Parę tygodni temu Porkuratura Generalna zablokowała mi dostęp w serwisie Twitter do jej konta. Nie mogłem nic widziec i nic komentowac. Posprawdzałem wszytsko. I dziennikarze posprawdzali. Blokada na sto dwa. organ Państwa zablokwoał mi dostep do oficjalnego serwisu. Sprawa trwała jakiś czas. Oczywiście spytałem prok. Andrzeja Seremeta kto w Prokuraturze Generalnej podjął decyzję o zablokowaniu mi dostępu do... Prokuratury Generalnej. Wysłałem prok. Seremetowi screeny blokady. Nadeszło pismo podpisane przez prok. Janinę Serowik z dn. 17 marca 2015 roku jako odpowiedź na moje pismo z dn. 5 lutego 2015 roku. Prok. Serowik pisze: "uprzejmie informuję, że Prokuratura nie dokonywała żadnych czynności podnoszonych w przedmiotowym piśmie". Aha! To kto mi zablokował dostęp do Prokuratury Generalnej na Twitterze? Samo się zepsuło? Dzieci tak mawiają. Mój chrzesniak notorycznie też nic nie wie, jak coś zmajstruje i mówi "Samo się zepsuło" rozkładając ręce. Prokuratura Generalna nie majstrowała przy blokadzie zatem i... "samo się zepsuło".


Komentarze
Pokaż komentarze