Od kilku już lat walczę o zabezpieczenie oryginałów mojej dokumenatcji medycznej papierowej i elektronicznej i by ja przebadac czy pochodiz z okresu mojego leczenia, czy pochodzi materialnie tzn. czy lekarz ją wytworzył gdy mnie leczył a nie gdy już przestał leczyc. Sfałszował ją po prostu, gdy przestałem sie u niego leczyc. Dowody są niezbite. Mam wpisaną wizytę lekarską, która się nie odbyła. Dokumenatcję elektroniczną lekarz stworzył po zakończeniu leczenia mnie. Sam to zeznał: zeznał bowiem, ze usunął program komputerowy którym sporzadzał dokumenty i kupił nowy. Pliki z moja dokumenatcją nie sa z czasu mojego leczenia. Powspiywał co chciał. Na prokuratorów dokumenty papierowe i dokumenatcja elektroniczna działa jak czerwona płachta na byka. WIedzą, ze to nie sa autentyczne dokumenty z casu leczenia mnie. Raz zrobili tylko ksero dokumentów papierowych i tym kserem dowodza, że nie są sfałszowane. Trzeba byc mega idiotą by kserówką dowodzic podrobienia materialnego orygianłu. Albo trzeba byc przestępcą w prokuraturze, który tuszuje przestępstwo podrobienia dokumenatcji. Ja nigdy dokuemntów papierowych nie widziałem. O ich istnieniu dowiedziałem się ze śledztwa. Śledztw było szereg. W każdym łajdackie uchylanie sie od wszelkiego dowodzenia. No nic. Doszło w końcu do kolejnego śledztwa. Prok. Kamil Zmudziński wydał postanowienie o mojej "dokumenatcji medycznej" i "dokumentach medycznych". No to ja dawaj pokaż mi czlowieku te dokumenty, o których żes postanowienie wydał. I klops! Walka trwała miesiącami i do dzis ich mi nie pokazał. On też ich nie widział. Zrobił ksero z ksera i to była podstawa do postanowenia. Skarżyłem się i pisałem setkę pism. Bez skutku. W końcu to śledztwo skontrolowała Prokuratura Apelacyjna w Lublinie na mój wniosek ale nie tak łatwo. Kontrolę przeprowadzała. prok. Ewa Ruchlicka, szefowa III Wydziału Postępowania czy czegoś tam. Po jakimś czasie tej kontroli przysłał mi pismo, że w aktach sprawy są licne moje dokumenty medyczne. Co takiego? Żmudziński sma mi powiedziął, że kserówek z innych akt naprodukował a dokumentów nie ma. Później zmusiłem go skargami, by mi to dął na pismie. I mam: oryginałów nie ma, są kserówki z kserówek. I tak mi przyszło do głowy... Kim jest ta Ruchlicka w Porkuraturze Apelacyjnej, że nie rozróżnia pomiedzy dokumentem a jego kopią i kopią z kopii? Myślałem, że prokurator na poziomie apelacji potrafi rozróżnic pomiedzy dokumentem a jego kopią. Widocznie prok. Ruchlicka nie rozróżnia... Czy tego nie potrafi? Tytuł eseju brzmiał najpierw, bo taki mi przyszedł do głowy, by pokzaca skarjne zwyrodnienie w apelacji Pogody, skrajną patologię "Prok. Seremet płaci prok. Pogodzie kserówkami banknotów!". Czy moge tak napisac? Oczywiscie, ze tak, skoro w Apelacji Lubelskiej nie rozróznia sie pomiędzy dokumenm a kserówką dokumentu, to nie ma roznicy pomiędzy banknotem a kserokopia banknotu! Wysłałem życzenia dziś Prokuratorowi Apelacyjnemu w Lublinie Adnrzejowi Pogodzie. Brzmią one tak: Szanowny Panie Prokuratorze Apelacyjny, Z okazji Świąt Wielkanocnych - z racji, ze Pańska podwładna prok. Ewa Ruchlicka w pismie do mnie kłamała, że w aktach sprawy 1 Ds. 2539/13 są rzekomo liczne moje dokumenty medyczne a Żmudzinski napisał, że nie ma żadnych a są kserówki z kserówek z akt z Łomży - życze Panu by od Świat zaczął Pan wypłacac prok. Ewie Ruchlickiej wynagordzenie w kserokopiach banknotów (potwierdzonych za zgodnośc) a nie w banknotach a szybko pojmie róznicę pomiędzy dokumentami medycznymi a kserówką z kserówki tychże dokumentów. I sobie niech Pan wypłaca w kserówkach a pojmie Pan to samo co prok. Ewa Ruchlicka. Ufam i życzę Panu, by przyszedł taki moment, że Prokurator Generalny wsparty opinią miedzynarodową odpłaci Panu kserówkami banknotów jako wynagrodzeniem a nie banknotami za Pańską działalnośc.
Ludzie nie wierzą, że to co się zdarzyło miało miejsce. Ale się zdarzyło. Pani Sędzia Barbara Piwnik, była Minister Sprawiedliwości nazwała to "anomalią siedlecką" w wymiarze sprawiedliwości. Na blogu tym nie będzie nazwisk przestępców. Będą tylko nazwiska osób wypełniających funkcje publiczne i będące osobami publicznymi. Będę wyciągał ich pochowanych za organami Państwa. Tak jak nawołuje Leszek Balcerowicz. A za myśl przewodnią obieram pytanie europosła Wojciechowskiego "Czy sędzia Zych wzięła łapówkę?" A i słowa Adama Sandauera powtórzę jako moje "Ta strona poświęcona będzie skur..stwu. Oczywiście tylko i nie całemu. Za dużo tego w naszym państwie. Opisuje ona to co było moim losem. Każdej zamieszczonej informacji mogę dowieść i bronić dokumentami". Jednocześnie przepraszam za błędy literowe. Jestem po ciężkim paraliżu i czasem mam kłopoty ze wzrokiem.
Nowości od blogera


Komentarze
Pokaż komentarze