi pisał prok. Kryszpin). To jak to i toczy się i odmowa zarazem? To tuszowanie przestępstwa, na którego możliwośc wskazał także Minister Zdrowia. Napisałem zatem do prok. Andrzeja Tańcula (pismo z dn. 11.03.2015): "No to czekamy na rozstrzygnięcie Pańskiej Apelacji w kwestii "Zawiadomienia" z dn. 3 grudnia 2012 roku, które do dziś nie ma postanowienia o wszczęciu lub odmowie wszczęcia dochodzenia a ma być - z nieznanych powodów - rozpatrywane w Łomży w zawieszonym śledztwie 3 Ds. 126/13 i zawieszonym po to, by [lekarz] mógł tę dokumentacje ukrywać nadal." Po złożeniu "Zawiadomienia" z dn. 3 grudnia 2012 roku lekarz nie wydał dokumenatcji: 1. Sadowi Rejonowemu w Siedlcach, 2. PZU SA, 3 oraz mi na żaden wiosek. Apelacja Tańcuły zawiesiła śledztwo. Po zawieszeniu lekarz nie wydał wielokrotnie dokumatcji medycznej z mojego leczenia nikomu. Nie wydal kopii i nie udostępnił oryginałów. Zostałem "skórą" dla "łowców skór" w prokuraturze. "Wypasioną skórą", bo zażądałem odszkodowania od szpitala. Było śledztwo. Podrabiali podpisy. Podrabiali doumenty. Znikały dane. Podkladali dokumenty. Fałszowali je. I temu kluczowemu śledztwu ukręciła łeb Apelacja Białostocka. Zniknęło u Tańcuły. Czekam zatem co zdecyduje Tańcula o - cytuję Ministra Zdrowia - "ukryciu" dokumenatcji z mojego leczenia. Czy wedle jego Apelacji Minister Zdrowia będzie durniem lub przestępcą oceniając stan sprawy jako "ukrycie" dokumentów? Co Tańcula zrobi z faktem, że prokuratura w Siedlcach już w roku 2012 udowodniła, że lekarz zniszczył moją dokumenatcję elektorniczną i zastąpił ją nową?


Komentarze
Pokaż komentarze